Jacka M. oskarżono o to, że 11 listopada 2017 roku we Wrocławiu podczas zgromadzenia z okazji Święta Niepodległości publicznie znieważał oraz nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych wobec osób narodowości żydowskiej i ukraińskiej, głosząc treści mające na celu wywołanie wrogości, znieważenie i stanowiące groźby wobec tych grup narodowościowych, w szczególności używając sformułowań: "to, że synagogi mogą tutaj stać, na naszej polskiej ziemi we Wrocławiu, to że Dutkiewicz i Żydzi mogą się w nich upajać talmudyczną nienawiścią, to jest tylko wynik naszej tolerancji graniczącej z brakiem roztropności", "tuby propagandowe rodem z tej tuby, która jest obok nas, Żydo-Ukraińca Szechtera zwanego Michnikiem", "żydowska, marksistowska horda".

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia uznał byłego księdza winnym zarzucanego czynu przy czym wyeliminował z jego opisu sformułowanie "i stanowiące groźby". Wymierzył oskarżonemu karę jednego roku ograniczenia wolności, polegającego na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin w miesiącu.

Czytaj więcej

Jacek Międlar
Były ksiądz Jacek Międlar skazany za hejt w internecie

Mateusz G. był oskarżany o publicznie nawoływanie do nienawiści na tle wyznaniowym wobec muzułmanów. Używał sformułowań „Nie chcemy Islamu. Chcemy zdelegalizowania, to nie jest religia".

Sąd także jemu wymierzył karę ograniczenia wolności polegającej na wykonywaniu nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin w miesiącu. Takie prace ma wykonywać przez 6 miesięcy.

Wyrok nie jest prawomocny.

Jacek M. jest znany z sympatii dla narodowców.  Jeszcze jako ksiądz, w kwietniu 2016 r., odprawiał mszę świętą z okazji obchodów 82. rocznicy powstania Obozu Radykalno-Narodowego w Białymstoku. W kazaniu nazwał narodowo-katolicki radykalizm „chemioterapią dla ogarniętej nowotworem złośliwym Polski”. Po tym kazaniu dostał od przełożonych całkowity zakaz wystąpień publicznych. We wrześniu 2016 r. wystąpił ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Już jako osoba świecka Jacek M. stał się liderem wrocławskich narodowców.