Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego finansowanie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej budzi największe kontrowersje.
  • Jakie zmiany w rozliczaniu świadczeń mogą wpłynąć na sytuację finansową szpitali.
  • Dlaczego, zdaniem NFZ, sam wzrost nakładów finansowych nie rozwiąże problemu kolejek.

Projekt planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) na 2027 r. zakłada wzrost przychodów i kosztów o ponad 9 proc. w porównaniu z pierwotnym planem na 2026 r. Większa ma być również dotacja z budżetu państwa, która wyniesie 35 mld zł. Podczas posiedzenia Komisji Zdrowia posłowie opozycji przekonywali jednak, że dokument nie zabezpiecza realnych potrzeb, wskazując na szacowaną przez ekspertów lukę finansową w wysokości około 20–22 mld zł. Mimo tych zastrzeżeń projekt uzyskał pozytywną opinię zarówno Komisji Zdrowia, jak i Komisji Finansów Publicznych.

Jak będzie wyglądać budżet NFZ na 2027 rok?

Przychody NFZ na 2027 r. zaplanowano na poziomie 237,34 mld zł, czyli o 9,2 proc. więcej niż w pierwotnym planie na 2026 r. Największym źródłem finansowania pozostaną składki zdrowotne, które mają przynieść 194,18 mld zł, co stanowi 81,8 proc. wszystkich przychodów Funduszu. Drugim największym źródłem finansowania będzie dotacja z budżetu państwa w wysokości 35 mld zł. To o 9 mld zł więcej niż pierwotnie zaplanowano na 2026 r. Pozostałe wpływy mają pochodzić m.in. z opłaty cukrowej i alkoholowej (1,78 mld zł), środków funduszy celowych (2,76 mld zł), pozostałych przychodów (2,89 mld zł) oraz przychodów finansowych (258 mln zł).

Po stronie wydatków całkowite koszty NFZ również zaplanowano na 237,34 mld zł. Największą pozycję stanowią koszty świadczeń opieki zdrowotnej – 219,97 mld zł, czyli o 9,3 proc. więcej niż w pierwotnym planie na 2026 r. Na poszczególne rodzaje świadczeń przewidziano m.in.:

• 107,9 mld zł na leczenie szpitalne,

• 25,6 mld zł na podstawową opiekę zdrowotną,

• 17,3 mld zł na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną.

Budżet refundacyjny ma wynieść 35,1 mld zł, z czego 4,4 mld zł przeznaczono na finansowanie bezpłatnych leków dla dzieci i seniorów. Na ratownictwo medyczne zaplanowano 5,58 mld zł, natomiast koszty administracyjne NFZ mają wynieść 1,84 mld zł, co odpowiada 0,78 proc. wszystkich kosztów Funduszu. Wiceprezes NFZ poinformował również, że z puli środków na świadczenia 62,3 mld zł będzie pozostawało w dyspozycji centrali Funduszu, natomiast 157,7 mld zł trafi do oddziałów wojewódzkich.

Czytaj więcej

Donald Tusk daje minister zdrowia i NFZ czas do wtorku. Możliwe „decyzje personalne”

Zdaniem opozycji plan finansowy od początku jest niedoszacowany

Choć na koniec projekt uzyskał pozytywną opinię Komisji Zdrowia, posłowie opozycji podczas posiedzenia oceniali go bardzo krytycznie. Poseł PiS Czesław Hoc przekonywał, że skoro już dziś eksperci wskazują na brak około 20 mld zł, dokument trudno uznać za realistyczny. – Mamy do czynienia z katastrofalnym planem finansowym – mówił. Jego zdaniem konsekwencją mogą być dalsze problemy z dostępnością świadczeń, wydłużające się kolejki oraz pogarszająca się sytuacja finansowa szpitali.

Szczególną uwagę zwracał na zaplanowane środki na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną. W projekcie zapisano na ten cel 17,3 mld zł, podczas gdy w pierwotnym planie na 2026 r. było to 17,4 mld zł. Według posła oznacza to odejście od zapowiadanego wzmacniania leczenia ambulatoryjnego. – Zmniejszacie finansowanie AOS. To oznacza kierowanie pacjentów albo do szpitali, albo do prywatnych podmiotów medycznych – podkreślał.

Kolejne wystąpienia koncentrowały się przede wszystkim na dostępie do świadczeń oraz skutkach planowanych zmian dla pacjentów i szpitali. Posłanka Razem Marcelina Zawisza mówiła o sygnałach od świadczeniodawców w zakresie rehabilitacji, którzy, jak przekonywała, nie będą w stanie przez rok finansować nadwykonań z własnych środków. Odnosiła się w tej wypowiedzi do zarządzenia opublikowanego przez Fundusz 1 lipca, które zmienia sposób rozliczania niektórych świadczeń wykonywanych ponad limit. Od teraz szpitale będą otrzymywały zapłatę za nie dopiero po roku. Obecnie następowało to co kwartał. Jej zdaniem, przez taką zmianę, część mniejszych placówek może zrezygnować z udzielania świadczeń, a ich miejsce zajmą duże prywatne podmioty.

