Rzecznik praw dziecka kolejny raz wystąpił do ministra zdrowia w tej sprawie.
- Książeczka powinna być indywidualnym, zewnętrznym dokumentem medycznym, stanowiącym własność rodzica lub opiekuna dziecka, wyodrębnionym w zapisach rozporządzenia - uważa rzecznik.
Dodaje, że rozwiązanie to ma na celu przede wszystkim wyposażenie rodzica lub opiekuna dziecka w zakres niezbędnych informacji dot. oceny prawidłowości rozwoju dziecka, jego stanu zdrowia oraz udzielonych mu świadczeń zdrowotnych. Jednocześnie daje możliwość przekazania tych informacji pomiędzy placówkami medycznymi sprawującymi opiekę nad dzieckiem zarówno w aspekcie udzielanych mu świadczeń profilaktycznych, leczniczych jak i tych udzielanych w stanach nagłych bądź w trybie doraźnym.
Równie istotnym celem wprowadzenia książeczki zdrowia dziecka jest możliwość optymalizacji działań medycznych. W sytuacji ograniczonych środków finansowych i konieczności ich racjonalnego wydatkowania, problem ten nie może zostać niezauważony.
Z uwagi na zapewnienia resortu, że idea funkcjonowania książeczki zdrowia dziecka jest zasadna i trwają prace nad jej przygotowaniem, rzecznik wyraził chęć aktywnego włączenia się w proces jej tworzenia.
- Obecnie wydawanie książeczki, która nie jest obowiązkową indywidualną dokumentacją medyczną, stanowi element codziennej dobrej praktyki oddziałów noworodkowych - podkreśla rzecznik. - Zatem pierwszym istotnym elementem jest wskazanie miejsca jej wydania. W rozwiązaniach szczegółowych należy też uwzględnić: sytuacje, w których narodziny dziecka nie odbywają się w placówce opieki zdrowotnej, postępowanie w przypadku zagubienia dokumentu, bądź konieczności dokonanie w nim niezbędnych zmian w przypadku adopcji dziecka - dodaje.
W kwestii zawartych danych i budowy książeczki rzecznik przychylił się do rozwiązań zaproponowanych przez Polskie Towarzystwo Pediatryczne, w którego ocenie książeczka powinna zawierać:
- dane opiekunów dziecka;
- dane dziecka;
- grupę krwi dziecka;
- dane dotyczące rodzeństwa dziecka;
- dane dotyczące chorób, zwłaszcza chorób przewlekłych czy dziedzicznych występujących w rodzinie dziecka;
- dane dotyczące ciąży;
- dane dotyczące porodu dziecka (miejsce porodu, tydz. ciąży, czas trwania poszczególnych okresów porodu, rodzaj porodu, zastosowanie znieczulenie i leki, opis ewentualnych nieprawidłowości);
- stan noworodka po urodzeniu (parametry podstawowych czynności życiowych, parametry biometryczne, wykonane procedury medyczne);
- obserwacje noworodka w oddziale noworodkowym;
- wykonane testy przesiewowe i szczepienia, konsultacje specjalistyczne;
- stan noworodka w dniu wypisu;
- opis wizyt patronażowych;
- wykonywane badania, w tym badania profilaktyczne
- ocena rozwoju psychoruchowego w kolejnych miesiącach życia;
- bilanse przeprowadzane w kolejnych latach życia;
- opisy wizyt ambulatoryjnych oraz domowych;
- opisy wizyt stomatologicznych;
- istotne dane dotyczące hospitalizacji, jeżeli miały miejsce.
Zaniem rzecznika książeczka powinna stanowić dokument gromadzący szereg informacji o dziecku zawartych w wielu innych dokumentach, indywidualnych i zbiorczych, wewnętrznych i zewnętrznych, umieszczonych w sposób zamierzony i planowy.
- Informacje te stanowić mogą cenne wsparcie dla procesu diagnostyki stanu zdrowia dziecka. Rodzicom da szansę oceny skuteczności podejmowanych działań medycznych, w tym prawidłowości dokonywanych wyborów. Te dwa powody w pełni uzasadniają jej cel, a także proponowany zakres - uważa rzecznik.
Dodaje, iż sporządzanie wpisów w książeczce w określonym przepisami prawa zakresie musi stanowić obowiązek osób udzielających świadczeń dziecku i podlegać kontroli. Jednocześnie rodzic będąc beneficjentem regulacji stać powinien na straży prawidłowości i zakresu dokonanego wpisu. Zobowiązanie tego rodzaju, odnoszące się do obu stron, należy uregulować przepisami prawa.
W związku z powyższym, rzecznik zwrócił się do ministra o ponowną analizę przedstawionego problemu i podjęcie działań umożliwiających doprowadzenie do finału prac nad tym ważnym dla dzieci dokumentem.