Punktem wyjścia rozmowy są dwie piątkowe konferencje – Rafała Trzaskowskiego i Donalda Tuska. Szułdrzyński przywołuje zdanie premiera, które najmocniej rezonowało wśród komentatorów: na rozwiązania systemowe – likwidację kominów płacowych, saloników VIP i „zeszytów" pozwalających omijać kolejki – premier czeka do wtorku, a jeśli ich nie dostanie, podejmie decyzje, łącznie z kadrowymi. Kolanko odpowiada przewrotnym pytaniem, które usłyszał po konferencji: a dlaczego nie do poniedziałku? – Najważniejszy wniosek z tej konferencji jest taki, że żadnych konkretów rząd jeszcze nie ma – mówi Kolanko. I przywołuje kuluarowe echa czwartkowego spotkania klubu KO z ministrą Jolantą Sobierańską-Grendą: posłowie, codziennie pytani przez dziennikarzy o konkrety, sami mieli ich od ministry nie usłyszeć, co wywołało w klubie „niedobre emocje". Zdaniem Kolanki premier jednocześnie zbudował sobie w piątek coś, czego dotąd nie miał: narracyjny fundament pod ewentualną dymisję ministry zdrowia – choć była to jego własna nominacja. – Premier Tusk kupił sobie tą konferencją czas. Co najmniej do wtorku – puentuje Kolanko. Szułdrzyński dodaje, że premier, mówiąc o „złych ludziach wykorzystujących system", wszedł na grząski grunt: – Skoro premier widzi, że są możliwości omijania kolejek i saloniki VIP, to znaczy, że nie działa system. A za system nie odpowiada opozycja, tylko rządzący – mówił Szułdrzyński..

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk chciał zostać królem SOR w Warszawie. Prowadził swoistą „spółdzielnię pracy”

Trzaskowski oczyszcza przedpole przed referendum

Druga część dotyczy trzęsienia ziemi w warszawskim ratuszu. Odwołane wiceprezydentki – Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra – to, jak zauważa Szułdrzyński, osoby, które de facto rządziły Warszawą. Przywołuje też komentarz redakcyjnego kolegi Roberta Biskupskiego: odwołując swoje zastępczynie, Trzaskowski powtarza błąd Hanny Gronkiewicz-Waltz – a „ścięto głowy niewłaściwe". Kolanko czyta te decyzje przez kalendarz: w połowie lipca ma ruszyć akcja referendalna, organizatorzy muszą zebrać ponad 132 tysiące podpisów, a prezydent stolicy „doskonale zdaje sobie sprawę, że musi oczyścić przedpole" – dać jak najmniej punktów zaczepienia. Samo odwołanie Trzaskowskiego w ewentualnym grudniowym referendum uważa jednak za praktycznie niemożliwe: potrzeba blisko pół miliona głosów, a prawica w Warszawie tylu nie ma. Brakuje też – jak we Wrocławiu przy dwóch nieudanych próbach odwołania Jacka Sutryka – realnej miejskiej emocji w rodzaju krakowskiej strefy czystego transportu, która przyczyniła się z kolei do odwołania prezydenta Miszalskiego z KO. Za ważniejszą od personaliów Kolanko uznaje drugą warstwę deklaracji Trzaskowskiego: usunięcie polityków z rad nadzorczych spółek miejskich, które premier natychmiast podchwycił.

Czytaj więcej

Donald Tusk daje minister zdrowia i NFZ czas do wtorku. Możliwe „decyzje personalne”

Rekonstrukcja bez legislacji to tylko impuls

W trzeciej części wraca temat sezonowy: rekonstrukcja rządu. Szułdrzyński pyta wprost, czy zmiany personalne rozwiązałyby realne problemy rządu – i przywołuje precedens z ubiegłego roku, gdy po lipcowej rekonstrukcji notowania Platformy wjechały na górkę powyżej 30 proc. Kolanko pozostaje konsekwentny: – Rekonstrukcja nic nie da, jeśli równolegle nie będzie pakietu zmian ustawowych, realnych zmian, też dla klasy średniej – mówi. Nawet zmiana premiera niewiele by dziś zmieniła, bo każdy następca i tak musiałby ustalać reakcję na kryzys w ochronie zdrowia z szefem partii. Notowania rządu tymczasem znów spadają – w CBOS od kwietnia o 7 punktów, jeszcze przed pełnym rozkręceniem afery Szpitala Południowego – a każda kolejna rekonstrukcja, zdaniem Kolanki, będzie dawała słabszy efekt. Do tego dochodzi proces, który nazywa „dehermetyzacją wewnętrzną": w mijającym tygodniu Krzysztof Parchimowicz, założyciel Lex Super Omnia, publicznie napisał, że działania Romana Giertycha budzą w nim „uczucie niesmaku". Gamechangerem bardziej trwałym – jak podkreśla Kolanko – byłoby dopiero podniesienie drugiego progu podatkowego czy szeroki pakiet zmian systemowych, w tym w samorządzie.