O odejściu z rządu Kołodziejczak poinformował na konferencji prasowej. - Wiem, że to jest dobra decyzja – podkreślał Kołodziejczak. - Dziś polskie rolnictwo potrzebuje bardzo silnego głosu, jedności, stoi przed wielkimi wyzwaniami - przekonywał.
Michał Kołodziejczak: Pomagałem ministrowi Czesławowi Siekierskiemu jak mogłem
- Moja wizja tego wszystkiego okazuje się nieco inna niż ministra Czesława Siekierskiego. Co nie znaczy, że jedna czy druga wizja jest lepsza czy gorsza – zastrzegł. - Wiele moich projektów było tutaj torpedowanych z wielu stron, przez co nie zawsze dało się je wprowadzić. Nie chcę mówić o wszystkim, co tu się działo. Ciężko pracować z dyrektorami, którzy pracują raczej z głównym ministrem – mówił też.
Nie chciałem swoją decyzją wprowadzać jakiegokolwiek zamieszania, zakłopotania
- Pomagałem (ministrowi Siekierskiemu), jak mogłem, dawałem tyle rad – ile mogłem. Często w cztery oczy, czasem też przez media – mówił też Kołodziejczak.
- Nie chciałem swoją decyzją wprowadzać jakiegokolwiek zamieszania, zakłopotania – dodał wskazując, że z odejściem z resortu czekał na zakończenie wyborów prezydenckich, a potem – na przegłosowanie wotum zaufania wobec rządu Donalda Tuska.
- Ja ministrowi Siekierskiemu powiedziałem wprost: zawsze pan może liczyć na moją pomoc, zawsze może pan liczyć na rozmowę - podkreślił Kołodziejczak, który zapowiedział, że będzie przedstawiał „szeroką wizję dla rolnictwa” i „budowę konkretnego programu rolnego”. - Nie będę się tutaj z tą machiną administracyjną przepychał, ale też nie będę dawał twarzy do polityki, z którą nie do końca się zgadzam – zastrzegł. Mówił też, że „decyzje muszą być podejmowane szybko”. Przekonywał, że minister Siekierski nigdy nie miał zastrzeżeń do jego pracy.
Kołodziejczak zarzucił też - niewskazanym z nazwiska politykom PSL-u - że ci wywierają presję na ministra rolnictwa, by obsadzać stanowiska, na które ma wpływ, osobami, które nie są wybierane na podstawie kompetencji.
Polityk zapewnił, że „nie zmienia celu”, którym jest sprawianie, by polskie rolnictwo było silne.
Co Michał Kołodziejczak napisał w liście otwartym do Czesława Siekierskiego
Wcześniej Kołodziejczak opublikował list otwarty do ministra rolnictwa Czesława Siekierskiego z PSL.
„Polska wieś i rolnictwo przechodzą gwałtowną zmianę, która w Polsce poza wielkimi miastami wywołuje wiele lęków, frustracji, a nawet gniewu. Przystosowanie się do nowej sytuacji i wyzwań z nią związanych nie jest dla nas rolników łatwe. Nadal nie funkcjonuje atrakcyjny wizerunek rolnika, co pokazała ostatnia kampania prezydencka” - napisał Kołodziejczak.
Ustępujący wiceminister przypomniał, że w 2023 roku w kampanii wyborczej wraz z Donaldem Tuskiem „pokazał, że rolnik i przedstawiciel wielkomiejskiej Polski razem potrafią współdziałać dla dobra kraju”.
Czytaj więcej
W ramach Agrounii wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka funkcjonowały aż cztery partie, a nie ma już żadnej. Polityk zapewnia, że niczego t...
„Niestety nasz wspólny sukces nie doczekał się kontynuacji w ostatnich wyborach prezydenckich, a kampanijne działania PSL okazały się płonne. Rolnicy odwrócili się, gdyż nie została skierowana do nich żadna oferta. Nie zaoferowano im też żadnej wizji rozwoju, którą mogliby uznać za własną. Z braku klarownej oferty po naszej stronie wybrali propozycję prawicy (...)” - ocenił Kołodziejczak.
„Zawsze wierzyłem – i to pomimo ewidentnych słabości, które dostrzegłem w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi – i nadal wierzę, że polskie rolnictwo da się lepiej zorganizować za te same, a nawet mniejsze pieniądze” - zaznacza.
„Jestem rolnikiem i wiem, że główne zbiory zbiera się jesienią – musimy wiele zrobić, żeby były one obfite na jesieni 2027 roku. Czasu jest bardzo mało. Nie może się Pan nadal kryć za jedynym hegemonem, który rządzi u Pana w ministerstwie, a który zwie się się - biurokracja” - podsumowuje Kołodziejczak.
Zawsze wierzyłem – i to pomimo ewidentnych słabości, które dostrzegłem w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi – i nadal wierzę, że polskie rolnictwo da się lepiej zorganizować za te same, a nawet mniejsze pieniądze
Michał Kołodziejczak: Od radnego z listy PiS, przez lidera rolniczych protestów, po wiceministra w rządzie Donalda Tuska
Kołodziejczak karierę polityczną rozpoczął jako radny gminy Błaszki (w 2014 roku został wybrany z listy PiS). Z Prawem i Sprawiedliwością rozstał się po tym, jak zaczął krytykować politykę tej partii wobec rolników i organizować protesty.
W 2018 roku Kołodziejczak założył stowarzyszenie Unia Warzywno-Ziemniaczana, a potem - ruch społeczno-polityczny AgroUnia, który zasłynął z protestów o gwałtownym przebiegu.
W 2023 roku podjął rozmowy z Porozumieniem prowadzonym przez Magdalenę Srokę, ale ostatecznie Sroka trafiła na listy Trzeciej Drogi, a Kołodziejczak wystartował w wyborach parlamentarnych z list Koalicji Obywatelskiej i zdobył mandat w okręgu konińskim. W grudniu 2023 roku, po utworzeniu rządu Donalda Tuska został wiceministrem rolnictwa.
Portal Goniec ujawnił niedawno, że Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa, miał zapłacić za dyplom zdobyty na Collegium Humanum oraz podejmować działania w celu szybkiego uzyskania wykształcenia wyższego, m.in. poprzez kontakt z rekruterem tej uczelni. Według Gońca Kołodziejczak miał też obronić licencjat w Wyższej Szkole Nauk Prawnych i Administracji w Wołominie, gdzie także – jak twierdzi portal – korzystał z pomocy pośrednika. Kołodziejczak odpiera te zarzuty, twierdząc, że nie kupował dyplomu, a w całej sprawie czuje się ofiarą.