Najważniejsze zmiany zapowiedziane przez minister Jolantę Sobierańską-Grendę

Wprowadzenie maksymalnych poziomów wynagrodzeń; 

Brak przyzwolenia na zawieranie umów ze szpitalami przez podmioty lecznicze, takie jak np. spółdzielnia neurochirurgów, która podpisywała umowy ze szpitalami w Miastku i Mogilnie;

Zmiany w wycenach świadczeń; 

Przyspieszenie wdrażania e-rejestracji;

Rozszerzenie w ciągu dwóch lat centralnej e-rejestracji na 39 specjalizacji;

Wprowadzenie wysokich kar za nierównomierne traktowanie pacjentów

– W ostatnich tygodniach wielu pacjentów zadaje sobie pytanie: czy w polskim systemie ochrony zdrowia wciąż najważniejsze miejsce zajmuje pacjent – mówiła na konferencji minister.

Reklama
Reklama

– Chcę dziś wysłać jasny sygnał do wszystkich Polaków (...) Polską ochronę zdrowia tworzą ludzie, którzy są na co dzień zaangażowani, odpowiedzialni (...), każdego dnia wykonują pracę z poczuciem misji i odpowiedzialności za pacjentów. Nie możemy jednak udawać, że system jest wolny od wad, bo tak nie jest – dodała

– Przez lata narastały niedoskonałości, które stworzyły przestrzeń do nadużyć. Dla tych, którzy potrafią wykorzystywać luki, omijać zasady i stawiać własny interes nad interesem pacjenta – kontynuowała 

– Bulwersują nas doniesienia o skali wynagrodzeń, nieprzejrzystych mechanizmach rozliczeń, niepełnym raportowaniu danych – wyliczała Sobierańska-Grenda. – Przez wiele lat brakowało politycznej zgody na odważne i konkretne decyzje – zaznaczyła. 

– Przez ostatnie miesiące ekspercki zespół Ministerstwa Zdrowia (...) intensywnie pracował nad reformami, które dziś przekładają się na gotowe rozwiązania legislacyjne. Część z tych reform została już wdrożonych, część jest na etapie wdrażania – mówiła. Wymieniła w tym kontekście projekty dotyczące e-zdrowia, świadczeń opieki zdrowotnej, polityki lekowej, czy akty dotyczące zawodów medycznych, a także m.in. ustawę lex szarlatan Minister zapewniła, że jej resort jest otwarty na „konstruktywną dyskusję”.

Minister zdrowia zapowiada wprowadzenie maksymalnych poziomów wynagrodzeń w ochronie zdrowia. „Nie więcej niż 240 zł brutto za godzinę”

Następnie minister przedstawiła propozycje zmian. Zapowiedziała m.in. wprowadzenie maksymalnych poziomów wynagrodzeń - zarówno indywidualnych, jak i „maksymalnych wydatków, których spodziewają się w ramach budżetów szpitali ze środków, które są przekazywane z NFZ”. – Dziś maksymalny udział kosztów wynagrodzeń w budżetach szpitali, ze środków, które przekazuje NFZ, to średnio 81,3 proc. Rekomendacje AOTMiT-u, których oczekuje do końca sierpnia, powinny uwzględniać siedem poziomów szpitali, które dzisiaj mamy ze względu na ich specyfikę (...). Takie rekomendacje będą gotowe do końca sierpnia – zapowiedziała. 

– Mam nadzieję, że to posłuży temu, abyśmy mogli już w przyszłym roku zaproponować zachęty dla tych, którzy osiągną rekomendowane poziomy, ale również w przyszłości kary dla tych, którzy przekraczają te poziomy – dodała.

Czytaj więcej

Były minister: System ochrony zdrowia w Polsce może być kwitnący

– Chcemy również zmierzyć się z maksymalnym limitem wynagrodzeń dla indywidualnego pracownika medycznego. Tutaj naszą stawką wyjściową, którą proponujemy jest kwota do 240 zł brutto za godzinę. Oczywiście jest to wskaźnik, który przyjmujemy jako przelicznik do etatu – kontynuowała minister. Dopytywana o tę zapowiedź stwierdziła, że „stawka 240 zł dotyczy przede wszystkim kontraktów”. – Umowy o pracę są regulowane ustawą o minimalnym wynagrodzeniu. Te kwoty, które pojawiają się w przestrzeni medialnej, na które nie mamy wpływu dzisiaj, to są kwoty wynikające z umów kontraktowych. W związku z tym chcemy zaproponować przelicznik do 240 zł brutto za godzinę, jako ten przelicznik, który będzie stanowił górną granicę zarobków w publicznej ochronie zdrowia. W przeliczeniu na etat będzie to do 40 tys. zł brutto. Do tej kwoty będzie można ułożyć relacje podmiotu z usługodawcą – wyjaśniła. 

