Choć weto prezydenta wobec ustawy dotyczącej nowego funduszu wywołało polityczną burzę, w praktyce nie blokuje ono pozyskania środków z unijnego instrumentu SAFE. Jak wyjaśnia Maciej Miłosz, kluczową rolę odgrywa istniejący już mechanizm finansowania zakupów zbrojeniowych. – Żeby kupować uzbrojenie, w 2022 r. na bazie ustawy o obronie ojczyzny został stworzony Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych – przypomina dziennikarz.
To właśnie z tego funduszu Polska finansowała już wcześniej część wielkich kontraktów zbrojeniowych, m.in. z Koreą Południową czy Stanami Zjednoczonymi. – To jest fundusz, którego operatorem jest Bank Gospodarstwa Krajowego i dzięki temu funduszowi można było pożyczać pieniądze na uzbrojenie – tłumaczy Miłosz. Weto prezydenta dotyczyło stworzenia nowego, szerszego mechanizmu finansowania, ale nie zatrzymuje działania obecnego.
Czytaj więcej
Nie, prezydent nie jest zdrajcą, jak chciałaby nas przekonać strona rządowa. Byłby nim, gdyby faktycznie mógł zablokować pieniądze na obronność. A...
Polityczna awantura wokół pieniędzy na obronność
Spór wokół SAFE ma jednak wymiar znacznie szerszy niż kwestie techniczne. Zdaniem Miłosza doszło do złamania wieloletniego politycznego konsensusu wokół wydatków na obronność. Ten konsensus był widoczny choćby przy poprzednich ustawach zwiększających finansowanie armii. – W 2022 r. mieliśmy ustawę o obronie ojczyzny i oprócz pięciu posłów Konfederacji cały Sejm był za przyjęciem tej ustawy – przypomina dziennikarz.
W jego ocenie obecny spór ma w dużej mierze charakter polityczny. – Trudno jest mi zrozumieć, o co jest ta awantura, poza tym, że jest to wygodne dla obozu prawicy – mówi Miłosz, dodając, że jednocześnie konflikt wzmacnia polaryzację sceny politycznej. – Mamy klasyczny powrót do polaryzacji i klasycznego starcia Tuska z Kaczyńskim – mówi dziennikarz.