Reklama

Nowa szansa dla nauki po dyplomie

Wspierana przez fundusze UE hossa na studia podyplomowe nie wróci, ale Polacy nadal chcą się kształcić.

Publikacja: 24.05.2016 22:00

Foto: 123RF

Rekord – na razie chyba nie do pobicia – padł w roku akademickim 2011/12, gdy liczba słuchaczy na studiach podyplomowych sięgnęła 185,4 tysięcy. Wówczas jednak w pełnym rozkwicie były studia dofinansowywane z unijnych pieniędzy, dzięki którym nawet elitarne z założenia programy MBA można było skończyć kosztem kilku tysięcy złotych. Niewiele na tle średniej ceny studiów menedżerskich, które obecnie sięgają 31,8 tys. zł.

Absolwent wraca na studia

Dodatkowo popularność studiów podyplomowych zwiększało wtedy pokryzysowe spowolnienie gospodarcze i wysokie bezrobocie, w tym także wśród absolwentów uczelni. Wielu z nich starało się zwiększyć swoje szanse na rynku pracy i uciec przed rejestrem bezrobotnych właśnie poprzez studiowanie.

W ostatnich latach oba te bodźce zniknęły. Rosnący popyt na pracowników (w tym m.in. ze strony rozwijającego się dynamicznie sektora nowoczesnych usług dla biznesu, który rekrutuje głównie absolwentów uczelni) sprawił, że młodzi ludzie szybciej i łatwiej wchodzą na rynek pracy. Co więcej, nie mogą już liczyć na tanie studia z dopłatą z EFS.

W tej sytuacji niemal 150-tysięczną rzeszę słuchaczy studiów podyplomowych w roku akademickim 2014/15 i tak można uznać za sukces. Jak wynika ze statystyk GUS, największą popularnością, podobnie jak w poprzednich latach, cieszą się kierunki ekonomiczne i administracyjne, pedagogiczne (w tym nauczycielskie) oraz medyczne. I podobnie jak wcześniej, wśród studentów dominowały kobiety (69,7 proc.).

Krócej i taniej

Jak zwraca uwagę prof. Ewa Chmielewska z SGH, ekspert Instytutu Badań Edukacyjnych, dobre uczelnie nie odczuły spadku studentów na studiach podyplomowych. Jednak i one muszą się dostosować do nowych warunków i wymagań słuchaczy, dla których roczna nauka jest sporym obciążeniem czasowym i finansowym.

Reklama
Reklama

Nie zawsze sprzyjają jej też pracodawcy, którzy muszą zwalniać studentów na zjazdy i zapewniać im dodatkowy urlop na egzaminy.

– Z potrzeb rynku wynika, by szkolenia były krótsze, bardziej efektywne i celowane – podkreśla prof. Chmielewska.

Jak wynika z ubiegłorocznej V edycji raportu Badania Kapitału Ludzkiego nt. kształcenia po szkole, aktywność edukacyjną Polaków ogranicza brak czasu, motywacji czy pieniędzy, a także brak zachęt ze strony pracodawcy. Alternatywą dla studiów staje się samokształcenie (któremu sprzyja skokowy wręcz rozwój oferty kursów i studiów online) oraz krótsze, intensywne kursy.

Szansą dla uczelni może być natomiast wprowadzona przed dwoma laty nowymi przepisami możliwość uznawania i zaliczania do dorobku studentów czy kandydatów na studia praktycznego doświadczenia zdobytego w pracy, albo na własną rękę. Przepisy w tej dziedzinie weszły w życie jesienią 2015 r. i dzięki nim studia podyplomowe będą mogły być teraz traktowane jako faktyczne uzupełnienie wiedzy i umiejętności słuchaczy. Ci nie będą już musieli „zaliczać" całego programu – jeśli uczelnia sprawdzi i poświadczy ich umiejętności.

Praca
Polscy szefowie pod presją niepewności i spadającej motywacji
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Praca
To młodzi z pokolenia Z najczęściej planują menedżerską karierę
Praca
Dyrektywa UE ma poprawić warunki pracy milionów osób. Kiedy wprowadzi ją Polska?
Praca
Wielka reforma systemu służby cywilnej USA. Donald Trump zacieśnia kontrolę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama