Istnieje zagrożenie dywersją ze strony Rosji – poinformował w środę wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek. – Mogą pojawiać się incydenty o charakterze sabotażu, a także zagrożenia infrastruktury krytycznej. Prowokacje mają budować strach i brak jedności w Polsce, ale także w NATO i UE – dodał.

Rosyjski sabotaż i cyberataki. MON ostrzega przed prowokacjami

Wiceszef MON uczestniczył w środę w otwarciu tzw. Domku Pilota w Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie (woj. lubelskiej). Pytany był przez media, jak poważne jest zagrożenie dywersją ze strony Rosji i w jaki sposób MON się na to przygotowuje. Wziątek potwierdził, że takie zagrożenie istnieje, a tego typu informacje Polska otrzymywała od swoich sojuszników, w tym od Stanów Zjednoczonych.

– Ale jesteśmy czujni. Możemy się tylko spodziewać, że mogą się pojawiać incydenty o charakterze sabotażu, o charakterze również odbywających się zagrożeń w cyberprzestrzeni, ale mogą się także pojawić zagrożenia infrastruktury krytycznej – powiedział wiceminister.

Dodał, że znając metody działania Rosji, to będzie ona robiła wszystko, aby wykazać, że „każdy ich atak, każda forma dywersji – to nie oni, tylko inni”. – Można się spodziewać prowokacji, które mają jeszcze bardziej nas pokłócić; mają budować strach, brak jedności nie tylko w Polsce, ale w NATO i UE. Musimy być odporni i nie dawać się sprowokować – podkreślił Wziątek.

Czytaj więcej

Radosław Sikorski dla CNN: Rosja może zaatakować przy użyciu ukraińskich dronów

Wojska USA w Polsce. Gdzie powstanie nowa baza amerykańska?

Dopytywany o amerykańskie bazy wojskowe w Polsce potwierdził otrzymane deklaracje, że „będzie nowa rotacja”. – To jest między 4 a 5 tys. żołnierzy. Powracamy do wielkości 10-11 tys. żołnierzy wojsk amerykańskich rotowanych w Polsce – zaznaczył wiceszef MON. Jego zdaniem ważną informacją jest także gotowość i otwarcie Stanów Zjednoczonych na utworzenie stałej bazy.

Uzupełnił, że kwestie odnośnie liczby żołnierzy, rodzaju wojsk i miejsca ich stacjonowania będą zależeć w znacznej mierze od Polski, ale ostateczne decyzje będą podejmować Amerykanie. – Dla nas ważne jest to, aby stworzyć dobre partnerstwo z gospodarzami terenów, na których ta baza miałaby powstać, czyli z samorządami. Wiemy, że to będzie raczej w zachodniej części kraju – dodał Wziątek.

Zapowiedział, że do końca tego roku – po przeprowadzonej analizie – będziemy mogli uzyskać informacje: kiedy, gdzie i jaki rodzaj wojsk się w Polsce pojawi.

Czytaj więcej

USA dokończą rotację żołnierzy do Polski. Jest ostateczne potwierdzenie

Inwestycja w Dęblinie. Lotnicza Akademia Wojskowa z nowym obiektem

Domek Pilota w Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie powstał za ponad 25 mln zł, z czego blisko 23 mln zł stanowiła dotacja Ministerstwa Obrony Narodowej. W nowym budynku znajdują się pomieszczenia do przygotowania personelu latającego do wykonywania zadań lotniczych, planowania misji, prowadzenia indywidualnych odpraw przedlotowych oraz analiz i omówień po wykonanych lotach. Wewnątrz znajdują się także m.in. sale odpoczynku, sauna, siłownia, szatnie.

Rektor-Komendant LAW płk Krzysztof Szymaniec wyjaśnił, że w tym miejscu odbywają się podstawowe procesy szkolenia lotniczego. – Domek Pilota jest miejscem szczególnym – pewnym gniazdem, gdzie nasi przyszli piloci budują swoją wiedzę po to, żeby w przyszłości przekuwać ją w naszą obronność państwa. Małymi krokami zdobywamy te szlify właśnie w takich miejscach, jak tutaj – dodał.

Dowódca Akademickiego Centrum Szkolenia Lotniczego płk Grzegorz Weltrowski podkreślił, że nowa inwestycja poprawi przede wszystkim standardy dla podchorążych i instruktorów. – W tym sezonie latamy od kwietnia do końca września w trzech zmianach, od godz. 5.00 rano do 24.00. Nalot przewidziany dla podchorążych i studentów cywilnych wynosi ponad 21 880 godzin. Obecnie mamy zrealizowane ok. 47 proc., tj. 9 430 godzin nalotu szkoleniowego – podał pułkownik.

Czytaj więcej

W każdym batalionie Wojska Polskiego znajdzie się kompania dronów

Lotnicza Akademia Wojskowa, zwana „Szkołą Orląt”, kształci pilotów, nawigatorów, mechaników, pracowników służb ruchu lotniczego – przyszłych oficerów lotnictwa, a także kadry lotnictwa cywilnego. Szkoła prowadzi studia stacjonarne i niestacjonarne, studia podyplomowe, kursy doskonalenia zawodowego m.in. dla żołnierzy zawodowych. Łącznie w „Szkole Orląt” kształci się ok. 1,8 tys. studentów na kierunkach wojskowych i cywilnych. W ubiegłym roku uczelnia świętowała 100-lecie istnienia.