Do wypadku doszło 6 sierpnia 2022 r. nad ranem na autostradzie A4 w Chorwacji. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu. W wypadku śmierć poniosło 12 osób, a 32 zostały ranne, w tym 19 ciężko. Wszystkie ofiary, to polscy obywatele, pochodzący z różnych regionów kraju, którzy pielgrzymowali do miejscowości Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. W pojeździe znajdowało się trzech księży i sześć zakonnic.
Biuro podróży bez gwarancji
Okazało się, że organizator pielgrzymki nie miał prawa działać. Biuro podroży "U Brata Józefa" organizowało wycieczki bez wpisu do rejestru organizatorów turystyki. Oznaczało to, że klienci biura nie byli objęci gwarancją ubezpieczeniową, jaka przysługuje turystom korzystającym z usług zarejestrowanych biur podróży.
Czytaj więcej
Brak informacji w rejestrze o biurze podróży nie wpłynie na odszkodowania dla ofiar wypadku tragicznie zakończonej pielgrzymki.
Z tego powodu mazowiecki urząd marszałkowski skierował sprawę do prokuratury.
Jarosław M. zaprzeczał, że to on był organizatorem wycieczki. Wskazywał, że wyjazd był organizowany przez osobę prywatną - siostrę zakonną.
Zarabiał na pielgrzymkach mimo zakazu
RMF FM podało, że Jarosław M. ma odpowiadać za to, że od 2017 roku organizował turystyczne wyjazdy bez wpisu do wymaganego prawem rejestru. Dodatkowo okazało się, że zignorował orzeczony po wypadku trzyletni zakaz wykonywania takiej działalności. Jak ustaliła rozgłośnia, wiosną tego roku zmienił nazwę swojej firmy na "Mirada" i dalej organizował pielgrzymki.
Teraz jest zatrudniony w zarejestrowanej na jego żonę firmie "Głos Matki", która świadczy podobne usługi.
Jarosław M. częściowo przyznał się do zarzutów postawionych mu przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Grożą mu trzy lata więzienia.
Czytaj więcej
Grzegorz G. w „krytycznej” porze – o świcie – nie zachował ostrożności. Do końca nie hamował – „Rzeczpospolita” ujawnia ustalenia śledczych.
Rozgłośnia przypomina, że prokuratura badała przyczyny wypadku w odrębnym śledztwie. Na podstawie dowodów i opinii biegłych ustaliła, że do wypadku doszło przez błąd kierowcy polskiego autokaru w ocenie swoich możliwości. Chodziło między innymi o zmęczenie i senność. Kierujący nie zachował należytej ostrożności i nie dostosował prędkości do warunków bezpieczeństwa. Śledztwo zostało umorzone, gdyż kierowca zginął w wypadku.