Sygnały płynące od członków rządu zdają się wskazywać, że wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie Turowa czy Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego nie będą wykonane.

W tych głośnych sprawach chodziło o drażliwe politycznie kwestie. Jednak Trybunał Sprawiedliwości UE wydał też wiele wyroków, także w polskich sprawach, które są dalekie od polityki. Jeden z najważniejszych w ostatnich latach dotyczył Justyny i Kamila Dziubaków – małżeństwa, które zaciągnęło kredyt we frankach szwajcarskich. Stał się precedensem i sprawił, że tysiące obywateli może wygrywać spory z bankami na tle nadużyć praw konsumentów.

Jak zauważa dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, ekspert prawa unijnego z uniwersytetu w Osnabrück, przed wstąpieniem Polski do Unii istniały u nas pewne mechanizmy zapewniające ochronę konsumentom. – Jednak dopiero stosowanie znacznie bogatszego w tej mierze prawa UE i orzecznictwa Trybunału umożliwia zapewnienie naszym konsumentom ochrony na wysokim poziomie – podkreśla ekspertka. I daje przykład: w 2002 roku w wyroku w sprawie firmy TUI Trybunał przesądził, że za niewłaściwie zorganizowane wczasy „all inclusive" turyście należy się zadośćuczynienie za zmarnowany urlop.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości zarzucali w ostatnim czasie TSUE, jakoby przekraczał on swoje kompetencje. Zajął się bowiem ustrojem sądownictwa, a tego nie regulują unijne dyrektywy ani rozporządzenia. Jednak nieco podobnej sytuacji dotyczył pierwszy historycznie wyrok TSUE w polskiej sprawie, wydany w 2007 roku. Chodziło o akcyzę od używanych samochodów przywożonych do Polski. Unijne prawo nie regulowało tego podatku, ale Trybunał zakwestionował jego zawyżoną stawkę. Podobnie jak w sprawie Izby Dyscyplinarnej SN sięgnął do ogólnych traktatowych reguł. Wówczas chodziło o swobodę handlu między państwami członkowskimi, a w wyroku z 15 lipca tego roku – o prawo dostępu do bezstronnego sądu.

– Trybunał Sprawiedliwości UE orzeka nie tylko w sprawach wymagających interpretacji unijnych dyrektyw, ale także ogólnych zasad wynikających z traktatów tworzących Unię i z karty praw podstawowych – przypomina sędzia NSA Aleksandra Wrzesińska-Nowacka. Wiele innych „polskich" spraw w TSUE również dotyczyło dalekich od polityki kwestii. Chodziło m.in. o prawa pracowników na umowach czasowych czy nadmierne sankcje podatkowe za pomyłkę w zeznaniu dla fiskusa.

Czytaj więcej:

Gdyby zabrakło TSUE, obywatelom byłoby trudniej