O wynikach kontroli NIK poinformowano na konferencji prasowej.

Raport Najwyższej Izby Kontroli, jak wcześniej pisała "Rzeczpospolita", zawiera wyniki kontroli programu „Praca dla więźniów" ze środków Funduszu Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy. W ramach tego programu rząd zapowiadał budowę 40 hal do pracy dla więźniów. Projekt pilotował Patryk Jaki - do niedawna wiceminister sprawiedliwości rządu PiS, obecnie europoseł.

W ramach programu w ciągu czterech lat wybudowano 29 hal produkcyjnych (ma powstać ich 40). Hale były budowane ze środków publicznych (m.in. zasądzanych nawiązek i pracy więźniów).

W finansowaniu inwestycji i remontów realizowanych w ramach programu miało dojść do licznych nieprawidłowości.

"Stwierdzono 27 przypadków udzielenia zamówień z naruszeniem przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych. Łączna kwota wydatkowanych w ten sposób środków to ponad 115 mln zł. Kontrolerzy wykryli również kilkanaście przypadków zaniżania wysokości czynszu dzierżawionych hal przemysłowych - straty z tego tytułu mogą sięgać nawet 37 mln zł" - poinformował NIK.

W związku z wynikami kontroli Najwyższa Izba Kontroli podjęła decyzję o skierowaniu 15 zawiadomień do prokuratury. Połowa z nich została wysłana, połowa jest przygotowywana.

NIK sformułowała wnioski o wdrożenie mechanizmów umożliwiających weryfikację wykonawców pod kątem ich zdolności do osobistego zrealizowania udzielanych zamówień oraz stosowania rynkowych stawek czynszu wynajmowanych hal przemysłowych. Ponadto zdaniem NIK należy usprawnić nadzór nad prawidłowym wykorzystaniem środków publicznych przez jednostki organizacyjne Służby Więziennej, w szczególności dotyczących realizacji inwestycji lub remontów finansowanych ze środków Funduszu Aktywizacji Zawodowej Skazanych.

W związku z ustalaniem stawek czynszu poniżej wartości rynkowej, NIK przekazała Prokuraturze 7 zawiadomień o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa określonego w art. 231 § 1 Kodeksu karnego (funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3) oraz opracowuje kolejne.

mat. prasowe / Najwyższa Izba Kontroli

Autopromocja
Instytut monitorowania mediów, Raport NOM

"Rzeczpospolita" najbardziej opiniotwórczym medium prasowym 2021 roku

CZYTAJ WIĘCEJ

Jak podał NIK, na polecenie prezesa Izby Mariana Banasia, Najwyższa Izba Kontroli skierowała również zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa w sprawie wyrządzenia znacznej szkody majątkowej w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu. To efekt kontroli doraźnej, którą NIK od 17 czerwca 2019 r. prowadziła w tej jednostce. "Dlatego NIK rozpoczęła ogólnopolską kontrolę, która objęła Ministerstwo Sprawiedliwości, Centralny Zarząd Służby Więziennej oraz siedem innych jednostek. Zakończenie czynności kontrolnych w poszczególnych jednostkach zaplanowano na koniec stycznia 2020 r." - poinformowano.

Przeprowadzona przez NIK od 17 czerwca do 19 lipca 2019 r. kontrola „Prawidłowość udzielania wybranych zamówień publicznych i ich realizacja w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu” wskazała na możliwość popełnienia przestępstwa z art. 296 § 1 kodeksu karnego, tj. wyrządzenia znacznej szkody majątkowej (zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5). W związku z czym Izba skierowała zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury.

Według NIK, w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu niegospodarnie wydatkowano środki publiczne - blisko 370 tys. zł - na zaprojektowanie i wybudowanie w 2018 r. toru przeszkód dla kursantów. W opinii biegłego powołanego przez Izbę, kwota którą wydano na realizację inwestycji jest o ponad 300 tys. zł wyższa niż maksymalny koszt takiej inwestycji tj. 65 tys. zł.

Zdaniem NIK przyczyną niegospodarności była nierzetelna szacunkowa wycena wartości toru przeszkód oraz brak dostatecznego nadzoru nad procesem inwestycyjnym. NIK ustaliła również, że tor przeszkód przez prawie 10 miesięcy od momentu oddania do użytku nie był w ogóle wykorzystywany.

O wynikach kontroli nie poinformował osobiście prezes NIK Marian Banaś, były minister finansów i były szef Krajowej Administracji Skarbowej, który jest bohaterem afery związanej z niejasnościami dotyczącymi oświadczeń majątkowych. Jak ujawnili dziennikarze "Superwizjera" Marian Banaś wynajmował do niedawna posiadaną przez siebie kamienicę w Krakowie poniżej ceny rynkowej, a w budynku działał hotel z pokojami "na godziny" prowadzony przez osoby związane z krakowskim półświatkiem. W reportażu przedstawiono m.in. jednego z prowadzących hotel, który w obecności dziennikarza dzwoni "do Banasia" i pyta go, jak ma zareagować na obecność dziennikarza.

"Rzeczpospolita" ujawniła, że jeden z najbliższych współpracowników Mariana Banasia z czasów jego pracy w Ministerstwie Finansów miał kierować mafią VAT-owską. Pod takim zarzutem siedzi w areszcie. Sprawa dotyczy Arkadiusza B., szefa Krajowej Szkoły Skarbowości, oraz Krzysztofa B., dyrektora Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier Ministerstwa Finansów. Kierowana przez nich grupą przestępcza, poprzez sieć spółek, zarejestrowanych m.in. w Czechach, fikcyjnie handlowała sztuczną biżuterią oraz tarcicą i w ciągu blisko czterech lat wyłudziła 5 mln zł VAT (zarzuty ma łącznie 15 osób).

"Rzeczpospolita" ujawniła także kulisy umowy, na podstawie której Marian Banaś stal się posiadaczem krakowskiej kamienicy, darowanej mu przez byłego żołnierza AK, bardzo korzystnej dla szefa NIK.

Kim naprawdę był Henryk Stachowski, od którego Banaś otrzymał nieruchomość, piszemy w artykule "Prawdziwa historia darczyńcy Mariana Banasia".

28 listopada, po zapoznaniu się przez premiera Mateusza Morawieckiego z raportem CBA ws. oświadczeń majątkowych Banasia, prezes PiS Jarosław Kaczyński i wiceprezes PiS Mariusz Kamiński na spotkaniu z Banasiem mieli przekazać mu, że oczekują, iż szef NIK poda się do dymisji.

29 listopada NIK poinformował jednak, że prezes tej instytucji nie podjął decyzji ws. ewentualnej dymisji.

"Powodowany troską o przyszłość Najwyższej Izby Kontroli pragnę oświadczyć, że byłem gotów złożyć urząd prezesa NIK. Z przykrością stwierdziłem jednak, że moja osoba stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej" - stwierdził Marian Banaś w wydanym 4 grudnia oświadczeniu. Poinformował, że jest gotów zrzec się immunitetu. Oświadczył, że "w poczuciu odpowiedzialności za Najwyższą Izbę Kontroli" będzie kontynuował "powierzoną mu przez parlament misję".