Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało niedawno o raporcie Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK), wedle którego w 2025 r. zgłoszono do platform społecznościowych 46 511 dezinformujących materiałów, ale usuniętych zostało ledwie 12 proc., a tzw. moderacji poddano 68 proc. Na 20 proc. zgłoszeń wielkie platformy w ogóle nie zareagowały, w czym celują np. Facebook, X czy Instagram. Ze wspomnianych ponad 46 tys. zgłoszeń 9301 wpisów ciągle jest dostępnych w sieci.
Fałszywe informacje, próby wykorzystywania dzieci, ataki hakerskie
Owe incydenty to np. podszywanie się pod osoby publiczne i instytucje, fałszywe informacje i treści o charakterze manipulacji (w tym tzw. deepfake’i), skoordynowane operacje wpływu (w tym mające wpłynąć na wybory), dezinformacja zdrowotna, różne kampanie reklamowe nakierowane na uzyskanie danych osobowych i zasobów finansowych. Nową kategorią jest masowe wykorzystywanie AI do generowania zmanipulowanych treści i obrazów, w tym obrazów osób publicznych.
Czytaj więcej:
W środowisku cyfrowym jesteśmy bombardowani bodźcami, mamy mało czasu i uwagi – więc często działamy w trybie autopilota. Decyzja zapada, zanim zdą...
Pro
Warto podkreślić, że np. w 2024 r. odnotowano 28 tys. podejrzeń o próbę wykorzystania dzieci w sieci i 19 tys. zgłoszeń dotyczących treści typu Child Sex Abuse Material, w tym aż 11 tys. potwierdzonych takich przypadków (źródło danych: MSZ, publikacja nt. unijnego zarządzenia Digital Service Act – DSA).
Należy dodać, że Polska należy do krajów najczęściej atakowanych przez hakerów spośród państw członków UE. Ataki istotnie się nasilają wraz z zaostrzeniem sytuacji kryzysowych: czy to z powodu wojny na Ukrainie czy nowej wojny – USA i Izraela z Iranem.