Nowa placówka medyczna została uruchomiona w strukturach Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Zabrzu. To efekt realizacji wieloletniego projektu Ministerstwa Zdrowia, którego celem było scentralizowanie i podniesienie standardów opieki nad dziećmi z chorobami nowotworowymi oraz schorzeniami krwi.

Czytaj więcej

Reforma PIP może „zarżnąć” szpitale. „Najbardziej poszkodowany może być pacjent”

Lekarze mieli zastrzeżenia dotyczące zakresu leczenia

Centrum powstało z połączenia dwóch oddziałów Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Szpitalach Klinicznych w Katowicach i Zabrzu oraz doświadczenia i wiedzy ich zespołów. Równolegle z otwarciem centrum doszło do masowego odejścia personelu medycznego. Redakcja TVP dotarła do pisma lekarzy z dawnego oddziału GCZD w Katowicach skierowanego do Konsultanta Krajowego ds. Onkologii i Hematologii Dziecięcej prof. Jana Styczyńskiego, z którego wynika, że cały sześcioosobowy zespół podjął decyzję o rozwiązaniu umów o pracę.

Jednym z głównych zastrzeżeń lekarzy jest zakres leczenia, który miał zostać przeniesiony do nowego centrum. Jak przekazali, zespół z katowickiego oddziału miał przejąć opiekę nad dziećmi z guzami ośrodkowego układu nerwowego i guzami litymi, a taki profil działalności nie był dotychczas prowadzony w zabrzańskim oddziale. Podkreślili, że leczenie tych pacjentów wymaga ścisłej współpracy z diagnostami i specjalistami wielu dziedzin oraz odpowiednio przygotowanych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych. Ich zdaniem w nowym ośrodku rozwiązania te nie zostały w pełni przygotowane.

Medycy w swoim oświadczeniu wskazali także na szereg problemów organizacyjnych i logistycznych. Zwrócili uwagę na fakt, że w nowym centrum zaplanowano obecność tylko jednego lekarza dyżurnego na cały trzykondygnacyjny obiekt dysponujący 58 łóżkami, co w ich ocenie jest rozwiązaniem niebezpiecznym. Dodatkowo wskazali, że procedury konsultacji specjalistycznych nie zostały należycie rozwiązane, przez co mali pacjenci będą musieli być dowożeni na badania do oddalonych o około 25 kilometrów Katowic.

Czytaj więcej

Wyrok ws. zabójstwa na Nowym Świecie uchylony. Wraca problem neosędziego

„Z przykrością i zażenowaniem odbieramy również podtrzymywaną narrację, jakoby ewentualne trudności w funkcjonowaniu nowego Centrum Onkologii miałyby wynikać z naszych rzekomych wygórowanych żądań finansowych. (...) Oświadczamy, że jest to nieprawda. Uważamy, że taka narracja to próba przykrycia braku właściwej organizacji pracy Centrum kosztem dobrych opinii o pracy zespołu katowickiego” - napisali onkolodzy.

Szpital odpiera zarzuty, lekarze mówią o problemach organizacyjnych

Według dyrektora SPSK nr 1 w Zabrzu Dariusza Budzińskiego, problemem nie było przygotowanie nowego ośrodka do rozpoczęcia działalności, lecz jednoczesna rezygnacja z pracy lekarzy, którzy mieli kontynuować leczenie pacjentów po przeniesieniu oddziału. Szpital zapewnił, że centrum było gotowe do uruchomienia pod względem organizacyjnym, infrastrukturalnym, wyposażenia, zaplecza diagnostycznego oraz obowiązujących procedur.

– Rozwiązanie stosunków pracy przez wszystkich lekarzy specjalistów oraz ich jednoczesna nieobecność od pierwszego dnia funkcjonowania nowego ośrodka stanowiły okoliczność, która obiektywnie zwiększyła ryzyko organizacyjne i wymagała natychmiastowego wdrożenia działań zabezpieczających. Szpital niezwłocznie wdrożył zaplanowane wcześniej procedury przygotowane na taką ewentualność – powiedział PAP Budziński.

Szpital odpiera także zarzuty dotyczące braku dialogu oraz kwestii płacowych, wskazując, że nikomu nie zaproponowano obniżenia wynagrodzenia, a nowością były m.in. standardowe zasady ewidencjonowania czasu pracy. Aktualnie w Śląskim Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej zatrudnionych jest 9 lekarzy specjalistów oraz 9 lekarzy rezydentów. Organizacja pracy i dyżurów została zmodyfikowana i dostosowana do obecnej liczby oraz stanu klinicznego hospitalizowanych pacjentów. Szpital zapewnił również, że nie instruował rodziców o konieczności szukania pomocy w innych ośrodkach.