Reklama

Paweł Rochowicz: Anulujmy. I przegramy

To nie tylko kwestia odpowiedzialności marszałek Witek. To fatalny przykład dla wszystkich urzędników państwowych.
Elżbieta Witek

Elżbieta Witek

Foto: PAP/Wojciech Olkuśnik

Pani marszałek, trzeba anulować, bo my przegramy" – powiedziała po głosowaniu jedna z posłanek PiS do marszałek Elżbiety Witek. Działo się to w listopadzie 2019 r. podczas wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa. Głosowanie powtórzono, wybrano osoby, które partia rządząca chciała w Radzie umieścić.

Podobna sytuacja zdarzyła się w środę przed rozstrzygnięciem losów ustawy lex TVN. Ta sama pani marszałek anulowała głosowanie, tym razem w sprawie odroczenia obrad. Na pozór wszystko odbyło się regulaminowo: grupa posłów wnioskowała o reasumpcję głosowania, marszałek go przyjęła i zarządziła, by głosować ponownie. Według sejmowego regulaminu można tak zrobić, gdy „wynik głosowania budzi uzasadnione wątpliwości".

Czytaj też:

Prof. Łętowska: reasumpcja głosowania to prawne barbarzyństwo

Reasumpcja głosowania to nic nowego w Sejmie. Zdarzyła się na przykład w ubiegłym roku, gdy reżim pandemiczny nie pozwolił posłom zebrać się na ul. Wiejskiej w Warszawie. W sprawie wyborów korespondencyjnych głosowali zdalnie, z użyciem nowo uruchomionego systemu informatycznego. System zawiódł, pojawiły się całkiem uzasadnione wątpliwości i głosowanie powtórzono. Przepis regulaminu Sejmu o reasumpcji ma charakter – co podkreślają prawnicy – bardziej techniczny niż ustrojowy. Bo właśnie techniczna awaria może być przyczyną zaskakującego wyniku, nieodzwierciedlającego woli głosujących.

Reklama
Reklama

Niestety, wygląda na to, że w środę „uzasadnione wątpliwości" pani marszałek i niektórych posłów dotyczyły czegoś innego. I to nawet niekoniecznie terminu, do którego ma być odroczone posiedzenie Sejmu (tak oficjalnie napisano we wniosku o reasumpcję). No bo przecież skoro najpierw gdzieś na innej niż Wiejska ulicy ustalono, że lex TVN ma być uchwalone, skoro zdobyto poparcie Pawła Kukiza i jego kolegów, to dlaczego nagle posiedzenie ma być przerwane, a ustawa odłożona na półkę? Czyż nie można nabrać takich wątpliwości? I to uzasadnionych, bo przecież marszałek Witek podobno konsultowała się z pięcioma prawnikami. Wprawdzie nie podała nazwisk tej piątki, ale kimkolwiek byli (nawet jeśli to nie prawnicy), zapewne podpowiedzieli: „Pani marszałek, trzeba anulować".

Jednak postępek Elżbiety Witek to nie tylko kwestia dwukrotnego złamania przepisu przez jedną osobę. Przecież te zdarzenia obserwowały miliony widzów, w tym urzędnicy państwowi. Ilu z nich postąpi podobnie, zachęconych przykładem idącym z samej góry? Ile razy zmienią decyzję o pozwoleniu budowlanym czy o zasiłku, gdy się okaże, że będzie dla kogoś niewygodna? I czy nie będą się czuli bezkarni, gdy poprą ich jacyś specjalnie dobrani „prawnicy"? Oby do tego nie doszło.

Prawo karne
Fotoradary. Właściciel auta nie musi donosić na samego siebie
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Praca, Emerytury i renty
Sądy będą mogły więcej w sprawach ZUS? Rząd szykuje zmiany
Praca, Emerytury i renty
Przez wojnę nie możesz wrócić z urlopu? Co na to prawo pracy
Ubezpieczenia i odszkodowania
Odwołane loty w obliczu wojny z Iranem. Kto ma szansę odzyskać pieniądze?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama