Jak poinformował w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba, w akcie oskarżenia zarzucono Łukaszowi Ż. spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości, nie zastosowanie się do orzeczonego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz w okresie recydywy, tj. pięć lat po odbyciu kary pozbawienia wolności za podobne przestępstwo.
Rzecznik przekazał, że w związku ze zmianą opisu i kwalifikacji czynu, podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.
Grozi mu od 5 do 30 lat pozbawienia wolności.
Czytaj więcej
Podejrzany Łukasz Ż. usłyszał zarzut w sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej z 15 września 2024 r. Przyznał się do zarzucanego mu czynu - przeka...
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Co ustalili śledczy
Przypomnijmy, iż do tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej doszło w nocy z 14 na 15 września 2024 roku. Rozpędzony volkswagen arteon, którym kierował 26-letni Łukasz Ż. staranował osobowego forda, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. 37-letni ojciec zginął na miejscu, matka i dzieci trafiły do szpitala. Ciężko ranna została również młoda pasażerka volkswagena, dziewczyna Łukasza Ż.
Ż. uciekł z miejsca wypadku. Jak ustaliła prokuratura, z pozostałymi pasażerami volkswagena obmyślił fałszywą wersję zdarzeń, by uniknąć odpowiedzialności. Prokurator zarządził jego poszukiwania listem gończym, sąd wystawił europejski nakaz aresztowania. Domniemany sprawca został zatrzymany w Niemczech, gdzie trafił do szpitala, prawdopodobnie w związku za skutkami wypadku na Trasie Łazienkowskiej.
W połowie listopada doszło do jego ekstradycji. Po przewiezieniu do Polski, śledczy postawili Ż. zarzuty spowodowania śmiertelnego wypadku, spowodowania ciężkich obrażeń ciała u części pasażerów, a także ucieczki z miejsca zdarzenia oraz złamania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.
Prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie wyjaśnił podczas konferencji prasowej, że zarzuty sformułowano na podstawie opinii, dotyczących danych informatycznych z czarnych skrzynek volkswagena oraz forda zabezpieczonych po wypadku. Dwie z trzech opinii potwierdziły, że kierujący volkswagenem Łukasz Ż., znacznie przekroczył dozwoloną prędkość tuż przed wypadkiem w miejscu, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 80 km/h.
- Z opinii wynika, że prędkość kierowanego przez Łukasza Ż. samochodu VW Arteon na 5 sekund przed zdarzeniem wynosiła 205 km/h i do momentu zderzenia rosła do 226 km/h, czemu towarzyszyło wciśnięcie pedału przyspieszenia do 100 proc. („do podłogi”). Stwierdzono brak użycia hamulca na jakimkolwiek etapie zdarzenia – mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
„Rzeczpospolita” dowiedziała się także, że sprawca podczas jazdy trzymał w ręku telefon komórkowy i kręcił film. Wynika to ze zgromadzonego materiału dowodowego.