– Rozpoczynamy także pełną kontrolę tzw. procederów walizkowych. Nie będzie dalszego przyzwolenia na zawieranie umów przez podmioty lecznicze, szpitale z tzw. spółkami – tu przykład m.in. Miastka, Mogilna – takich rozwiązań nie może być w szpitalach. Zaburzają one nam transparentność, jasność i budzą duże kontrowersje – zapowiedziała. 

Minister mówiła też, że lekarze będą zobowiązani do zatrudnienia na co najmniej pół etatu w jednym szpitalu. – Jeżeli będzie chciał pracować w innych podmiotach, będzie musiał uzyskać zgodę swojego pracodawcy, który będzie jego podstawowym miejscem pracy – wyjaśniła. 

– Chcemy, żeby podmiot leczniczy, szpital, który pracuje w oparciu o pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia, ogłaszał, za ile i na jakich zasadach zatrudnił przedsiębiorcę, który będzie świadczył usługi medyczne. (...) Równie ważne jest rozwiązanie, które chcemy wprowadzić po stronie Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli rzeczywiste grafiki pracy – podkreśliła szefowa resortu zdrowia. Jej zdaniem takie rozwiązanie przyczyni się do ujawnienia wysokości wynagrodzeń medyków.

Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiada zmiany wyceny świadczeń. „Nikt nie powinien otrzymywać pomocy poza kolejnością”

– Na tapecie mamy również wyceny świadczeń, które również budzą wiele emocji. W ostatnim roku 114 procedur zostało obniżonych. To są również te procedury z zakresu chirurgii kręgosłupa czy kardiologii, które powodowały nam wysokie kominy płacowe. Kolejne 100 jest w procesie taryfikacji przez AOTMiT. Przed nami również rozszerzenie kompetencji kontrolnych NFZ i wzmocnienie korpusu kontroli – mówiła szefowa resortu zdrowia. 

– Równolegle przyspieszamy wdrażanie rozwiązań w ramach centralnej e-rejestracji i tworzymy (...) centralną e-kolejkę. Nie ma naszej zgody na luki w systemie, które umożliwiają ingerowanie w kolejność przyjmowania pacjentów (...). Nikt nie powinien otrzymywać pomocy poza kolejnością, wszyscy pacjenci są równie ważni – podkreśliła minister.

Czytaj więcej

Kryzys w Śląskim Centrum Onkologii Dziecięcej. W dniu otwarcia odeszli lekarze

Sobierańska-Grenda zapowiedziała w związku z tym rozszerzenie centralnej e-rejestracji w ciągu dwóch lat – do końca 2027 roku system ma objąć 39 specjalizacji. 

– Niedopuszczalne jest różnicowanie pacjentów – każdy podmiot leczniczy ma obowiązek przeciwdziałać wszelkim formom dyskryminacji oraz zapewniać równe traktowanie. Jeżeli okaże się, że placówka przymyka oko na takie praktyki, pojawią się dotkliwe sankcje; wzmocniona zostanie ochrona praw pacjentów przez zmiany w ustawie o prawach pacjenta, kary mogą sięgnąć nawet miliona złotych – zapowiadała Sobierańska-Grenda. 

– Musimy przeprowadzić te zmiany, sprawić, aby system był bezpieczny dla pacjenta, przejrzysty i żeby budować coraz większe zaufanie do tego, co robimy w systemie ochrony zdrowia. Pozostajemy oczywiście otwarci na rozmowę i debatę. Chcemy rozmawiać z każdym, komu zależy na budowaniu nowego, jakościowego systemu – podsumowała. 

Pytana o ewentualną dymisję Sobierańska-Grenda mówiła, że ma „zawarty kontrakt z premierem”. – Dopóki będziemy z premierem ten kontrakt kontynuowali, to będę w ministerstwie zdrowia – ucięła temat. 

Donald Tusk postawił minister zdrowia ultimatum. Dał jej cztery dni

Tusk zapowiedział wystąpienie minister zdrowia otwierając posiedzenie rządu 7 lipca. Wcześniej postawił szefowej resortu zdrowia i prezesowi NFZ ultimatum. 3 lipca premier poinformował, że daje minister i prezesowi NFZ czas do 6 lipca na przygotowanie rekomendacji dotyczących rozwiązania problemów tzw. saloników VIP, omijania kolejek do lekarzy i lekarzy milionerów.

– Przed panią minister (zdrowia) i szefostwem NFZ stoi bardzo pilny obowiązek przygotowania konkretnych rozwiązań, także systemowych, dotyczących i nieprawidłowości w systemie płac, wyceny świadczeń, organizacji pracy szpitali Nad tym siedzieliśmy kilkadziesiąt godzin, jeszcze dzisiaj będziemy te rozmowy kontynuować i mam nadzieję, że jutro pani minister i jej współpracownicy będą gotowi do prezentacji naszych ustaleń – mówił premier rozpoczynając wtorkowe posiedzenie rządu. – Będziemy dalej działać na rzecz, nomen omen, uzdrowienia sytuacji w ochronie zdrowia wszędzie tam, gdzie to w trybie pilnym jest możliwe – zaznaczył.

