Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła w środę pakiet zmian, który, jak przekonywała, ma uporządkować funkcjonowanie publicznej ochrony zdrowia, zwiększyć przejrzystość wydawania pieniędzy i ograniczyć nadużycia związane z zatrudnianiem personelu medycznego. – Nie możemy udawać, że system jest wolny od wad. Przez lata narastały niedoskonałości, które stworzyły przestrzeń do nadużyć. Bulwersują nas doniesienia o skali wynagrodzeń, nieprzejrzystych mechanizmach rozliczeń czy niepełnym raportowaniu danych – mówiła podczas konferencji minister zdrowia. Jak podkreślała, przez wiele lat brakowało politycznej zgody na wprowadzanie zmian, dlatego przygotowany plan naprawczy ma uporządkować system i ograniczyć mechanizmy, które prowadziły do patologii. Znalazło się w nim m.in. ograniczenie najwyższych kontraktów medycznych, wprowadzenie rekomendowanych limitów wydatków na wynagrodzenia w szpitalach, większa transparentność konkursów w szpitalach, obowiązkowy minimalny wymiar zatrudnienia lekarzy w jednym miejscu oraz przyspieszenie cyfryzacji zapisów do specjalistów i na planowe zabiegi. Jednak już w trakcie konferencji pojawiło się pytanie, na ile zapowiedziane zmiany rzeczywiście można uznać za przełom.

Resort chce ograniczyć „kominy płacowe”

Jednym z głównych elementów planu naprawczego jest uporządkowanie systemu wynagradzania personelu medycznego. Jak podkreślała minister zdrowia, obecny model sprzyja powstawaniu ogromnych różnic płacowych i utrudnia racjonalne zarządzanie finansami szpitali. Pierwszym krokiem ma być pełna identyfikacja wynagrodzeń lekarzy i pozostałych pracowników medycznych. Umożliwić ma to ustawa pozwalająca na gromadzenie danych o wynagrodzeniach według numeru PESEL. Przepisy zostały już uchwalone przez parlament i czekają na podpis prezydenta Karola Nawrockiego.

Kolejnym rozwiązaniem ma być wprowadzenie maksymalnej stawki godzinowej dla osób pracujących na kontraktach oraz rozliczających się procentowo od wykonanych procedur. Ministerstwo proponuje, aby wynosiła ona 240 zł brutto za godzinę. Jak zaznaczyła Sobierańska-Grenda, jest to punkt wyjścia do dalszych konsultacji i odpowiada stawce przeliczonej z wynagrodzenia etatowego.

Czytaj więcej

Lekarze ujawniają, ile chcą zarabiać. „Poniżej 220 zł za godzinę nie schodzę”

Resort chce również ograniczyć udział kosztów wynagrodzeń w budżetach szpitali finansowanych przez NFZ. Obecnie, jak wskazywała minister, w niektórych placówkach wydatki na pensje pochłaniają ponad 80 proc. środków otrzymywanych z Funduszu, podczas gdy w innych nie przekraczają nawet 50 proc. – Mam nadzieję, że już w przyszłym roku będziemy mogli zaproponować zachęty dla tych, którzy osiągną rekomendowane poziomy, ale również w przyszłości kary dla tych, którzy je przekraczają – zapowiedziała minister. Według resortu rekomendacje AOTMiT w tym zakresie mają zostać przygotowane do końca sierpnia. Nie będzie jednego limitu obowiązującego wszystkie placówki, ponieważ poziom kosztów wynagrodzeń ma zależeć od rodzaju szpitala i zakresu udzielanych świadczeń.

Większa kontrola nad zatrudnieniem lekarzy

Drugim filarem reform mają być zmiany dotyczące organizacji pracy w szpitalach i zasad zatrudniania personelu medycznego. Ministerstwo zapowiada koniec praktyk, które w ich ocenie utrudniają kontrolę nad wydatkami publicznych placówek. Jednym z proponowanych rozwiązań jest zakaz zawierania przez szpitale umów z tzw. spółkami kontraktowymi. Jak wskazywała Sobierańska-Grenda, chodzi o wyeliminowanie mechanizmów, które, jak w głośnych przypadkach szpitali w Miastku czy Mogilnie, utrudniają przejrzyste rozliczanie świadczeń.

Większa przejrzystość ma objąć również konkursy na udzielanie świadczeń medycznych. Resort chce zobowiązać szpitale do publikowania informacji o warunkach zawieranych kontraktów, w tym wysokości wynagrodzenia i zasadach współpracy z przedsiębiorcami świadczącymi usługi medyczne. Kolejna propozycja dotyczy organizacji pracy lekarzy. Ministerstwo proponuje, aby każdy pracownik medyczny był zatrudniony przynajmniej na pół etatu w jednym szpitalu. Dopiero po spełnieniu tego warunku mógłby podejmować pracę w kolejnych placówkach, za zgodą podstawowego pracodawcy. Zdaniem resortu rozwiązanie to ma poprawić bezpieczeństwo organizacji pracy, ograniczyć zjawisko wieloetatowości i zapewnić szpitalom większą stabilność kadrową.

