O tym, że USS Decatur zbliżył się do wysp Spratly w ramach operacji mającej podkreślić prawo do swobodnej żeglugi po tym akwenie, poinformowali CNN dwaj przedstawiciele amerykańskiej administracji.
Chiny budują infrastrukturę wojskową na terenie wysp archipelagu, co budzi sprzeciw innych krajów Azji Południowo-Wschodniej roszczących sobie prawo do wysp, a także protesty USA, które podkreślają, że wody wokół wysp to wody międzynarodowe, po których statki powinny swobodnie żeglować.
Czytaj także: "Napięcie między USA a Chinami eskaluje. Może być groźnie"
USA realizując misje podkreślające prawo do "wolności nawigacji" rzucają wyzwanie "nadmiernym żądaniom morskim" formułowanym przez Chiny - mówi przedstawiciel amerykańskiego Departamentu Obrony w rozmowie z CNN.
- USA będą latać, żeglować i działać wszędzie tam, gdzie pozwala na to prawo międzynarodowe - dodał rozmówca CNN.
"Time" przypomina, że w maju nowy dowódca Floty Pacyfiku ostrzegał, że obecnie Chiny są w stanie kontrolować cały obszar Morza Południowochińskiego w przypadku każdego scenariusza bliskiego wojnie.
USA prowadzi obecnie wojnę handlową z Chinami, której efektem są cła nakładane przez oba kraje na kolejne towary.
- Napięcie eskaluje, to może być groźne dla obu stron - twierdzi cytowany urzędnik.
Departament Stanu USA odmawia komentarza w tej sprawie.
Relacje między USA a Chinami dodatkowo popsuły ostatnio oskarżenia formułowane przez Donalda Trumpa na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Trump zarzucił Chinom mieszanie się w amerykańskie wybory - nie przedstawił jednak żadnych dowodów w tej sprawie.