Tusk mówił też, że rząd jest przygotowany na zmiany ustawowe, ale te – jak zaznaczył – wymagają więcej czasu. – Wszystko to, co jest możliwe do zrobienia mocą decyzji pani minister, rządu, NFZ, przeprowadzimy w trybie pilnym. Nie będą to łatwe zadania i nie wszystkim się spodobają (...), ale nie ma odwrotu od tej drogi – podkreślił.

– Nie mam tu żadnych wątpliwości, że wszyscy z dużym zainteresowaniem i narastającą niecierpliwością czekają na sprawiedliwe i uczciwe rozstrzygnięcia w tych najbardziej bulwersujących kwestiach – podsumował premier.

Dymisje w Warszawie, afera w Szpitalu Południowym

Ultimatum Tuska zostało postawione w dniu, w którym prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował, że przyjął rezygnację wiceprezydentek Warszawy: Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry.

Dymisje w Warszawie były konsekwencją nieprawidłowości w Szpitalu Południowym, które zostały ujawnione przez portal Zero.pl. W publikacji z 15 czerwca portal ujawnił, że 28-letni Dawid Kacprzyk, który mimo braku specjalizacji był koordynatorem SOR w warszawskim Szpitalu Południowym, zarobił w 2025 roku 1,6 mln zł. W kolejnej publikacji ujawniono, że na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki. Kacprzyk, kierując SOR, był jednocześnie radnym KO.

Po publikacjach portalu Zero.pl Dawid Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO, a potem także z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy – pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. Nową prezeską zarządu placówki zostanie Aneta Gomółka-Siembora.

Czytaj więcej

Restrukturyzacja szpitali zeszła na drugi plan? Zespół Trójstronny zerwał obrady

W sprawie Szpitala Południowego 22 czerwca wszczęto dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie dotyczy nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP.

Tymczasem dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym w wywiadzie udzielonym Kanałowi Zero powiedział m.in., że na SOR Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach kończyły się śmiercią pacjentów. Z relacji lekarza wynika również, że w placówce miało dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej.

Po emisji wywiadu oświadczenie wydał Kacprzyk, który zarzucił dr Jędrzejewskiemu, że ten mija się z prawdą i zapowiedział wystąpienie przeciwko niemu na ścieżkę prawną.

Do dziś nie ujawniono, którzy politycy KO byli traktowani w sposób szczególny w Szpitalu Południowym. Donald Tusk zapowiedział pociągnięcie do odpowiedzialności politycznej tych, którzy w sprawie szpitala zachowali się nieetycznie. Jak dotąd jednak, do żadnych zmian w rządzie, ani do żadnych dymisji w strukturach KO nie doszło. Rada Warszawy po długiej debacie, skupionej przede wszystkim na kwestii Szpitala Południowego, udzieliła też absolutorium prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu.

Z kolei 30 czerwca portal Zero.pl napisał o nieprawidłowościach w prosektorium Szpitala Południowego. Kierujący nim miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki; koordynator publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych; prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy – podał serwis.

1 lipca tekst o nieprawidłowościach w prosektorium Szpitala Południowego opublikował też Onet. Onet opublikował nieformalny „cennik”, jaki miał obowiązywać w prosektorium za usługi, które nie powinny być płatne. Za wydanie ciała pobierana miała być opłata w wysokości 100 zł. Ubranie ciała i zabiegi kosmetyczne kosztować miały od 500 zł wzwyż, balsamacja około 1000 zł, a polecenie rodzinie konkretnego zakładu pogrzebowego nawet 1500 zł. Pieniądze miały być pobierane bez pokwitowań i bez jakiejkolwiek ewidencji.

Czytaj więcej

Reforma ochrony zdrowia. Kancelaria Prezydenta szykuje własne projekty zmian

Po tych publikacjach Szpital Południowy poinformował o rozwiązaniu umowy o pracę z pracownikiem pełniącym funkcję koordynatora prosektorium, bez wypowiedzenia, z winy pracownika, ze skutkiem natychmiastowym. Podstawą decyzji jest – jak czytamy w oświadczeniu – ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, w szczególności obowiązku dbałości o dobre imię szpitala, lojalności wobec pracodawcy oraz – co najważniejsze – poszanowania kultu osoby zmarłej i bólu jej najbliższych.

W ostatnich dniach głośno jest z kolei o spółdzielni neurochirurgów, którzy działając na terenie kilku województw mieli wystawiać wysokie rachunki szpitalom, uzyskując nawet 26 tys. zł za godzinę pracy, a 300 tys. zł za dzień pracy. Spółdzielnia miała działać m.in. w szpitalu w Mogilnie, gdzie realizowali wyceniony niżej zabieg neurochirurgiczny, ale NFZ przekazywała sprawozdania sugerujące, że wykonywana była znacznie droższa procedura.