Mandaty: kierowcy łamią przepisy nie tylko w Polsce

Polscy kierowcy nagminnie łamią przepisy na zagranicznych drogach. Mandatów nie chcą płacić.

Aktualizacja: 30.12.2014 09:03 Publikacja: 30.12.2014 00:01

Mandaty: kierowcy łamią przepisy nie tylko w Polsce

Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik

Niemal ćwierć miliona zapytań o dane polskich obywateli wysłała policja z krajów UE, w ciągu roku. Chodzi o kierowców, którzy na drogach m.in. Niemiec, Austrii czy Włoch zostali zarejestrowani przez fotoradary.

Dzięki utworzonemu w listopadzie 2013 r. unijnemu systemowi, który działa również nad Wisłą, policje większości krajów UE mogą wymieniać się informacjami o właścicielach pojazdów i skutecznie karać zagranicznych piratów drogowych.

Polscy kierowcy zdają się tu być rekordzistami. Działający w Warszawie Krajowy Punkt Kontaktowy otrzymał już ponad 235 tys. zapytań w tej sprawie. Dla porównania polska policja pytała w tym samym czasie o dane kierowców z UE zaledwie 13 tys. razy.

System znacznie ułatwia egzekucję mandatów, które bywają wielokrotnie wyższe niż nasze. W Polsce najwyższy to 500 zł (wyjątkowo – tysiąc zł przy kilku wykroczeniach). Na Słowacji średni mandat wynosi tysiąc zł. Za zbyt szybką jazdę można tam zapłacić nawet 2600 zł, a w Austrii ponad 9 tys. zł. Dzięki informacjom uzyskanym z KPK procedura ściągnięcia mandatu trwa kilkanaście tygodni. Straż Miejska w Słubicach wystawia dziennie kilka wezwań dla za kierowców z innych państw. Kilkanaście z zagranicy wpływa do punktu. Korespondencja jest tłumaczona na język polski. Po uzyskaniu odpowiedzi wystarczy wysłać mandat według zagranicznego taryfikatora (nie ściga się wykroczeń na kwotę do 70 euro) z numerem konta do wpłaty.

System jednak działa

Marcin Flieger, szef Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem Drogowym, który odpowiada za system fotoradarów w Polsce mówi, że windykacja grzywien nie sprawia większych kłopotów. W myśl przepisów mandat staje się prawomocny w Polsce i zagraniczne służby mogą dochodzić egzekucji przy pomocy polskiego sadu. Nawet jeśli uda się wywinąć od zapłaty, to przy następnej wizycie w kraju, który ścigał kierowcę, i ewentualnej kontroli drogowej, trzeba będzie uregulować długi z odsetkami. Punkty karne zdobyte za granicą nie mają przełożenia na nasz krajowy „dorobek". Trzeba się jednak się liczyć z tym, że po przekroczeniu limitu w danym państwie utracimy możliwość kierowania samochodem.

Lawina wniosków

Inaczej wygląda procedura w przypadku kontroli drogowej i urządzeń mobilnych. We wszystkich krajach UE zagraniczny kierowca płaci mandat od razu na miejscu kontroli. Jeśli nie ma przy sobie gotówki, jest eskortowany do bankomatu lub banku. Jeżeli nie ma pieniędzy, oddaje rzeczy w zastaw – nawet samochód.

Niemal ćwierć miliona zapytań o dane polskich obywateli wysłała policja z krajów UE, w ciągu roku. Chodzi o kierowców, którzy na drogach m.in. Niemiec, Austrii czy Włoch zostali zarejestrowani przez fotoradary.

Dzięki utworzonemu w listopadzie 2013 r. unijnemu systemowi, który działa również nad Wisłą, policje większości krajów UE mogą wymieniać się informacjami o właścicielach pojazdów i skutecznie karać zagranicznych piratów drogowych.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
ZUS
ZUS przekazał ważne informacje na temat rozliczenia składki zdrowotnej
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Prawo karne
NIK zawiadamia prokuraturę o próbie usunięcia przemocą Mariana Banasia
Aplikacje i egzaminy
Znów mniej chętnych na prawnicze egzaminy zawodowe
Prawnicy
Prokurator Ewa Wrzosek: Nie popełniłam żadnego przestępstwa
Prawnicy
Rzecznik dyscyplinarny adwokatów przegrał w sprawie zgubionego pendrive'a