To organ, którego celem jest zapewnienie spójnego stosowania ogólnego rozporządzenia o ochronie danych RODO oraz promowanie współpracy między organami ochrony danych osobowych UE. Niedawno przyjął kolejne wytyczne dotyczące pandemii COVID-19. Dotyczą przetwarzania danych dotyczących zdrowia do celów badań naukowych oraz geolokalizacji i innych narzędzi ustalania kontaktów zakaźnych.

EROD uważa, że  zarówno RODO, jak i dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej zawierają szczegółowe przepisy pozwalające na wykorzystanie danych anonimowych lub osobowych w celu wsparcia władz publicznych i innych podmiotów zarówno na szczeblu krajowym, jak i unijnym w ich wysiłkach na rzecz monitorowania i powstrzymania rozprzestrzeniania się COVID-19. Wszelkim środkom przyjętym przez państwa członkowskie lub instytucje UE, które obejmują przetwarzanie danych osobowych w celu zwalczania COVID-19, muszą jednak przyświecać ogólne zasady skuteczności, konieczności i proporcjonalności.

Wytyczne 04/2020 odnoszą się do geolokalizacji i innych narzędzi ustalania kontaktów zakaźnych  zawierają objaśnienia warunków i zasad proporcjonalnego wykorzystania danych dotyczących lokalizacji i narzędzi ustalania kontaktów zakaźnych.

"Aplikacje nie zastąpią nigdy pielęgniarek i lekarzy. Chociaż dane i technologia mogą być ważnymi narzędziami, musimy pamiętać, że mają one wewnętrzne ograniczenia. Aplikacje mogą jedynie uzupełniać skuteczność środków ochrony zdrowia publicznego i zaangażowanie pracowników służby zdrowia, które jest niezbędne do walki z COVID-19. W żadnym razie ludzie nie powinni być zmuszeni do wyboru między skuteczną reakcją na kryzys a ochroną praw podstawowych" - powiedziała Andrea Jelinek, przewodnicząca EROD.

Przypomnijmy, że polski rząd kończy pracę nad aplikacją ProteGo, która ma pomóc w ustaleniu łańcucha kontaktów osób zakażonych i zahamować rozprzestrzenianie się epidemii.  Jak mówił dla TVN24 minister cyfryzacji Marek Zagórski, aplikacja tropi osoby, które miały przypadkowy kontakt z osobami zakażonymi koronawirusem.

 - To jest nasz elektroniczny dziennik spotkań, który musielibyśmy prowadzić, gdybyśmy byli zakażeni – mówi.

Jeśli służby medyczne zarejestrują osobę zakażoną, na komórkach osób, które się z nią stykały, pojawi się odpowiedni alert. Nie będą to dane tej osoby, takie jak numer telefonu czy imię i nazwisko, a tylko informacja, że mieliśmy kontakt z osobą chorą i teraz my jesteśmy w grupie ryzyka.

- Czy ktoś, a jeśli tak, to kto będzie miał wiedzę, jaka jest sieć powiązań mojego telefonu? – zastanawia się Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon, która
działa na rzecz ochrony podstawowych wolności wobec zagrożeń związanych z rozwojem współczesnych technik nadzoru nad społeczeństwem.
Minister cyfryzacji zapewnia, że system będzie działał całkowicie anonimowo. - Powstanie specjalny kod, który będzie uniemożliwiał identyfikację. Nie będzie pośrednictwa służb – dodaje. Aplikacja ma być dobrowolna.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