To kolejna edukacyjna symulacja rozprawy sądowej, którą dla dzieci warszawskich szkół zorganizowało Stowarzyszenie Sędziów Iustitia. Tym razem okazją był przypadający na piątek Dzień Edukacji Prawnej.

Czytaj także: Sąd Najwyższy skazał bajkowego Wilka na wychowawczą karę

Po tym jak w grudniu zeszłego roku Wilk stanął przed obliczem sądu pod zarzutem pożarcia Czerwonego Kapturka i Babci – za co został skazany na 10 miesięcy ograniczenia wolności, zakaz wyjścia z lasu, obowiązek noszenia elektronicznej obroży i odbycie zajęć z kuratorem o godności dzieci i seniorów – przyszedł czas na apelację.

Największa sala Sądu Najwyższego im. Stanisława Dąbrowskiego znów zapełniła się młodzieżą gimnazjalną, a za sędziowskim stołem usiadł trzyosobowy skład: przewodniczący sędzia Włodzimierz Brazewicz oraz Marta Kożuchowska-Warywoda i Bartłomiej Przymusiński.

Uczniowie słuchali ponownych zeznań Kapturka i Babci – o tym jak to się stało, że dziewczynka spotkała w lesie wilka. Były odmienne od zeznań złożonych na rozprawie w pierwszej instancji – co natychmiast wychwyciła obrona (Mec. Karolina Kuszlewicz), ale też dostrzegło oskarżenie (prokuratorzy Małgorzata Szeroczyńska i Krzysztof Parchimowicz).

Sąd przesłuchał też biegłego – był nim znany dziennikarz i przyrodnik Adam Wajrak. Najpierw prowadzący rozprawę sędzia Włodzimierz Brazewicz ustalał jego kompetencje. – Mieszkam w lesie i często widuję wilki. Znam ich zwyczaje – odparł Wajrak, a sąd uznał, że to wystarczy, by być biegłym.

Jakie są zwyczaje wilków? - Boją się ludzi. Starają się do nas nie podchodzić – bo je bardzo prześladowaliśmy. Może się zdarzyć, że chory wilk może zaatakować człowieka. Ale tamten oskarżony, na chorego nie wygląda, to zdrowy okaz – skomentował biegły. - Jak wilk reaguje gdy ktoś krzyczy? – dociekała obrona. - Może się przestraszyć i uciec, ale może też zareagować inaczej, bo wilki są bardzo ciekawskie. Mogą też wtedy wyć. A gdy wilk się dużo naje? – padło pytanie. – Może tak być, że nasz Wilk się czymś zatruł i miał olbrzymią niestrawność – ocenił biegły.

Na koniec głos zabrały strony. Obrona wnosiła o uniewinnienie Wilka, a prokuratura przedstawiła dwie wersje. - Każde zło musi być ukarane niezależnie od tego, czy popełni je człowiek czy wilk. A w każdej rodzinie są czarne owce. Nasz Wilk pożerając Kapturka i Babcię popełnił zło i słusznie za nie odpowiedział. Dlatego wyrok skazujący powinien być utrzymany w mocy – wnosił prokurator Parchimowicz.

- Owszem, Wilk narozrabiał i jest tego winien. Ale też każdy z nas jest winny – gdy mówi źle o innej osobie. A tu się okazuje, że narozrabiały też Kapturek i Babcia, bo okazało się, że nie było tak, jak zeznawały – podkreśliła prokurator Szeroczyńska. - Kapturek wiedział, że wilki są pod ochroną, a wszedł do lasu i karmił Wilka różnymi potrawami. Dlatego – gdyby sąd uznał, że wyrok I instancji był nieprawidłowy, wnosimy o jego uchylenie i ponowny proces – zakończyła.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Sąd udał się na naradę, a po niej ogłosił werdykt: wyrok skazujący uchylił i wobec wątpliwości co do dowodów na niekorzyść Wilka, uniewinnił go.

- Nie ma takiej możliwości, żeby wilk połknął całego człowieka. Ludzie boją się wilków – i dlatego Babcia i Czerwony Kapturek, powodowane strachem wynikającym z tej sytuacji, opowiedziały o sprawie inaczej niż było naprawdę – mówił sąd.

Wynika z tego jeden bardzo ważny wniosek: gdy jest się w sądzie, trzeba mówić prawdę. A gdy się czegoś nie pamięta – nie należy dodawać nic od siebie, bo jeśli się tak robi – można wyrządzić krzywdę innemu stworzeniu – podkreślił sędzia Brazewicz.

Sędzia Kożuchowska-Warywoda dodała: nie wolno tak się zachowywać, by swoim zachowaniem wyrządzić krzywdę komuś innemu. Bo krzywdę można wyrządzić nie tylko zadając mu ciosy, ale też mówiąc o nim złe rzeczy. Nieprawdziwymi wiadomościami sprowadziliśmy na Wilka niesłuszne oskarżenie.

- A jeśli sąd nie jest czegoś pewny – nie może tym obciążać podsądnego. Nie mając dowodów nie można nikogo skazać – wyjaśnił sąd. Sędzia Przymusiński dodał: Las to miejsce życia dzikich zwierząt. Jesteśmy tam gośćmi. Musimy traktować się z szacunkiem.

Na koniec dzieci miały jeszcze jedną naukę o tym, kim są sędziowie. Po zamknięciu tej rozprawy sędzia Brazewicz zdjął z szyi swój sędziowski łańcuch i powiedział: tutaj moja rola sędziego się kończy. Teraz jestem waszym, trochę starszym, kolegą.