Na pozór może to wyglądać jak kolejny pomysł z Big Brothera i programów szpiegujących pracowników. A nawet gorzej- bo nie chodzi o to co ludzie zrobili, ale o to, co dopiero mogą zrobić( choć być może jeszcze o tym nie myślą...)...

Jak jednak twierdzą przedstawiciele spółek IT oferujących nowe narzędzia informatyczne dla działów HR i firm rekrutacyjnych, nie chodzi tutaj o włamywanie się do mózgów pracowników. Wszystko polega na połączeniu nowych technologii (machine learning, czyli systemów uczących się), statystyki i wielkich zasobów danych- Big Data.

Takie połączenie pomaga określić, którzy z cennych pracowników mogą być najbardziej podatni na zmianę firmy- jeszcze zanim zaczną rozglądać się za nowym zatrudnieniem.

Intuicja już nie zwiedzie

Na razie firmy bazują tu zwykle na doświadczeniu i intuicji swoich menedżerów- to oni powinni wiedzieć, którzy z podwładnych będą skłonni do zmiany pracy, bo są np. sfrustrowani albo szukają nowych wyzwań.

Intuicja nierzadko jednak zawodzi i szefowie bywają zaskakiwani nagłym odejściem dobrego specjalisty (z większością tych słabszych już się rozstali w latach kryzysu). Teraz z pomocą przyjdą im algorytmy.

– Nie chodzi o odhumanizowanie całego procesu oceny, ale o ulepszenie ludzkich opinii- tłumaczy w rozmowie z serwisem Business Insider, Daniel Beck, menedżer w amerykańskiej spółce Workday, która specjalizuje się w technologiach w obszarze HR a od ponad roku oferuje pracodawcom program pomagający ograniczać rotację załogi. Analizuje on przebieg kariery pracownika porównując to z danymi osób, które miały podobną ścieżkę rozwoju-biorąc pod uwagę m.in. staż ich pracy i termin ostatniego awansu albo podwyżki.

Klucz do sukcesu tego systemu wczesnego ostrzegania przed utratą kadr tkwi w dużej liczbie porównywalnych danych, co pozwala wychwycić pewne prawidłowości- np. że młodzi ludzie na danym stanowisku zwykle po trzech latach zmieniają albo stanowisko albo pracę.

Obawy Wal- Marta

Danych jest naprawdę sporo, bo obok analizy przebiegu kariery tysięcy specjalistów i menedżerów (duże firmy korzystające z programu mają dane o swoich obecnych i byłych pracownikach), program analizuje też oferty pracy określając, jacy kandydaci są obecnie najbardziej poszukiwani biorąc też pod uwagę dodatkowe czynniki jak sytuacja, zarobki w danej branży czy standard życia w danym regionie....

Pracodawca wiedząc, którzy z pracowników mogą niedługo zacząć myśleć o zmianie zatrudnienia, może zaoferować im n.p. awans albo przynajmniej porozmawiać o możliwościach rozwoju w firmie. Według informacji „The Wall Street Journal" po informatyczne systemy wczesnego ostrzegania przed odejściami pracowników sięgają już m.in. handlowy gigant, Wal-Mart i bank Credit Suisse. Malejące bezrobocie w stanach i rosnące problemy z pozyskaniem odpowiednich pracowników (szef jednej z agencji zatrudnienia mówił niedawno dziennikarzom, że weźmie każdego, byle chciał pracować i nie ćpał...) sprawiły, że firmy zaczynają bardziej dbać o obecną załogę. Nie bez powodu Wal-Mart zaskoczył niedawno rynek podwyższając dla 40 proc. pracowników minimalną stawkę do 9 dolarów za godzinę. (o 1,75 dol. powyżej federalnego minimum) i zapowiedział, że w 2016 r. podwyższy ją do 10 dolarów..

Gdy praca szuka kandydata

Z drugiej strony pracodawcy mogą też sięgnąć po podobne narzędzia by skuteczniej zabiegać o talenty a raczej przechwycić je z innej firmy... Amerykańska spółka Entelo, specjalizująca się w narzędziach rekrutacyjnych, która prowadzi też platformę rekrutacyjną w IT, proponuje własny program, który także wskazuje potencjalnych chętnych do zmian pracy- biorąc po uwagę ok. 70 różnych zmiennych – w tym np. niedawne aktualizacje profilu na biznesowych portalach społecznościowych. Jak tłumaczył John Bischke, prezes i współzałożyciel Entel, obecnie pracodawcy i rekruterzy muszą aktywniej szukać kandydatów do pracy- nie wystarczy opublikować ofertę i czekać na zalew CV.

- Coraz częściej to praca dzisiaj znajduje dobrego kandydata niż on pracę- ocenia Bischke, dodając, że firmom będzie łatwiej ( i szybciej) zrekrutować pracownika, jeśli ze swoją ofertą zwrócą się od razu do osób skłonnych do zmiany pracy.