Regulacja najmu krótkoterminowego to jeden z bardziej wyczekiwanych rządowych projektów. Prace nad nim trwały od wielu miesięcy. Ostatecznie rząd uznał, że w nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych pojawi się jedynie to, czego wymaga unijne rozporządzenie, czyli obowiązek wpisu do rejestru wszystkich lokali wynajmowanych na krótki okres czasu. Nie znajdzie się w nim więc m.in. anonsowany wcześniej pomysł przyznania wspólnotom czy samorządom prawa do tworzenia tzw. stref wolnych od tego typu usług. W koalicji nie udało się bowiem dojść do kompromisu w sprawie tego, jak miałaby wyglądać nowa regulacja tego rynku.
Najwęższe możliwe uregulowanie sprawy najmu krótkoterminowego to dla Koalicji Obywatelskiej jednak kłopot. Jej potencjalnymi wyborcami są przede wszystkim mieszkańcy dużych miast. Bez mocniejszej regulacji najmu ich frustracja może narastać i mieć wpływ na decyzje wyborcze w 2027 r. W sezonie turystycznym niemal nie ma dnia, by w sieci nie pojawiły się kolejne doniesienia o ich irytacji – jak choćby ostatnio o nastrojach mieszkańców ul. Chmielnej w Warszawie. W sprawie ściślejszej regulacji najmu krótkoterminowego naciskają też samorządowcy z regionów turystycznych, np. Krakowa czy Trójmiasta, którzy chcą prawa do decydowania, jak ten najem ma w ich miastach wyglądać. Nawet jeśli pierwotny, szerszy projekt zakładał wejście regulacji w pełnym kształcie dopiero w 2029 r.
Czytaj więcej
Co dalej z regulacją najmu krótkoterminowego? W rządzie odbyły się w ostatnich dniach rozmowy między Polską 2050 a przedstawicielami Koalicji Obywa...
Niezałatwione sprawy mogą wpłynąć na mobilizację klasy średniej
W sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z grudnia 2025 r. aż 49 proc. mieszkańców miast powyżej 250 tysięcy mieszkańców opowiadało się za tym, by to wspólnoty mieszkaniowe miały decydujący głos w sprawie dopuszczalności najmu krótkoterminowego. Czyli za rozwiązaniem, które z rządowej dyskusji wypadło. Czy projekt w wersji, o której pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, przejdzie przez Sejm? Z naszych rozmów wynika, że sprawa w rządzie jest nadal zamrożona, ale raczej w tej wersji ma trafić na biurko prezydenta, choć ważne będzie jeszcze stanowisko Polski 2050 i Lewicy, która chciałaby jak największych ograniczeń.
Polska 2050 – podobnie jak inne partie w koalicji szykujące się do kampanii – będzie mogła i tak grać tym tematem przed wielkomiejskim elektoratem. W Sejmie jest jej dużo dalej idący projekt dotyczący zmian w najmie. Zwłaszcza jeśli jedyną zatwierdzoną do wyborów wersją okaże się ta ograniczona do obligatoryjnego rejestru. Jest niemal pewne, że Polska 2050 pod przewodnictwem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz nie znajdzie się na żadnej wspólnej liście z Koalicją Obywatelską, co daje jej pewną swobodę w podejmowaniu własnych inicjatyw. Podobnie PL2050 robi z własną propozycją podwyższenia drugiego progu podatkowego ze 120 do 140 tys. zł. W tym tygodniu przedstawiciele partii mają się spotkać w tej sprawie z ministrem finansów Andrzejem Domańskim.
Dla członków koalicji rządzącej wielkomiejska klasa średnia to istotna grupa wyborców. Potencjalna demobilizacja tej grupy, zmęczonej pokaźną liczbą obiecanych i niedokończonych spraw – od wspomnianego najmu, przez podatki, ochronę zdrowia, mieszkalnictwo czy politykę miejską – może się okazać jednym z punktów, które przesądzą o wyniku nadchodzących wyborów. A przynajmniej o mobilizacji elektoratu obecnie rządzących.
Czytaj więcej
Polska 2050 nie poprzestaje na kwestiach podniesienia drugiego progu podatkowego czy zrównania wieku emerytalnego. Już w czerwcu Katarzyna Pełczyńs...
Oceny samorządów są połączone z ocenami KO. Pierwsza weryfikacja już w 2027 r.
W przypadku najmu krótkoterminowego kością niezgody było od początku to, kto ma prawo go regulować. Strona rządowa, która kontroluje resort sportu i turystyki (kieruje nim minister Jakub Rutnicki z KO), chciała dać tę możliwość samorządom. Z kolei Polsce 2050 zależało, by oprócz samorządów miały na to wpływ również bezpośrednio wspólnoty mieszkaniowe. Z kuluarów słychać, że Lewica także jest skłonna poprzeć wariant z prawem dla wspólnot. Na razie jednak wprowadzenie takiego rozwiązania wydaje się odległe.
A na to wszystko nakłada się jeszcze kryzys samych samorządów, który na razie dotyka przede wszystkim Koalicję Obywatelską. Jego symptomem jest nie tylko afera Warszawskiego Szpitala Południowego uderzająca w Rafała Trzaskowskiego, ale też udane dla krakowskiej opozycji referendum w Krakowie i odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego.
Nowa, odchudzona wersja ustawy może sprawić, że to samorządowcy – ponieważ są najbliżej mieszkańców – będą obarczani sytuacją, na której zmianę nie mają narzędzi. Przez to wizerunek lokalnej władzy psuje się w oczach mieszkańców. To kamyczek do ogródka problemów włodarzy dużych miast. Najem staje się argumentem dla aktywistów, w referendach, w mediach lokalnych. W większości przypadków są to samorządowcy powiązani obecnie lub kiedyś z Koalicją Obywatelską. Tyle że wybory samorządowe odbędą się dopiero w 2029 r., a parlamentarne już za rok. I KO może zapłacić za to, że nie potrafi dziś sprawy najmu krótkoterminowego domknąć.