„Odzyskajmy Kraków" to pana hasło w materiałach kampanijnych. Co to znaczy?
Występuję w tych wyborach w roli mieszkańca miasta, obywatela, który jest zawiedziony tym, co się dzieje. I nie tylko tym, co działo się przez ostatnie dwa lata rządów Aleksandra Miszalskiego, ale tym, że w zasadzie nie tylko w Krakowie, bo w województwie oraz w całej Polsce mamy pozorny wybór – przez ostatnie 20 lat między kandydatami PiS-u i Platformy. Jako obywatel chciałbym odzyskać Kraków. Chciałbym być przedstawicielem tej grupy, która ma poczucie, że straciliśmy kontrolę nad naszym miastem, że demokracja w Krakowie nie działa. Że przez 20 lat byliśmy łudzeni wizjami naprawy tego miasta, a w gruncie rzeczy to, co się dzieje w Krakowie, to ogromna siatka powiązań i interesów.