Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił, że z powodu afery w Szpitalu Południowym przyjął dymisję swoich dwóch zastępczyń – Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Stracił w ten sposób osoby, które były związane bardziej z ratuszem niż z Koalicją Obywatelską, co oznacza, że były bardziej lojalne wobec Rafała Trzaskowskiego niż Marcina Kierwińskiego. Renata Kaznowska została powołana jeszcze przez poprzednią prezydent Warszawy i miała opinię najbardziej pracowitej ze wszystkich wiceprezydentów, natomiast Machnowska-Góra była zaufaną osobą Trzaskowskiego.
Hanna Gronkiewicz-Waltz też kiedyś odwołała swoich wiceprezydentów
Podobną decyzję podjęła Hanna Gronkiewicz-Waltz, po wybuchu tzw. „afery reprywatyzacyjnej”. Odwołała wówczas swoich dwóch najwierniejszych zastępców – Jarosława Jóźwiaka i Jacka Wojciechowicza. Podobnie jak w tym przypadku, wina wiceprezydentów była niewielka lub żadna – Wojciechowicz nigdy nie zajmował się reprywatyzacją, podobnie jak Kaznowska nie nadzorowała Szpitala Południowego.
Jak opisywali świadkowie tej sytuacji, dymisje były wymuszone na ówczesnej prezydent Warszawy przez kolegów partyjnych. Miało nawet paść sformułowanie, że albo poświęci swoich najbliższych współpracowników, albo partia zatopi ją. Mimo tego, że prezydent Warszawy odwołała zastępców, partia niewiele jej pomogła, a reszta kadencji Gronkiewicz-Waltz upłynęła w cieniu ciągłych oskarżeń i ataków.
Czytaj więcej
2 lutego 2026 r. SOR Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego został bez części personelu medycznego. W pracy nie stawiło się trzech lekarzy. Później d...
Można mieć niemal pewność, że podobna sytuacja ma miejsce teraz. Słabnący prezydent Trzaskowski, któremu grozi odwołanie w referendum, jest łatwym celem partyjnych kolegów, którzy chcą zyskać większe wpływy w ratuszu. Partia odebrała więc Trzaskowskiemu wsparcie, które miał zarówno w Renacie Kaznowskiej, jak i w Aldonie Machnowskiej-Górze.
W ratuszowych kuluarach mówi się, że na te stanowiska zostaną wybrani działacze, którzy będą mieli za zadanie wykonywać polecenia swoich zwierzchników – ale tych z partii, a nie z ratusza. Dzięki takiemu posunięciu prezydent Trzaskowski będzie sprawował władzę tylko teoretycznie – wszystkie decyzje będą podejmowane poza ratuszem.
Rafał Trzaskowski płaci za błędy warszawskiej Koalicji Obywatelskiej
Obserwując tę sytuację, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z sytuacją, w której „kowal zawinił, a Cygana powiesili”. Decyzje o tym, gdzie i na jakim stanowisku mają być zatrudnieni działacze partyjni, podejmują władze warszawskiej Koalicji Obywatelskiej, a nie wiceprezydenci. Odpowiedzialność za to, co się działo w Szpitalu Południowym, powinien więc wziąć na siebie zarząd warszawskiej KO, a nie Rafał Trzaskowski.
Czytaj więcej
To jest historia o tym, że jest źle zarządzane to co jest publiczne i to co jest wspólne - mówił o aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie współp...
Żadnej z odwołanych urzędniczek nie mogło zależeć na tym, by dzielnicowy radny dostał intratne stanowisko. Było to natomiast w interesie partii i jej szefów – w ten sposób uzyskiwali lojalność Dawida Kacprzyka. Nie jest to przypadek odosobniony – zarówno warszawskie, jak i mazowieckie instytucje są zapełnione radnymi – często zupełnie niekompetentnymi – którzy w ten sposób otrzymują zapłatę za głosowanie zgodnie z rozkazami swoich szefów.
To ostatni moment dla Rafała Trzaskowskiego, żeby przeciąć tę patologię. Jeśli tego nie zrobi, odejdzie w niesławie.