Posłanka Zawisza zwróciła również uwagę na sytuację programów lekowych. Przywołała przykład Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy, który otrzymał z NFZ mniej środków, niż potrzebuje na zakup leków. Według posłanki podobne sygnały napływają z całego kraju.

Czytaj więcej

NFZ wyda miliardy na podwyżki w ochronie zdrowia. Minister zdrowia zatwierdziła wyceny

Fryderyk Kapinos pytał m.in., w jaki sposób NFZ oszacował koszty leczenia szpitalnego, skoro obecne zasady funkcjonowania sieci szpitali obowiązują jedynie do połowy 2027 r. Poseł PiS podawał w wątpliwość, czy Fundusz analizował wpływ projektu planu finansowego na długość kolejek i wyniki zdrowotne pacjentów. Z kolei posłanka PiS i lekarka Katarzyna Sójka zwróciła uwagę, że drugi rok z rzędu plan finansowy NFZ funkcjonuje bez formalnego zatwierdzenia przez ministrów zdrowia i finansów. Pytała również o rosnące rezerwy na postępowania sądowe dotyczące niezapłaconych świadczeń, wzrost kosztów administracyjnych Funduszu oraz sposób finansowania Centrów Zdrowia Psychicznego (CZP). – Ten plan jest nierealny, jest zupełnie fikcyjny. Jedyne, co jest w nim realne, to przychody zagwarantowane ustawą o 7 proc. PKB na zdrowie – oceniła.

Podobne stanowisko przedstawił Bolesław Piecha. Jak mówił, od kilku lat opiniowanie planu finansowego stało się „coraz większą fikcją”, ponieważ dokumenty nie są ostatecznie zatwierdzane przez ministrów zdrowia i finansów. Zwracał również uwagę na wzrost finansowania leczenia szpitalnego przy jednoczesnym ograniczeniu środków na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną. – Ta nasza opinia psu na budę się przydaje, bo i tak wiemy, że te dane wyglądają dobrze na papierze. Ich wartość przełoży się tylko na wydłużenie kolejek i oczekiwania pacjentów – mówił.

”NFZ odpowiada: problemem nie są wyłącznie pieniądze

Do zarzutów posłów odniósł się wiceprezes NFZ Jakub Szulc. Wytłumaczył, że na świadczenia z zakresu rehabilitacji zaplanowano 8,05 mld zł. Jak powiedział, w pierwotnym planie było to 7,68 mld zł, więc nakłady wzrosną, chociaż przyznał, że potrzeby są jeszcze większe. Szulc podkreślił, że plan finansowy zawsze musi bilansować się do 100 proc. dostępnych środków. Odnosząc się do finansowania Centrów Zdrowia Psychicznego wyjaśnił, że środki pozostają w centrali NFZ nie dlatego, że następuje centralizacja systemu, lecz dlatego, że w ten sposób finansowanie odbywa się od początku funkcjonowania programu pilotażowego CZP. Dodał, że po zakończeniu pilotażu, planowanym na koniec 2027 r., rozwiązanie ma zostać przeniesione do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk chciał zostać królem SOR w Warszawie. Prowadził swoistą „spółdzielnię pracy”

Najwięcej czasu poświęcił jednak zarzutom dotyczącym ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Przyznał, że nominalnie środki zapisane na AOS są nieco niższe niż w pierwotnym planie na 2026 r., jednak zwrócił uwagę, że świadczenia te nadal pozostają nielimitowane. Dodał, że sam wzrost finansowania nie rozwiązałby problemu kolejek. – Od 2021 roku ambulatoryjna opieka specjalistyczna jest finansowana bez limitów. Gdyby sam sposób finansowania był wystarczający, kolejki powinny się skracać. Tymczasem po zakończeniu pandemii ponownie zaczęły stopniowo rosnąć, podobnie jak liczba oczekujących pacjentów – argumentował.

Jak dodał, oznacza to, że problem leży nie tylko w wysokości nakładów, ale również w organizacji systemu. W jego ocenie pierwsze efekty przyniosły dopiero rozwiązania premiujące poradnie przyjmujące większą liczbę tzw. pacjentów pierwszorazowych.

Wiceprezes NFZ odniósł się również do zarzutów dotyczących wzrostu finansowania leczenia szpitalnego. Wyjaśnił, że jest to w dużej mierze konsekwencja obowiązujących przepisów regulujących funkcjonowanie sieci szpitali. Jak podkreślił, obecnie do sieci należy 586 szpitali, a obowiązujące rozwiązania powodują automatyczny wzrost finansowania ryczałtu, m.in. w związku z corocznymi rekomendacjami dotyczącymi wzrostu wynagrodzeń. Dodał również, że gdyby nie doszło do zmian przepisów dotyczących kwalifikacji do sieci, obecny model zostałby utrzymany na kolejne cztery lata.