Z organizowaniem spotkań zarządu w instytucji publicznej nie zgadza się niewielka partia Demokracja Bezpośrednia. Najpierw domagała się, by KPRM również jej udostępnił pomieszczenia, a potem zdecydowała, że odda sprawę do sądu. Wniosek do PO o protokół miał być uzupełnieniem materiału dowodowego dla sądu administracyjnego, który mógłby ocenić, czy taka praktyka jest legalna.

Zobacz odpowiedź PO

Pismo do PO wysłał szef DB Adam Kotucha. Z otrzymanej odpowiedzi wynika, że partia rządząca odmawia wydania protokołu posiedzenia, bo "charakter publiczny ma jedynie informacja o sprawach publicznych".

"Wewnętrzne dokumenty organów partii politycznej, w tym również protokoły z posiedzeń Zarządu Krajowego, nie pozostają w sferze regulacji ustawy o informacji publicznej" - napisała wiceszefowa Biura Krajowego PO Magdalena Lachowicz.

Z takim podejściem do sprawy nie zgadza się DB, która protokoły ze swoich posiedzeń publikuje w Internecie i walczy o taki model przejrzystości w życiu publicznym.

- Skoro zarządy partii nie dyskutują na temat spraw publicznych, to tym bardziej nie mają prawa obradować w instytucjach publicznych - ocenia Kotucha w rozmowie z "Rz".

Jego zdaniem PO dostarczyła mu kolejnych dowodów, że jego zarzuty są słuszne. - W odpowiedzi Biuro Krajowe Platformy samo przyznało, że partia jest związkiem prywatnym, a nie publicznym. Wygląda więc na to, że od razu wkroczymy na drogę prawną przeciw KPRM, bez domagania się protokołu - zdradza.  Zastrzega, że temat będzie konsultowany z prawnikiem.