– Chciałbym rozpocząć debatę o zabezpieczeniu społecznym osób (najczęściej matek), które przyjęły na siebie obowiązek nauczania dziecka w systemie edukacji domowej. Z tego powodu często musiały bowiem na długi czas zrezygnować z pracy zawodowej – wskazuje poseł PiS.
Tak było w przypadku Izabeli Budajczak-Moder, pionierki edukacji domowej w Polsce, wiceprezes Instytutytu Educatio Domestica.
– Nasza rodzina całkowicie podporządkowała swoje życie edukacji domowej. Ja zrezygnowałam z pracy zawodowej i zostałam z dziećmi w domu. Ten schemat powtarza się w wielu rodzinach, które zdecydowały, że ich dzieci będą kształcić się poza szkołą – komentuje.
Jak przyznaje, to wymagające zajęcie, ponieważ rodzic musi opanować cały materiał wynikający z podstawy programowej, przynajmniej w stopniu, który pozwoli przekazać dziecku wiedzę.
– Żeby uczyć dzieci języków, sama musiałam poznać podstawy włoskiego – wskazuje.
Czytaj więcej
Szkoła, której uczniowie realizują obowiązek szkolny poza jej murami, będzie musiała kształcić stacjonarnie przynajmniej połowę uczniów stacjonarnie
Jak podkreśla, oznaczało to dla niej 13 lat pracy, które nie będą miały odzwierciedlenia w przyszłej emeryturze.
– Dlatego tak ważne jest uregulowanie tej kwestii. Tym bardziej że gdy zaczynaliśmy naszą przygodę z edukacją domową, to takich rodzin było niewiele. Teraz to się zmieniło – dodaje Izabela Budajczak-Moder.
Poseł PiS tłumaczy, że idea jest taka, aby w okresie prowadzenia edukacji domowej składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych opłacało państwo, żeby rodzice mogli na starość liczyć przynajmniej na minimalną emeryturę.
Jak zapewnia, nie będzie to duże obciążenie dla budżetu.
– Pamiętajmy, że nauczanie domowe odciąża system edukacji szkolnej także w kontekście finansowym – dodaje.
Tomasz Lasocki z Wydziału Prawa i Administracji uważa, że obecne mechanizmy pozwalałyby na wdrożenie takiego rozwiązania.
– Do rodziców, którzy w ogóle zrezygnowaliby z zatrudnienia, można by zastosować zasady przewidziane dla urlopów wychowawczych. Za ten okres składki płaci budżet państwa i nie jest to dziura w ubezpieczeniu społecznym – wyjaśnia ekspert. W jego ocenie warto dodatkowo zrobić rewizję, jakie jeszcze sytuacje życiowe powinny zostać w kontekście ubezpieczeń społecznych uregulowane.
Sceptyczny jest z kolei Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
– Z punktu widzenia rynku pracy tworzenie takich zachęt nie byłoby właściwe – ocenia ekspert.
Numer interpelacji: 36 554