Śledczy ustalili, że znany dziennikarz przedstawił bankowi kilka sfałszowanych dokumentów stanowiących poświadczenie zabezpieczenia kredytu.
Jak podaje Prokuratura Krajowa, dokumenty te miała podpisać ówczesna żona Durczoka – Marianna. W rzeczywistości podpisy te zostały sfałszowane.
Marianna D. dowiedziała się, że jest osobą rzekomo poręczającą kredyt i pożyczkę hipoteczną dopiero w momencie, w którym bank wezwał ją do spłaty zaległej należności jej byłego męża.
Zdaniem śledczych w ten sposób Durczok dokonał w latach 2008 i 2009 wyłudzenia od banku kredytu hipotecznego i pożyczki hipotecznej na łączną kwotę ponad 3,2 mln złotych.
Śledztwo zostało wszczęte z zawiadomienia Marianny D. Odrębne zawiadomienie o przestępstwie złożył również bank, który udzielił kredytu i pożyczki.
W toku postępowania prokurator uzyskał opinię biegłego z zakresu badań pisma ręcznego, z której jednoznacznie wynika, że podpisy na dokumentach bankowych nie zostały sporządzone przez Mariannę D.
Dziennikarzowi grozi kara nie mniejsza niż 5 lat pozbawienia wolności lub kara 25 lat pozbawienia wolności - podaje PK.