Punktem wyjścia rozmowy są dwie piątkowe konferencje – Rafała Trzaskowskiego i Donalda Tuska. Szułdrzyński przywołuje zdanie premiera, które najmocniej rezonowało wśród komentatorów: na rozwiązania systemowe – likwidację kominów płacowych, saloników VIP i „zeszytów" pozwalających omijać kolejki – premier czeka do wtorku, a jeśli ich nie dostanie, podejmie decyzje, łącznie z kadrowymi. Kolanko odpowiada przewrotnym pytaniem, które usłyszał po konferencji: a dlaczego nie do poniedziałku? – Najważniejszy wniosek z tej konferencji jest taki, że żadnych konkretów rząd jeszcze nie ma – mówi Kolanko. I przywołuje kuluarowe echa czwartkowego spotkania klubu KO z ministrą Jolantą Sobierańską-Grendą: posłowie, codziennie pytani przez dziennikarzy o konkrety, sami mieli ich od ministry nie usłyszeć, co wywołało w klubie „niedobre emocje". Zdaniem Kolanki premier jednocześnie zbudował sobie w piątek coś, czego dotąd nie miał: narracyjny fundament pod ewentualną dymisję ministry zdrowia – choć była to jego własna nominacja. – Premier Tusk kupił sobie tą konferencją czas. Co najmniej do wtorku – puentuje Kolanko. Szułdrzyński dodaje, że premier, mówiąc o „złych ludziach wykorzystujących system", wszedł na grząski grunt: – Skoro premier widzi, że są możliwości omijania kolejek i saloniki VIP, to znaczy, że nie działa system. A za system nie odpowiada opozycja, tylko rządzący – mówił Szułdrzyński..