Reklama

Dominika Pietrzyk: Kosmetyka zamiast reformy ochrony zdrowia. Rząd chce uspokoić nastroje

Po aferze z gigantycznymi zarobkami medyków rząd musiał pokazać, że odzyskuje kontrolę nad ochroną zdrowia. Zapowiedziane przez minister Jolantę Sobierańską-Grendę reformy mają jednak przede wszystkim obniżyć temperaturę politycznego sporu. Z prawdziwą przebudową systemu mają niewiele wspólnego.
Jolanta Sobierańska-Grenda

Jolanta Sobierańska-Grenda

Foto: PAP

28-letni Dawid Kacprzyk zarobił w ciągu roku tyle, na ile połowa Polaków musiałaby pracować ok. 17 lat. To wyliczenie przy medianie zarobków w gospodarce narodowej na poziomie 7907 zł brutto w grudniu 2025 r. Niebotyczna płaca powiązana z bilokacją młodego medyka bez specjalizacji uruchomiła efekt kuli śnieżnej. Nadużycia w ochronie zdrowia zaczęły wychodzić jedno po drugim. Afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego przebiła bańki informacyjne i rozlała się szeroko w różnych grupach społecznych, zmuszając premiera do zajęcia się tematem opieki zdrowotnej na poważnie; a przynajmniej na tyle poważnie, żeby spróbować uśmierzyć gniew elektoratu, który skupił się na wysokich zarobkach medyków. Stąd oczekiwanie propozycji reform wyrażone w ubiegły piątek przez premiera Donalda Tuska i środowa konferencja minister zdrowia, na której propozycje reform – pod groźbą „decyzji personalnych” – przedstawiono. Choć nie są one przełomowe.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama