W Gdyni do pierwszej klasy pójdzie aż 50 proc. sześciolatków. Rok temu w tamtejszych szkołach naukę rozpoczęło 30 proc. dzieci w tym wieku, przed dwoma laty 20 proc.
– Także u nas do szkół pójdzie więcej sześciolatków. W zeszłym roku było ich tylko 76. Teraz 229 – mówi „Rz" Mariusz Smoliński z Urzędu Miasta w Słupsku.
Z kolei w Krakowie naukę rozpocznie ponad 1,6 tys. maluchów. To ponad 30 proc. wszystkich krakowskich sześciolatków. W zeszłym roku było ich tylko 800.
– W klasach pierwszych w szkołach podstawowych będzie się uczyło blisko 40 proc. dzieci sześcioletnich – informuje Maciej Milewicz z poznańskiego ratusza. W ubiegłym roku ich udział nie przekroczył 30 proc., a w roku szkolnym 2009/2010 było ich zaledwie 7 proc.
Trzy razy więcej sześciolatków niż rok temu znajdzie się też w podstawówkach we Wrocławiu i w Lublinie.
Czym miasta tłumaczą wzrost liczby sześcioletnich uczniów?
– Prowadziliśmy kampanię skierowaną do rodziców – opowiada Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni.
Wojciech Janowicz, dyrektor biura edukacji Urzędu Miasta w Białymstoku, wzrost liczby maluchów w szkołach z 9 proc. do 15 proc. tłumaczy tym, że media przestały straszyć rodziców i ci zaczęli świadomie podejmować decyzje.
Beata Murawska z biura edukacji w Warszawie (do pierwszych klas pójdzie w tym roku 45 proc. sześciolatków, w zeszłym roku 24 proc.) dodaje, że rodziców przekonały zmiany w szkołach. – Zostały przystosowane do potrzeb najmłodszych – tłumaczy.
Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców wskazuje jednak, że sześciolatkom utrudnia się dostęp do zerówek. Dzieci są na siłę wypychane do szkół – mówi „Rz". Wielu rodziców, którzy w kwietniu zdecydowali się zapisać dziecko do szkoły, przekonuje się, że nauka w oddziale przedszkolnym byłaby dla niego lepszym rozwiązaniem.
– Niestety, to, czy uczeń zostanie przeniesiony do zerówki, zależy od woli dyrektora – mówi Elbanowski. W tym roku do stowarzyszenia zgłosiła się mama Maćka, która w marcu chciała przenieść syna z pierwszej klasy do zerówki. Przez kilka tygodni tłumaczono jej, że nie ma odpowiednich przepisów. W tym roku takich spraw może być jeszcze więcej.
362 tys. sześciolatków rozpocznie jutro naukę w zerówce lub szkole
– Nie można, niestety, cofnąć dziecka do przedszkola. Brakuje podstawy prawnej. Jeśli sobie nie radzi, należy mu udzielić niezbędnej pomocy psychologiczno-pedagogicznej – mówi Iwona Sobka, dyrektor Szkoły Podstawowej w Dobczynie (woj. mazowieckie). Maćkowi dodatkowe zajęcia jednak nie pomogły.
Marek Zborowski-Weychman, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 6 w Suwałkach, uważa jednak, że ucznia, który nie radzi sobie w pierwszej klasie, można przepisać do zerówki.
– Chociaż nie ma formalnych podstaw, to jest taka możliwość – potwierdza Grażyna Okarska, dyrektor Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej w Legionowie. Poradnia może wydać opinię wskazującą, że dziecko nie jest gotowe do realizacji obowiązku szkolnego.
Ministerstwo Edukacji Narodowej nie zajmuje jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Wskazuje, że nie ma przepisów zabraniających przyjęcia sześcioletniego dziecka do przedszkola. W tym roku sześciolatek musi realizować obowiązek przedszkolny lub szkolny. Za zapisanie go do szkoły lub zerówki odpowiadają rodzice. Jeśli zatem znajdą dla niego miejsce w zerówce, mogą wypisać je ze szkoły.
Kłopoty mogą stwarzać organy prowadzące szkoły. Z punktu widzenia samorządu korzystniej jest, aby sześciolatki chodziły do szkół.
– Na przedszkolaka nie dostajemy subwencji oświatowej, a na ucznia tak – wyjaśnia Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz. Olszewski podkreśla jednak, że najważniejsze powinno być dobro dziecka. Jeśli nie radzi sobie w szkole, powinno być przeniesione do zerówki.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki j.ojczyk@rp.pl
Czytaj więcej w naszym specjalnym serwisie: Raport szkolny
Czytaj także w serwisach:
»
»
»
»
»
»