Rozmawiając z działaczami PSL i wysłuchując ich gorących zapewnień, że chyba nic się nie wydarzy na najbliższej radzie naczelnej partii, można odnieść wrażenie, iż wszyscy są zamieszani w spisek przeciwko prezesowi i właśnie gorliwie usiłują sobie zapewnić alibi, że tak nie jest.
– Były plotki o zakulisowych rozmowach na ten temat, ale chyba nic z tego nie wyszło – mówi jeden z ludowców.
– Wybory do europarlamentu za pasem, nie ma co destabilizować sytuacji w partii, wyborcy nie tego od nas oczekują – słyszymy od drugiego rozmówcy.
– Gdyby wniosek o zmianę prezesa rzeczywiście został złożony, to wszystko mogłoby się zdarzyć, ale nie wiadomo, czy znajdzie się ktoś odważny – mówi kolejna osoba.
Najbardziej radykalnie wypowiada się poseł Andrzej Dąbrowski z dolnośląskiego PSL, które popadło w niełaskę u prezesa. – Nasi działacze są zniecierpliwieni całą sytuacją i wiem, że nie wykluczają złożenia wniosku o odwołanie Piechocińskiego – mówi.
Możliwe jednak, że jest to tylko straszak. Naczelny Komitet Wykonawczy PSL przed wakacjami zdecydował o rozwiązaniu struktur dolnośląskich, na co działacze się nie zgodzili i odwołali do rady naczelnej. Ta zaś nakazała NKW ponowne rozpatrzenie sprawy, a ten organ zawiesił wykonanie uchwały.
– Spodziewam się, że NKW wycofa się ze swojej uchwały i ustali zasady współpracy z naszą organizacją – mówi Dąbrowski. – Tym bardziej że zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego, a my funkcjonujemy w zawieszeniu, nie wiemy, kto będzie otwierał listę, jak będzie wyglądało finansowanie kampanii i nie bardzo możemy nawet prowadzić rozmowy z potencjalnymi kandydatami w tych wyborach, skoro nie wiadomo, czy ostatecznie nie zostaniemy jednak rozwiązani.
Dlatego w interesie obu stron leży unormowanie sytuacji. Bo zaniedbanie tak dużego okręgu, jakim jest Dolny Śląsk, może się fatalnie odbić na wyniku wyborczym. A wszyscy dobrze wiedzą, że jeżeli PSL nie obroni czterech mandatów w Parlamencie Europejskim, którymi obecnie dysponuje, los prezesa Piechocińskiego będzie przesądzony.
Przygotowania do wyborów europejskich będą zresztą przedmiotem obrad. Piechociński zapowiada, że listy PSL w tych wyborach będą mocne. Obecni europosłowie zachowają pierwsze miejsca na listach, a plan jest taki, by krajowi parlamentarzyści również startowali, żeby przysporzyć głosów Stronnictwu.