Niechętni dalszemu uwalnianiu zawodu taksówkarza są przede wszystkim prowadzący obecnie tę działalność.
– Jeśli zniesiemy barierę, jaką tworzą kurs i egzamin, rynek taksówek może okazać się nie tańszy, ale wręcz trudniejszy dla pasażerów – uważa Tadeusz Stasiów, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Taksówkarzy.
Bez limitów
Dlaczego klient miałby być gorzej obsłużony? Nadmiar chętnych do zawodu i brak egzaminu, zdaniem Stasiowa, może doprowadzić do powtórki z lat 90., czyli blokowania najlepszych postojów przez taksówkowe mafie i nabierania klientów na wyższe opłaty.
Jak zgodnie przyznają przedstawiciele samorządu terytorialnego i taksówkarzy, rynek tych usług jest już wolny. Gminy wydają tyle licencji, ile osób zgłosi się po nie i spełnia niezbędne wymagania. Barierą nie jest cena licencji, która w zależności od okresu, na jaki została wydana, kosztuje 200 – 300 zł.
Gminne wątpliwości
Ale są i inne wątpliwości. Władze gmin przykładają dużą wagę do znajomości miejscowości.
– Nie wyobrażam sobie, by ktoś woził pasażerów po naszym mieście bez znajomości jego topografii – mówi Lidia Forias, zastępca burmistrza Wisły. – Zwłaszcza że Wisła jest bardzo rozległa i taki kurs mógłby turystę sporo kosztować.
Pani burmistrz nie jest natomiast pewna, czy wiedzę o topografii taksówkarze koniecznie muszą zdobywać na kursach, czy wystarczy im znajomość okolicy wspomagana mapami, przewodnikami i GPS.
Krzysztof Zandecki z Wydziału Działalności Gospodarczej w Urzędzie m. Poznania zwraca uwagę nie tylko na znajomość adresów i ulic. Przypomina, że na kursie taksówkarze uczą się też obsługi kasy fiskalnej i taksometru oraz postępowania z klientami, niekiedy bardzo uciążliwymi.
– To ważne – mówi. – Bo dziś taksówkarzem może zostać nawet osiemnastolatek z prawem jazdy, który przed kursem nie odbył żadnych szkoleń.
„Projektowane zmiany w ustawie ułatwią dostęp do zawodu przez zniesienie barier o charakterze ekonomicznym, a ponadto zwalniają starostę z obowiązku powoływania komisji egzaminacyjnej" – czytamy w uzasadnieniu do ustawy.
Czy dziś za trudno
Dziś droga do uzyskania licencji wiedzie przez nie najłatwiejszy egzamin, który musi być poprzedzony 28 godzinami nauki. Minimum sześć z nich to „zagadnienia z topografii miejsca prowadzenia działalności".
Opinia:
Robert Walczak, radca prawny specjalizujący się w prawie transportowym
Projekt przewidujący deregulację zawodu taksówkarza zasługuje na uznanie. Propozycja nie przewiduje bowiem całkowitego uwolnienia zawodu taksówkarza, ale jedynie zniesienie obowiązku ukończenia szkolenia i zdania egzaminu. Z mojej praktyki jednak wynika, że na rynku usług taksówkarskich prawdziwym problemem nie jest wymóg szkolenia i egzaminu, ale raczej praktyki, które nazwałbym monopolistycznymi. To one powodują ograniczenie wolnego rynku, wysokie ceny usług czy też ich nienależytą jakość. Przykłady to ograniczanie dostępu do określonych miejsc postojowych, porozumienia z samorządami na temat regulowania dostępu do tych miejsc, zmowy cenowe czy utrudnianie dostępu do organizacji świadczących usługi teletaxi. Wysiłki ustawodawcy i odpowiednich urzędów należałoby skierować na unormowanie tych sytuacji.