W zależności od kwalifikacji prawnej czynu oskarżeni w podobnych sprawach mogą się spodziewać surowszej lub łagodniejszej kary. Za kradzież z włamaniem może to być nawet 10 lat więzienia. Za kradzież zwykłą do pięciu lat pozbawienia wolności, a za wykroczenie przewidziany jest areszt, ograniczenie wolności albo grzywna.
Sprawa, która trafiła do Sądu Najwyższego, dotyczy sprawców, którzy przed kradzieżą korzystali z urządzeń blokujących zamki aut przed zamknięciem. W efekcie otwierali samochody i kradli z nich wartościowe rzeczy.
Rok temu jeden z krakowskich sądów rejonowych uznał oskarżonego Michała K. za winnego kradzieży z włamaniem. Mężczyzna, używając skanera częstotliwości radiowych, zagłuszył sygnał fal radiowych pilota sterującego centralnym zamkiem w samochodzie marki Porsche, unieruchomił blokadę, wszedł do środka i ukradł aparat fotograficzny. Zdaniem sądu dopuścił się występku (art. 279 § 1 kodeksu karnego), za który usłyszał wyrok: rok więzienia warunkowo zawieszony na trzy lata próby; 900 zł grzywny i naprawienie szkody właścicielowi auta.
Apelacje od powyższego wyroku wnieśli prokurator oraz obrońca oskarżonego. Pierwszy zarzucał sądowi, że rozważył jedynie okoliczności przemawiające na korzyść oskarżonego i zaniżył wartość oraz rodzaj skradzionych przedmiotów. Obrońca oskarżonego z kolei skarżył wyrok w części dotyczącej kwalifikacji prawnej czynu przypisanego jego klientowi. Adwokat uważał, że zagłuszenie częstotliwości radiowych sygnału pilota sterującego centralnym zamkiem w pojeździe przy użyciu skanera jest wykroczeniem z art. 119 § 1 kodeksu wykroczeń (kradzież), i domagał się dla swojego klienta kary miesiąca ograniczenia wolności.
Rozpoznając apelacje, Sąd Okręgowy nabrał wątpliwości, jak zakwalifikować zachowanie skazanego. Poprosił więc o pomoc Sąd Najwyższy. Ten miał odpowiedzieć na pytanie: czy ingerencja sprawcy w system zabezpieczający mienie ruchome przed dostaniem się do jego wnętrza, polegająca na uniemożliwieniu zadziałania zamka, a następnie kradzież rzeczy znajdującej się w nim jest kradzieżą z włamaniem, kradzieżą zwykłą czy też wykroczeniem.
Prokurator Prokuratury Generalnej wniósł o odmowę podjęcia uchwały. Twierdził, że ustawodawstwo polskie nie przewiduje znamienia kwalifikującego tzw. kradzież skrytą w postaci podstępu. O odmowę podjęcia uchwały wnosił też obrońca oskarżonego.
Sąd Najwyższy wprawdzie odmówił podjęcia uchwały, ale problem rozstrzygnął postanowieniem. Kradzież, jakiej dopuścił się Michał K., była kradzieżą zwykłą, a nie z włamaniem.
W przedstawionym przez Sąd Okręgowy pytaniu prawnym problem sprowadza się do ustalenia, czy w treści znamienia „włamanie" mieści się również niedopuszczenie do włączenia się zabezpieczenia elektronicznego, przewidzianego dla ochrony rzeczy ruchomej – zauważa SN. Sprawca poprzez posłużenie się wyrafinowanym technicznie urządzeniem nie dopuścił do uruchomienia zabezpieczenia samochodu przed nieuprawnionym otwarciem, a następnie wszedł do niezamkniętego samochodu. Nie można więc mówić o włamaniu.
Sąd Najwyższy uważa, że rozszerzenie interpretacji pojęcia „włamanie" poprzez przyjęcie, że włamanie to także niedopuszczenie do zabezpieczenia przed nieuprawnionym otwarciem pojazdu mechanicznego, jest z punktu widzenia wykładni szukaniem analogii na niekorzyść sprawcy.
sygnatura akt: I KZP 11/12