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk chciał zostać królem SOR w Warszawie. Prowadził swoistą „spółdzielnię pracy”

Rewolucji na razie nie widać

Jeszcze na początku konferencji Jolanta Sobierańska-Grenda przekonywała, że przez lata brakowało „politycznej zgody na odważne i konkretne decyzje” w ochronie zdrowia. – Zamiast zmian często obserwowaliśmy wzajemne przerzucanie odpowiedzialności. Ja wolę koncentrować się na faktach – mówiła minister. Choć przedstawiony pakiet porządkuje kierunek działań resortu, trudno uznać go za przełomową reformę systemu. Część zapowiedzianych rozwiązań już jest bowiem wdrażana, a o pozostałych od wielu miesięcy resort rozmawia z partnerami społecznymi w ramach chociażby Zespołu Trójstronnego. – Pewnie wszystko, co państwo usłyszycie podczas dzisiejszej konferencji, już rok, jak nie dwa lata temu było przedmiotem naszych obrad na Zespole Trójstronnym. Kwestia ograniczenia wynagrodzeń kontraktowych, minimalnego wymiaru etatu, limitów kosztów wynagrodzeń. Temat e-rejestracji był z kolei poruszany na Radzie Dialogu Społecznego, a kwestia wyceny świadczeń jest stałym elementem obrad Zespołu Trójstronnego – mówił przed rozpoczęciem konferencji Wojciech Wiśniewski, ekspert Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.

Jak podkreślał, partnerzy społeczni liczą przede wszystkim na rozpoczęcie prac legislacyjnych i przedstawienie konkretnych projektów ustaw. Samo ogłoszenie kierunku zmian nie oznacza jeszcze, że proponowane rozwiązania wejdą w życie w zapowiadanym kształcie. Paradoksalnie więc najwięcej nowości przynosi nie sam katalog proponowanych rozwiązań, lecz zapowiedź nadania im politycznego priorytetu i przyspieszenia prac nad ich wdrożeniem. Minister zdrowia zapowiedziała chociażby, że pełne wdrożenie e-rejestracji, czyli rozszerzenie jej na wszystkie 39 specjalizacji, nastąpi w 2 lata, a nie 4, jak pierwotnie zakładano.

Resort chce uporządkować wydatki, ale nie liczy na oszczędności

Jednym z głównych argumentów przedstawianych przez Ministerstwo Zdrowia za wprowadzeniem zmian była potrzeba bardziej racjonalnego gospodarowania pieniędzmi publicznymi. Minister Sobierańska-Grenda wielokrotnie mówiła o konieczności uporządkowania systemu, ograniczenia nadużyć i zwiększenia przejrzystości wydatkowania środków Narodowego Funduszu Zdrowia. Naturalnie nasuwa się więc pytanie, czy zapowiedziane rozwiązania mają przynieść również oszczędności dla systemu. O to zapytaliśmy szefową resortu zdrowia na konferencji prasowej. – My dzisiaj nie rozmawiamy o oszczędnościach. Rozmawiamy o przekierowaniu pieniędzy nadmiarowo przeznaczanych na wynagrodzenia na działalność związaną z leczeniem pacjentów. Nie są to oszczędności, które ma osiągnąć Narodowy Fundusz Zdrowia. Chcemy natomiast, żeby środki przekazywane z NFZ do szpitali były w większym zakresie przeznaczane na leczenie pacjentów, a nie na wynagrodzenia – odpowiedziała.

Czytaj więcej

Dominika Pietrzyk: Kosmetyka zamiast reformy ochrony zdrowia. Rząd chce uspokoić nastroje

Reforma bez dialogu? Partnerzy społeczni mają pretensje do minister

Jeszcze przed środową konferencją napięcie wokół zapowiadanych reform było wyraźnie widoczne. We wtorek odbyło się kolejne posiedzenie Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia, podczas którego partnerzy społeczni oczekiwali odpowiedzi na pytania dotyczące planowanych zmian, w tym przede wszystkim restrukturyzacji szpitali. Zamiast minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy w spotkaniu uczestniczyła wiceminister Katarzyna Kęcka. Jak przypomniała przewodnicząca OZPiP, Krystyna Ptok, minister zdrowia nie uczestniczyła w posiedzeniu Zespołu Trójstronnego od lipca ubiegłego roku. –Od tego czasu się nie pojawiła podczas ani jednych obrad. Natomiast minister Kęcka wczoraj na kluczowe pytania dotyczące restrukturyzacji podmiotów leczniczych czy sytuacji samodzielnych publicznych ZOZ-ów odpowiada, że powinna zrobić to pani minister. Na wczorajsze spotkanie zaprosiliśmy panią minister. Odpisała, że może będzie, może nie. Ostatecznie nie przyszła – mówiła Ptok.

O sytuację tę minister została zapytana podczas konferencji prasowej. – W przeddzień tego spotkania informowałam, że w tym czasie po Radzie Ministrów mam spotkanie z premierem w sprawie omówienia pakietu reform i tak też było. Zadeklarowałam kolejny termin na 16 lipca i tego terminu się trzymam – powiedziała Sobierańska-Grenda.

Choć resort zapewnia, że jest otwarty na dalsze konsultacje, to właśnie sposób prowadzenia dialogu może okazać się jednym z pierwszych wyzwań przy wdrażaniu zapowiedzianych zmian. Partnerzy społeczni podkreślają bowiem, że od lat uczestniczą w pracach nad wieloma z przedstawionych rozwiązań i oczekują, że będą uczestniczyć w przygotowaniu konkretnych rozwiązań legislacyjnych.