Takie zmiany w prawie karnym zamierza wprowadzić Ministerstwo Sprawiedliwości. Obecnie w więzieniach jest ok. 6 tys. skazanych odsiadujących wyroki do sześciu miesięcy i ponad 20 tys. mających spędzić w więzieniu do roku.
Choć nie jest to najważniejszy argument, umożliwienie i ułatwienie im korzystania z przedterminowego warunkowego zwolnienia może zmniejszyć przeludnienie w więzieniach.
W tej chwili ci, którzy odsiadują do sześciu miesięcy, w ogóle nie mogą skorzystać z tego środka łagodzącego karę (probacyjnego). Zasadą jest bowiem, że więźnia można warunkowo zwolnić po odbyciu co najmniej połowy kary, ale nie wcześniej niż po sześciu miesiącach (art. 78 § 1 kodeksu karnego). Skazany na karę od miesiąca (najniższa, jaką k.k. przewiduje) do sześciu wie zatem, że musi odbyć ją całą (poza całkiem szczególnymi sytuacjami, gdy np. z powodu choroby dwa razy odraczano mu wykonanie kary).
Z kolei skazany np. na dziewięć miesięcy ma wprawdzie szansę na warunkowe zwolnienie, ale po sześciu miesiącach, czyli po odbyciu 2/3 kary. Ma więc lepszą sytuację niż jego „łagodniejszy” kolega, ale gorszą w stosunku do ukaranego np. dwu- czy czteroletnim więzieniem. Ci ostatni bowiem mogą – zgodnie z ogólną zasadą – ubiegać się o warunkowe zwolnienie po odbyciu połowy kary.
W obronie tych stosunkowo łagodnie skazanych (wielu z nich odpowiada za niezapłacone grzywny, alimenty, drobne kradzieże) wystąpiła Fundacja Helsińska. W piśmie skierowanym w tych dniach do ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego wyraża wątpliwość co do zasadności tego ograniczenia – braku możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie przez osoby skazane na krótkoterminowe kary.
Zdaniem Adama Bodnara, szefa programów prawnych Fundacji Helsińskiej, takie zróżnicowanie nie ma wystarczającego uzasadnienia – ani teoretycznego, ani praktycznego.
Piotr Kładoczny, karnista z Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, przejrzał literaturę na ten temat i trafił jedynie na krótkie uzasadnienie prof. Andrzeja Marka, który wspomina w tym kontekście ideę krótkiej kary jako terapii szokowej i trudności w przeprowadzeniu w krótkim czasie procesu resocjalizacji.
Gdyby jednak przyjąć, że to prawdziwa koncepcja (czego nie udowodniono), to nie wyjaśnia ona, dlaczego granicą ma być sześć miesięcy, a nie np. trzy. Wśród argumentów przeciw temu ograniczeniu fundacja wskazuje, że krótsze więzienie uchroni wielu skazanych przed więzienną demoralizacją.
Minister sprawiedliwości zna problem poruszany w wystąpieniu FH. Jak poinformował „Rz”, odpowiednie zmiany zostaną wprowadzone do k.k.
Zna go także prof. Andrzej Zoll, który kieruje zespołem ekspertów przy MS przeglądających obecnie prawo karne. – Zaproponujemy usunięcie tego przepisu, zostanie jeden warunek: odbycie połowy kary – powiedział „Rz”. – Czy były jakieś przesłanki za jego wprowadzeniem? Gdy tworzyliśmy kodeks, był on atakowany za zbytni liberalizm – to akurat był przepis z tych represywniejszych.
– Jeśli kara ma spełniać funkcję resocjalizacyjną, to takie ograniczenie jest nielogiczne, może nawet demoralizujące, gdyż łagodniej skazani są traktowani gorzej – uważa warszawski adwokat Ryszard Berus. – Ale w sytuacji, gdy w praktyce odchodzimy od tej wizji kary na rzecz odpłaty za szkodę wyrządzoną społeczeństwu przestępstwem, taki próg jest dla mnie logiczny.
Według wymiaru obecnie odbywanej kary zasadniczej:
-ogółem - 72 714
-do 6 miesięcy - 5945
— w tym od 1 do 3 miesięcy - 987
— od 3 do 6 miesięcy - 4958
-powyżej 6 miesięcy do 1 roku - 13 311
-skazani czekający na odsiadkę - 61 000
źródło: dane z Ogólnopolskiego Portalu Służby Więziennej