Estera Flieger podkreśla, że udział w szkoleniu nie był dziennikarskim eksperymentem, lecz świadomą, prywatną decyzją. Jak mówi, chciała zdobyć podstawowe umiejętności przydatne nie tylko w razie wojny, ale również podczas katastrof naturalnych czy blackoutu. – Nie był to mój zawodowy cel, tylko moja prywatna inicjatywa, moja prywatna chęć – deklaruje dziennikarka. Jej zdaniem nawet krótki kurs daje więcej niż całkowity brak przygotowania.
Jednym z najmocniejszych punktów szkolenia okazały się zajęcia z ratownikiem pola walki. To właśnie tam uczestnicy poznawali zasady tamowania krwotoków i używania opaski uciskowej, a wiedza przekazywana była również na podstawie doświadczeń z wojny w Ukrainie. – To było naprawdę bardzo ciekawe – Estera Flieger przyznaje, że właśnie ta część najmocniej uświadomiła jej, jak ważna może być szybka i właściwa reakcja w sytuacji zagrożenia.
Czytaj więcej
Po ośmiu godzinach w jednostce wojskowej wiem, jak określić odległość w terenie, licząc kroki. A przy pomocy krzesiwa oraz płatków higienicznych lu...
Bezpieczeństwo zaczyna się od sąsiadów
Szkolenie obejmuje m.in. budowę schronienia, pierwszą pomoc czy przygotowanie plecaka ewakuacyjnego. Najbardziej zapadły jej w pamięć słowa usłyszane podczas obiadu od jednego z żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. – Warto działać lokalnie. To jest podstawa, żeby znać swoich sąsiadów i być przydatnym właśnie w taki sposób, orientując się w ich potrzebach – wskazywał rozmówca Estery Flieger.
To właśnie ten aspekt – budowanie lokalnych więzi i wzajemnego zaufania – zdaniem rozmówczyń jest jednym z fundamentów odporności państwa. Estera Flieger zwraca uwagę, że w sytuacji zagrożenia nie wystarczy liczyć wyłącznie na służby. Potrzebna jest także wiedza o tym, kto mieszka obok nas i kto może potrzebować pomocy.
Czytaj więcej
Kobiety, które przechodzą na emeryturę pięć lat wcześniej niż mężczyźni. I mężczyźni, których obowiązkiem jest służba wojskowa. Tego świata już nie...
Jednym z ważnych wątków rozmowy jest także kwestia równej odpowiedzialności kobiet i mężczyzn za bezpieczeństwo państwa. Estera Flieger podkreśla, że udział w szkoleniu był również wyrazem jej przekonania, że obowiązki związane z obronnością nie powinny zależeć od płci. – Ja uważam, że szkolić powinni się zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Dodaje również: – Obronę ojczyzny uważam za obowiązek również kobiet. Jej zdaniem budowanie odporności państwa wymaga zaangażowania całego społeczeństwa, a nie tylko jednej jego części.
Rozmowa dotyczy również wniosków płynących z analizy dr Weroniki Grzebalskiej, która przekonuje, że Polska wciąż nie wypracowała spójnej strategii obrony powszechnej. Z jednej strony należy unikać nadmiernej militaryzacji życia społecznego, z drugiej – nie można zrzucać całej odpowiedzialności na wojsko. – Żyjemy, jak to pani dr Weronika Grzebalska powiedziała, w okresie wielokryzysu – przypomina Estera Flieger. To właśnie dlatego odporność społeczeństwa powinna być budowana każdego dnia.
Nie tylko wojsko – odpowiedzialność jest wspólna
W podcaście pojawia się także pytanie o gotowość Polek i Polaków do działania. Estera Flieger uważa, że szkolenia mogą pomóc lepiej wykorzystać ogromną społeczną energię, która ujawnia się podczas kryzysów, na przykład powodzi. – W idealnym świecie, gdyby te szkolenia obejmowały jeszcze większą grupę obywateli i obywatelek, to one by właśnie potrafiły zagospodarować tę naszą polską energię do działania – przyznaje Estera Flieger.
Czytaj więcej
Rozmowy z USA w sprawie utworzenia stałej bazy wojskowej w Polsce weszły w kolejny etap – przekazał szef MON. Władysław Kosiniak-Kamysz dodał, że w...
Autorka reportażu nie ukrywa również, że chciałaby uczestniczyć w bardziej rozbudowanych kursach. Jej zdaniem państwo powinno stworzyć system pozwalający zdobywać kolejne kompetencje i stopniowo przygotowywać obywateli do reagowania w różnych sytuacjach kryzysowych.
Szkolenie zmieniło także jej codzienne podejście do bezpieczeństwa. Flieger planuje skompletować własny plecak ewakuacyjny na wypadek katastrofy naturalnej i zachęca do tego innych, podkreślając, że nie musi być to kosztowny wydatek. – Postanowiłam sobie, że przygotuję taki plecak. Krok po kroku będę gromadzić te elementy do plecaka – zdradza gościni podcastu. Dodaje, że warto korzystać z doświadczeń harcerzy, turystów czy pasjonatów survivalu zamiast kupować drogie, gotowe zestawy.
To rozmowa nie tylko o wojsku, ale przede wszystkim o odpowiedzialności, zaufaniu i budowaniu odporności społecznej. Czy osiem godzin wystarczy, by zmienić sposób myślenia o bezpieczeństwie? A może najważniejszą lekcją jest świadomość, że przygotowanie zaczyna się od nas samych i od ludzi, którzy mieszkają tuż obok.
Zachęcamy również do wysłuchania i obejrzenia innych odcinków podcastu: