Reklama

Menedżerowie z Marsa, pracownicy z Wenus

Osoby urodzone w latach 60. i 70. XX wieku, które dominują wśród szefów, częściej przejawiają dominujący i nastawiony na rywalizację typ zachowania niż ich podwładni z pokolenia Y. Świadomość tych różnic obu stronom ułatwi współpracę.

Publikacja: 22.08.2017 19:49

Menedżerowie z Marsa, pracownicy z Wenus

Foto: 123RF

Ponad jedna piąta osób urodzonych w latach 70. XX wieku przejawia styl zachowania, który w psychologicznym modelu DISC wyróżniającym cztery główne typy osobowości określa się jako D, czyli dominujący. Wiąże się on z pewnością siebie, stanowczością, nastawieniem na wyniki i otwartością na wyzwania, ale także z agresją, nadużywaniem władzy. Wśród czterdziestolatków przedstawiciele stylu D stanowią o połowę większą grupę niż w pokoleniu o dwie dekady młodszym – wynika z badania firmy doradczej Extended DISC Polska, udostępnionego „Rzeczpospolitej".

Z kolei wśród osób urodzonych w latach 90. znacznie częściej występuje styl I, czyli inspirujący, który wiąże się z otwartością, kreatywnością, a także z pobudliwością i dążeniem do popularności. W tej grupie przedstawicieli stylu I jest ponaddwukrotnie więcej niż typu D. (W pozostałych dwóch stylach zachowania: S – stabilnym i C – rozważnym, tak dużych różnic pokoleniowych nie widać).

– Nie mówimy, że jeden styl jest lepszy, a inny gorszy. Każdy z nich ma swoje mocne strony i ograniczenia. Kluczem jest dopasowanie stylu do stanowiska – podkreśla Romeo Grzębowski, prezes Extended DISC Polska. Zaznacza, że w każdym z nas występuje mieszanka stylów. Jednak w Polsce, gdzie w wielu firmach nadal mamy kulturę folwarku, silny jest stereotyp szefa typu D. Spora część menedżerów dobrze się zresztą w ten typ wpisuje. Problem w tym, że wśród ich podwładnych rośnie udział przedstawicieli stylu I z pokolenia, które nie akceptuje autorytarnego stylu zarządzania. – Te osoby nie chcą dystansu i firmowej hierarchii. Nie będą zostawać po godzinach dla obietnicy awansu za dwa lata, bo nie mają zamiaru poświęcać życia osobistego dla kariery. Szybko wychwytują też brak spójności u szefów – wyjaśnia Grzębowski.

Nie oznacza to jednak, że pokolenie Y jest (jak twierdzi część menedżerów i rekruterów) leniwe i nastawione wyłącznie na przyjemności. Młodzi też są skłonni do ciężkiej pracy, ale wtedy, gdy chodzi o coś więcej niż tylko o wzrost zysków firmy i wyższą premię; chcą, by ich praca miała sens. Zależy im na dobrej atmosferze i cenią sobie popularność– lubią pochwalić się znajomym ciekawym projektem, atrakcyjnym szkoleniem czy superbiurem swojej firmy.

Reklama
Reklama

– Chętniej zrobią coś dla kolegów niż dla awansu – zwraca uwagę Grzębowski. Jeśli menedżerowie nie wezmą tego pod uwagę, będzie im trudno zmotywować pracowników i zatrzymać ich w firmie. Lepiej więc dostosować się do potrzeb nowych pokoleń, zmieniając np. sposób pracy i biuro. Warto też zadbać, by stanowisko było dopasowane do stylu zachowania pracownika. Dlatego lepiej poszukać ludzi, którzy osobowością pasują do danej pracy, nawet jeśli na razie mają niewielkie kompetencje.

Praca
Polscy szefowie pod presją niepewności i spadającej motywacji
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Praca
To młodzi z pokolenia Z najczęściej planują menedżerską karierę
Praca
Dyrektywa UE ma poprawić warunki pracy milionów osób. Kiedy wprowadzi ją Polska?
Praca
Wielka reforma systemu służby cywilnej USA. Donald Trump zacieśnia kontrolę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama