Propozycja Gianniego Infantino dotycząca pozyskania prywatnego kapitału do działalności komercyjnej FIFA wywołała gwałtowny sprzeciw europejskiego futbolu. Choć światowa federacja ostatecznie wycofała się z projektu, konflikt nie wygasł, a do krytyki sposobu działania FIFA dołączyły następnie Azjatycka Konfederacja Piłkarska (AFC) oraz konfederacja zrzeszająca federacje piłkarskie Ameryki Północnej, Ameryki Środkowej i Karaibów (CONCACAF). Spór szybko przestał dotyczyć wyłącznie pieniędzy. Jego stawką stał się sposób zarządzania światowym futbolem.
Czytaj więcej
Odpowiedź na pytanie, czy rosyjscy siatkarze zagrają w 2027 r. w Polsce nie jest jednoznaczna i wymagałaby oceny przepisów obowiązujących w chwili...
Geneza konfliktu w FIFA
Czy mistrzostwa świata w piłce nożnej mogą stać się przedmiotem inwestycji prywatnego kapitału? Jeszcze kilka tygodni temu takie pytanie wydawało się czysto hipotetyczne. Dziś znajduje się w centrum jednego z najpoważniejszych sporów instytucjonalnych w światowej piłce ostatnich lat.
Paradoksalnie wszystko rozpoczęło się tuż po wielkim sukcesie organizacyjnym FIFA. Mistrzostwa Świata 2026, zorganizowane wspólnie przez Stany Zjednoczone, Kanadę i Meksyk, przyciągnęły rekordową liczbę kibiców i cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, potwierdzając skalę komercyjnego potencjału najważniejszych rozgrywek światowej federacji. FIFA mówiła o historycznym sukcesie turnieju, a jej prezydent Gianni Infantino przedstawiał go jako punkt wyjścia do dalszego zwiększania finansowania rozwoju piłki nożnej na świecie. Kilka dni później okazało się jednak, że prawdziwe emocje dopiero się rozpoczynają.
28 lipca FIFA przedstawiła koncepcję utworzenia nowej spółki zależnej – FIFA Forward Enterprise (FFE). Miała ona skonsolidować działalność komercyjną związaną z najważniejszymi rozgrywkami światowej federacji, obejmującą m.in. prawa medialne, sponsoring, licencjonowanie, sprzedaż biletów oraz operacyjną obsługę turniejów. Kolejnym etapem miało być dopuszczenie do spółki zewnętrznych inwestorów, którzy objęliby mniejszościowe, niekontrolujące pakiety udziałów.
Według FIFA przedsięwzięcie mogło pozwolić na pozyskanie około 4,2 mld dolarów nowego kapitału przy szacowanej wartości FFE na około 20 mld dolarów. Środki miały zostać przeznaczone przede wszystkim na rozwój programu FIFA Forward i zwiększenie finansowania 211 federacji członkowskich. W ocenie władz FIFA rozwiązanie pozwoliłoby na zdecydowanie większe inwestycje w rozwój futbolu, zwłaszcza w krajach dysponujących znacznie mniejszymi zasobami niż najbogatsze federacje europejskie czy południowoamerykańskie.
FIFA od początku odrzucała zarzut, że projekt oznacza „sprzedaż mundialu” lub oddanie kontroli nad futbolem prywatnemu kapitałowi. Podkreślała, że inwestorzy mieliby objąć wyłącznie mniejszościowe, niekontrolujące udziały w FFE, natomiast kompetencje sportowe i regulacyjne pozostałyby wyłącznie w gestii FIFA. Zgodnie z argumentacją federacji celem przedsięwzięcia nie było więc podporządkowanie futbolu inwestorom, lecz wykorzystanie ekonomicznej wartości rozgrywek do pozyskania dodatkowych środków na rozwój dyscypliny.
Z perspektywy prawa gospodarczego i praktyki korporacyjnej sama konstrukcja nie była szczególnie nietypowa. Wydzielanie działalności komercyjnej do wyspecjalizowanych spółek zależnych jest powszechnie stosowanym sposobem pozyskiwania finansowania przy zachowaniu kontroli właścicielskiej. Również w sporcie funkcjonują modele, w których działalność regulacyjna i organizacyjna jest w pewnym zakresie oddzielona od działalności stricte komercyjnej.
W przypadku FIFA problem od początku miał jednak dodatkowy wymiar. Światowa federacja nie jest zwykłym właścicielem atrakcyjnego produktu sportowego, lecz jednocześnie organizatorem najważniejszych rozgrywek, dysponentem związanych z nimi praw komercyjnych i globalnym regulatorem futbolu.
Dlatego podstawowe pytanie nie brzmiało jedynie, czy FIFA może pozyskać prywatny kapitał. Znacznie ważniejsze było to, jak daleko organizacja pełniąca tak szczególną funkcję może posunąć się w komercjalizacji swoich najcenniejszych aktywów, nie osłabiając własnej niezależności oraz zaufania federacji i konfederacji tworzących światowy system piłkarski.
W ciągu kolejnych dni to właśnie wokół tego problemu narósł konflikt, który bardzo szybko przestał być dyskusją o jednym projekcie finansowym, a stał się sporem o to, kto i na jakich zasadach powinien decydować o przyszłości światowego futbolu.
Czytaj więcej
CAS podtrzymał decyzję o wykluczeniu ukraińskiego skeletonisty Władysława Heraskewycza z zimowych igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Od strony mo...
Od krytyki UEFA do bezprecedensowego sojuszu trzech konfederacji
Krytyka projektu pojawiła się niemal natychmiast, jednak 30 lipca 2026 r. sprzeciw europejskiego futbolu przybrał wyjątkowo zdecydowaną formę. UEFA wraz ze wszystkimi 55 zrzeszonymi w niej federacjami narodowymi jednomyślnie odrzuciła projekt FIFA Forward Enterprise i zapowiedziała odmowę udziału w rozgrywkach FIFA, jeżeli będzie on dalej procedowany. Sprzeciw nie dotyczył wyłącznie ekonomicznych parametrów planowanej transakcji. Europejska konfederacja zakwestionowała przede wszystkim samą zasadę dopuszczenia prywatnych inwestorów do struktury czerpiącej korzyści ekonomiczne z najważniejszych rozgrywek światowej federacji.
Największe poruszenie wywołała jednak zapowiedź, że jeżeli projekt nie zostanie całkowicie wycofany, europejskie reprezentacje narodowe nie wezmą udziału w rozgrywkach FIFA. Była to wyjątkowo mocna deklaracja, ponieważ UEFA po raz pierwszy w tym sporze wprost zapowiedziała takie działania.
Zapowiedź bojkotu miała jednak znacznie poważniejszy wymiar prawny, niż mogłoby wynikać z samej politycznej retoryki. Członkami FIFA są bowiem poszczególne federacje narodowe, podczas gdy UEFA posiada odrębny status konfederacji uznanej przez FIFA. UEFA nie mogła więc jednym aktem „wycofać” europejskich reprezentacji ze światowych rozgrywek. Każda z 55 europejskich federacji pozostaje odrębnym członkiem FIFA, a statut tej organizacji traktuje udział w rozgrywkach organizowanych przez nią jako element wynikający z praw i obowiązków członkowskich. Ewentualna odmowa uczestnictwa mogłaby zostać oceniona jako naruszenie tych obowiązków i prowadzić do wszczęcia postępowania na podstawie obowiązujących regulacji FIFA, choć sam statut nie przewiduje, aby odmowa udziału w konkretnych rozgrywkach skutkowała automatycznym zawieszeniem federacji.
Nie oznacza to jednak, że UEFA pozostawała bez realnych instrumentów działania. Status tej organizacji w międzynarodowym systemie piłkarskim zakłada utrzymywanie dobrych relacji i współpracę z FIFA. Wynika to zarówno z modelu relacji pomiędzy nimi, określonego w statucie FIFA, jak i wprost z celów statutowych UEFA. Z drugiej strony do statutowych celów UEFA należą ochrona interesów jej federacji członkowskich, promowanie i ochrona zasad dobrego zarządzania oraz zapewnienie, aby wartości sportowe zawsze przeważały nad interesami komercyjnymi. Groźba wspólnej odmowy udziału była więc przede wszystkim próbą wykorzystania politycznej i sportowej siły europejskich federacji wobec FIFA.
W przypadku dalszej eskalacji konflikt mógłby jednak przybrać jeszcze poważniejszą postać. Statut FIFA pozwala każdej federacji narodowej dobrowolnie wystąpić z organizacji. Nie istnieje natomiast analogiczna procedura „wystąpienia UEFA z FIFA”, ponieważ UEFA nie jest członkiem FIFA, lecz uznaną przez nią konfederacją. Teoretycznie masowe wystąpienie federacji europejskich, a tym bardziej skoordynowane wystąpienie federacji należących do AFC czy CONCACAF, mogłoby prowadzić do stworzenia konkurencyjnego systemu światowych rozgrywek. Taki rozłam musiałby jednak mieć odpowiednio szeroki zakres. Gdyby część federacji opuściła FIFA, a część pozostała jej członkami, utrzymanie wspólnych rozgrywek pomiędzy oboma systemami nadal podlegałoby ograniczeniom wynikającym z regulacji FIFA, które ograniczają kontakty sportowe podmiotów należących do systemu FIFA z tymi funkcjonującymi poza nim. Dopóki jednak federacje pozostają członkami FIFA, zorganizowanie alternatywnych mistrzostw świata bez wymaganych zgód byłoby sprzeczne z obowiązującym systemem regulacyjnym. Zgodnie z art. 63 statutu FIFA organizacja międzynarodowych rozgrywek reprezentacyjnych podlega systemowi autoryzacji określonemu w statucie oraz Regulations Governing International Matches, który, zależnie od charakteru planowanych rozgrywek, przewiduje udział właściwych federacji, konfederacji oraz FIFA w procedurze ich zatwierdzania.
Rzeczywistą stawką groźby UEFA nie był więc zwykły bojkot jednego turnieju. W skrajnym scenariuszu spór mógłby prowadzić do zakwestionowania całej dotychczasowej struktury światowego futbolu. Wymagałoby to jednak faktycznego zerwania przez federacje narodowe więzi członkowskiej z FIFA i stworzenia odrębnego porządku międzynarodowych rozgrywek. Na obecnym etapie pozostaje to wyłącznie scenariuszem hipotetycznym.
Reakcja FIFA była niemal natychmiastowa. 31 lipca 2026 r. światowa federacja oficjalnie poinformowała o wycofaniu projektu FIFA Forward Enterprise. Formalnie oznaczało to zakończenie prac nad proponowaną strukturą i mogło sugerować szybkie wygaszenie konfliktu. Stało się jednak inaczej.
5 sierpnia podczas spotkania kierownictwa FIFA w Rabacie organizacja przyznała się do błędów popełnionych w procesie konsultacji i komunikacji, przeprosiła federacje członkowskie oraz zapowiedziała przeprowadzenie wewnętrznego przeglądu całej sprawy.
10 sierpnia 2026 r. UEFA, Azjatycka Konfederacja Piłkarska (AFC) oraz CONCACAF opublikowały wspólny list otwarty odnoszący się do całej sytuacji. Znaczenie miał również moment jego publikacji. FIFA Forward Enterprise nie był już wówczas procedowany. Trzy konfederacje nie występowały więc po to, aby zablokować projekt, lecz aby zakwestionować sposób sprawowania władzy i podejmowania strategicznych decyzji w FIFA.
Sygnatariusze zastrzegli przy tym, że ich wystąpienie nie oznacza zakwestionowania wcześniejszych wspólnych decyzji dotyczących rozwoju światowego futbolu, w tym rozszerzenia rozgrywek, wyboru gospodarzy mistrzostw świata w 2030 i 2034 r. czy dystrybucji przychodów na rzecz federacji członkowskich. Podkreślili również, że istotą sporu nie jest poziom finansowego wsparcia dla federacji, lecz sposób zarządzania FIFA i podejmowania przez jej władze strategicznych decyzji.
Wspólne stanowisko wyraźnie przeniosło ciężar sporu z płaszczyzny biznesowej na zagadnienia związane z ładem korporacyjnym.
Szczególne znaczenie miał postulat przeprowadzenia niezależnego przeglądu całego procesu przygotowania FIFA Forward Enterprise przez zewnętrzny podmiot. W ocenie trzech konfederacji analiza prowadzona wyłącznie przez organy FIFA nie mogła zapewnić odpowiedniego poziomu niezależności i wiarygodności, dlatego przegląd powinien zostać powierzony niezależnemu podmiotowi zewnętrznemu. Jednocześnie zażądano zabezpieczenia i zachowania wszystkich dokumentów oraz zapisów związanych ze sprawą, tak aby mogły zostać objęte niezależną weryfikacją. Był to już nie tyle spór o sam projekt inwestycyjny, ile o mechanizmy odpowiedzialności i kontroli wewnątrz największej organizacji sportowej świata.
Konfederacje zwróciły również uwagę na okoliczności spotkania kierownictwa FIFA w Maroku. Jak wskazano w liście, uczestniczył w nim tylko jeden wybierany przedstawiciel organizacji, a do udziału nie zaproszono żadnego członka Rady FIFA ani przedstawicieli federacji członkowskich. Zdaniem autorów listu sposób zorganizowania spotkania dodatkowo wzmacniał ich zastrzeżenia dotyczące sposobu zarządzania FIFA oraz braku otwartości i odpowiedzialności jej władz.
Choć wspólny list UEFA, AFC i CONCACAF nie zawiera wprost żądania rezygnacji Gianniego Infantino, jego wyjątkowo ostra treść została odczytana przez część komentatorów jako polityczne ultimatum wobec prezydenta FIFA. Pojawiające się w mediach spekulacje o wstępnych rozmowach trzech konfederacji dotyczących organizacji rozgrywek poza strukturą FIFA pokazują przy tym, że presja może wykraczać poza samą krytykę sposobu zarządzania organizacją.
Spór nabrał jednocześnie wymiaru wykraczającego poza sam świat futbolu, gdy publicznego poparcia Infantino udzielił Donald Trump, wskazując, że jego odwołanie lub zastąpienie na stanowisku prezydenta FIFA byłoby poważnym błędem.
Czy Gianni Infantino może zostać odwołany?
Narastająca presja wobec prezydenta FIFA rodzi pytanie o możliwość jego przedterminowego odwołania. Statut FIFA przewiduje taką możliwość w sposób jednoznaczny, co nie jest standardem w statutach wielu organizacji sportowych. Zgodnie z art. 28 ust. 2 lit. q do kompetencji kongresu FIFA należy zarówno wybór, jak i odwołanie prezydenta organizacji. Co istotne, próg wymagany do zwołania kongresu, na którym mogłoby dojść do takiego głosowania, nie jest zbyt wygórowany. Zgodnie z art. 25 statutu co najmniej jedna piąta federacji członkowskich może zażądać zwołania kongresu nadzwyczajnego, wskazując sprawy, które mają znaleźć się w jego porządku obrad. W takim przypadku Rada FIFA jest zobowiązana do zwołania kongresu w terminie trzech miesięcy.
Przy 211 federacjach członkowskich oznacza to, że do wymuszenia zwołania kongresu nadzwyczajnego wystarczyłoby poparcie co najmniej 43 federacji. Sama UEFA zrzesza ich 55, a więc europejskie związki, działając jako członkowie FIFA, a nie poprzez UEFA jako konfederację, dysponowałyby liczbą wystarczającą do uruchomienia tej procedury.
Samo zwołanie kongresu nie oznacza jednak automatycznego odwołania prezydenta. Ponieważ statut FIFA nie przewiduje dla takiej decyzji odrębnej większości kwalifikowanej, zastosowanie znajduje ogólna reguła art. 30 ust. 9, zgodnie z którą, o ile statut nie stanowi inaczej, do podjęcia decyzji wystarcza zwykła większość, czyli ponad 50 proc. ważnych oddanych głosów.
Oznacza to, że rzeczywista możliwość odwołania Infantino zależałaby nie tyle od samej siły politycznej UEFA, AFC czy CONCACAF, ile od zdolności zbudowania większości wśród federacji członkowskich FIFA.
Czytaj więcej
Prawo wizowe i sankcyjne nie służy uczciwej rywalizacji zawodniczej ani grze fair play, lecz stoi na straży prerogatyw suwerennego państwa i porząd...
Czy FIFA może „sprzedać” mundial?
Po wycofaniu FIFA Forward Enterprise zasadnicze pytanie nie dotyczy już tego, czy projekt zostanie zrealizowany. Znacznie istotniejsze jest to, czy z prawnego punktu widzenia FIFA w ogóle mogła zbudować strukturę zakładającą udział prywatnego kapitału w komercjalizacji mistrzostw świata. Samo określenie „sprzedaż mundialu” jest jednak znacznym uproszczeniem. Projekt nie zakładał bowiem zbycia samych mistrzostw świata ani przekazania prywatnym inwestorom kompetencji regulacyjnych FIFA. Jego istotą miało być wydzielenie i skonsolidowanie działalności komercyjnej w odrębnej strukturze oraz dopuszczenie do niej inwestorów obejmujących mniejszościowe udziały.
Punktem wyjścia dla oceny takiego rozwiązania jest szczególny status prawny FIFA. Zgodnie z art. 1 jest ona stowarzyszeniem działającym na podstawie art. 60 i nast. szwajcarskiego kodeksu cywilnego. Prawo szwajcarskie pozostawia stowarzyszeniom bardzo szeroką autonomię organizacyjną, o ile ich działalność pozostaje podporządkowana realizacji celów statutowych. FIFA nie jest więc spółką kapitałową, której podstawowym zadaniem byłoby generowanie wartości dla akcjonariuszy. Jej cele statutowe obejmują przede wszystkim rozwój i promocję światowej piłki nożnej, organizację własnych międzynarodowych rozgrywek, stanowienie i egzekwowanie regulacji dotyczących futbolu oraz ochronę jego integralności.
Szwajcarska konstrukcja stowarzyszenia nie oznacza jednak zakazu prowadzenia działalności gospodarczej ani wykorzystywania struktur korporacyjnych. Istotne jest natomiast to, aby działalność ekonomiczna pozostawała instrumentem realizacji celu stowarzyszenia, a nie prowadziła do przekształcenia jego podstawowej misji w działalność ukierunkowaną przede wszystkim na osiąganie celów gospodarczych. To rozróżnienie ma w przypadku FIFA Forward Enterprise zasadnicze znaczenie. Samo osiąganie przychodów czy nawet posiadanie spółek zależnych nie pozostaje w sprzeczności z naturą FIFA jako stowarzyszenia. Ocenie podlega natomiast to, czemu taka struktura ma służyć oraz czy pozostaje zgodna z celami i zasadami działania organizacji.
Również sam statut FIFA zakłada prowadzenie działalności o znaczącym wymiarze ekonomicznym. Zgodnie z art. 54 przychody i wydatki FIFA powinny być zarządzane w sposób zapewniający ich zbilansowanie w ramach czteroletniego okresu finansowego, a realizacja najważniejszych zadań organizacji ma być zabezpieczana poprzez tworzenie odpowiednich rezerw. Status stowarzyszenia nie oznacza zatem braku działalności komercyjnej, lecz wymaga podporządkowania jej realizacji celów statutowych FIFA.
Co więcej, sam statut FIFA pozostawia światowej federacji wyjątkowo szeroki zakres swobody w komercjalizacji organizowanych przez nią rozgrywek. Kluczowe znaczenie ma art. 59, zgodnie z którym FIFA, federacje członkowskie i konfederacje są pierwotnymi właścicielami wszystkich praw wynikających z zawodów i wydarzeń pozostających w ich jurysdykcji, w tym praw finansowych, medialnych, marketingowych i promocyjnych. Jeszcze istotniejszy jest ust. 2 tego przepisu. To Rada FIFA decyduje o sposobie wykorzystywania tych praw, przy czym statut wprost dopuszcza ich eksploatację samodzielnie przez FIFA, wspólnie z podmiotem trzecim, a nawet całkowicie za jego pośrednictwem.
Z tego względu trudno byłoby obronić tezę, że samo zaangażowanie prywatnego podmiotu w komercjalizację praw związanych z mistrzostwami świata jest niedopuszczalne na gruncie statutu FIFA. Przeciwnie, art. 59 wyraźnie przewiduje możliwość wykonywania praw komercyjnych związanych z rozgrywkami FIFA nie tylko przez nią samą, lecz także wspólnie z podmiotem trzecim albo w całości za jego pośrednictwem. Również art. 34 statutu przyznaje Radzie FIFA szerokie kompetencje strategiczne i nadzorcze w sprawach biznesowych oraz finansowych. Rada określa standardy, polityki i procedury dotyczące kontraktów komercyjnych i działalności gospodarczej FIFA, sprawuje nadzór nad zarządzaniem organizacją oraz wykonuje wszystkie kompetencje niezastrzeżone dla kongresu lub innych organów FIFA, natomiast ich bieżącą realizację prowadzi sekretariat generalny.
Nie oznacza to jednak, że wskazane przepisy przesądzają o zgodności z prawem całej koncepcji FIFA Forward Enterprise. Czym innym jest bowiem dopuszczenie podmiotu trzeciego do wykonywania praw komercyjnych FIFA, a czym innym utworzenie odrębnej spółki kapitałowej, skoncentrowanie w niej określonych aktywów i działalności komercyjnej oraz dopuszczenie inwestorów prywatnych do jej struktury właścicielskiej. Art. 59 pozwala stwierdzić, że sam model korzystania z podmiotów trzecich przy komercjalizacji praw do rozgrywek mieści się w granicach statutu FIFA. Nie przesądza jednak o dopuszczalności konkretnej struktury prawnej FFE ani o zakresie praw, jakie mogłyby zostać przyznane inwestorom prywatnym. Ocena tych elementów wymagałaby analizy rzeczywistej struktury transakcji, dokumentów korporacyjnych FFE, zakresu uprawnień przyszłych inwestorów oraz przepisów szwajcarskiego prawa stowarzyszeń, którym FIFA podlega. Dopiero taka analiza pozwalałaby jednoznacznie ocenić, czy projekt mieścił się w granicach kompetencji przyznanych organom FIFA przez statut oraz prawo szwajcarskie.
To rozróżnienie jest tym ważniejsze, że statut FIFA precyzyjnie rozdziela kompetencje pomiędzy jej organami. Kongres pozostaje najwyższym organem ustawodawczym organizacji, natomiast Rada FIFA pełni funkcję organu strategicznego i nadzorczego. Jej członkowie zobowiązują się działać wiernie, lojalnie i niezależnie w najlepszym interesie FIFA oraz rozwoju światowej piłki nożnej. Oznacza to, że ocena projektu nie może ograniczać się wyłącznie do potencjalnego wzrostu przychodów. Konieczne jest również zbadanie, czy przyjęta konstrukcja pozostawała w najlepszym interesie FIFA, odpowiadała jej celom statutowym oraz służyła rozwojowi światowego futbolu.
I właśnie w tym miejscu argumentacja UEFA nabiera szczególnego znaczenia. Podobnie jak FIFA, jest ona stowarzyszeniem prawa szwajcarskiego funkcjonującym na podstawie art. 60 i nast. szwajcarskiego kodeksu cywilnego. Jej statut zawiera jednak bardzo wyraźną deklarację aksjologiczną. Jednym z podstawowych celów UEFA jest zapewnienie, aby wartości sportowe zawsze miały pierwszeństwo przed interesami komercyjnymi (sporting values always prevail over commercial interests). Do celów organizacji należy również promowanie zasad dobrego zarządzania, redystrybucja przychodów zgodnie z zasadą solidarności, ochrona interesów federacji członkowskich oraz występowanie jako reprezentatywny głos całej europejskiej rodziny piłkarskiej.
Model współpracy UEFA z FIFA znajduje podstawę zarówno w statucie UEFA, jak i w art. 22 statutu FIFA. Statut UEFA zobowiązuje ponadto swoich przedstawicieli w FIFA do lojalnego reprezentowania stanowiska UEFA oraz działania w duchu europejskiej solidarności.
Sprzeciw UEFA nie musi być zatem interpretowany wyłącznie jako polityczna konfrontacja Aleksandra Čeferina z Giannim Infantino. Z perspektywy własnego statutu UEFA mogła uznać, że trwałe dopuszczenie inwestorów finansowych do struktury czerpiącej korzyści ekonomiczne z najważniejszych rozgrywek FIFA rodzi uzasadnione pytanie o relację pomiędzy interesem sportowym a oczekiwanym zwrotem z prywatnego kapitału. Statutowa zasada pierwszeństwa wartości sportowych nad interesami komercyjnymi stanowiła więc wyraźną podstawę do podniesienia tego problemu.
Nie należy jednak automatycznie utożsamiać obecności inwestora z utratą niezależności FIFA. Mniejszościowy udział kapitałowy nie oznacza sam w sobie przekazania kontroli nad organizacją. Kluczowe znaczenie miałyby rzeczywiste uprawnienia inwestora: prawa głosu, skład organów spółki, katalog spraw wymagających jego zgody, mechanizmy ochrony przed zmianą modelu biznesowego, polityka dywidendowa czy zasady wyjścia z inwestycji. Dopiero znajomość tych elementów pozwalałaby odpowiedzieć na pytanie, czy inwestor pozostawałby wyłącznie partnerem finansowym działalności komercyjnej, czy uzyskiwałby również możliwość pośredniego oddziaływania na strategiczne decyzje dotyczące rozwoju światowego futbolu.
Właśnie dlatego największa słabość całego procesu mogła mieć charakter nie tyle materialnoprawny, ile ustrojowy. Statut FIFA opiera relacje z konfederacjami na modelu wzajemnego poszanowania kompetencji oraz aktywnej i konstruktywnej współpracy. Nie wynika z niego jednak generalny obowiązek uzyskiwania przez FIFA uprzedniej zgody konfederacji ani przeprowadzania z nimi konsultacji przed każdą decyzją biznesową. Brak konsultacji przy konkretnym projekcie nie przesądza więc sam przez się o naruszeniu statutu. W przypadku przedsięwzięcia o potencjalnie wieloletnich konsekwencjach dla najważniejszych aktywów ekonomicznych światowego futbolu mógł jednak pozostawać w napięciu z modelem współpracy przyjętym w art. 22 statutu FIFA.
Ostatecznie prawny obraz FIFA Forward Enterprise jest znacznie bardziej złożony, niż sugerują hasła o „sprzedaży mundialu”. Statut FIFA wyraźnie dopuszcza bardzo szeroką komercjalizację praw do organizowanych przez nią rozgrywek oraz współpracę z podmiotami prywatnymi. Nie oznacza to jednak, że każda forma trwałego otwarcia struktury komercyjnej FIFA na zewnętrznych inwestorów jest z tego powodu automatycznie dopuszczalna, niezależnie od jej konstrukcji oraz wpływu na sposób zarządzania organizacją. Równie nieuzasadnione byłoby twierdzenie, że sam pomysł pozyskania prywatnego kapitału pozostaje sprzeczny ze statutem FIFA lub szwajcarskim prawem stowarzyszeń. Zasadniczy problem sprowadza się więc nie do samej możliwości komercjalizacji praw do mistrzostw świata, lecz do pytania, czy sposób przygotowania projektu odpowiadał standardom dobrego zarządzania, przejrzystości procesu decyzyjnego oraz obowiązkowi działania w najlepszym interesie światowego futbolu. To właśnie wokół tych zagadnień może koncentrować się dalsza debata dotycząca przyszłości FIFA.
Czytaj więcej
Futbol umocnił się na pozycji lidera rynku sponsoringu sportowego w Polsce. W ubiegłym roku wartość praw sponsoringowych wzrosła w tej dyscyplinie...
Konflikt o pieniądze czy o przyszłość światowego futbolu?
Wycofanie przez FIFA projektu FIFA Forward Enterprise nie oznacza końca całej dyskusji. Wręcz przeciwnie, można odnieść wrażenie, że był to dopiero początek znacznie szerszej debaty o granicach komercjalizacji światowego sportu oraz o modelu zarządzania największymi organizacjami sportowymi.
W ostatnich kilkunastu latach światowy futbol stał się jednym z najdynamiczniej rozwijających się sektorów globalnej gospodarki. Wartość praw medialnych, kontraktów sponsorskich oraz międzynarodowych rozgrywek rośnie praktycznie z każdym kolejnym cyklem mistrzostw świata. Trudno więc dziwić się, że pojawiają się koncepcje wykorzystania tej wartości do pozyskania dodatkowego kapitału na dalszy rozwój dyscypliny.
Im większego znaczenia ekonomicznego nabiera jednak sport, tym większą rolę odgrywają również zasady jego zarządzania. Organizacje takie jak FIFA nie są zwykłymi uczestnikami obrotu gospodarczego. Łączą bowiem funkcję organizatora najważniejszych rozgrywek piłkarskich świata, właściciela związanych z nimi praw komercyjnych oraz regulatora całej dyscypliny. To właśnie dlatego standardy przejrzystości, odpowiedzialności i udziału federacji członkowskich w podejmowaniu najważniejszych decyzji powinny być w ich przypadku szczególnie wysokie.
Paradoksalnie więc największą konsekwencją całej sprawy może okazać się nie samo wycofanie projektu FIFA Forward Enterprise, lecz przypomnienie, że nawet najsilniejsza organizacja sportowa świata nie może podejmować strategicznych decyzji wyłącznie z perspektywy biznesowej.
Obecny kryzys może doprowadzić do wzmocnienia standardów corporate governance w FIFA. Przyszłe projekty dotyczące komercjalizacji działalności światowej federacji mogą wymagać znacznie większego udziału konfederacji oraz federacji narodowych, a proces ich konsultowania – większej przejrzystości. Jeżeli tak się stanie, spór wokół FIFA Forward Enterprise może paradoksalnie przyczynić się do wzmocnienia mechanizmów odpowiedzialności i kontroli wewnątrz największej organizacji sportowej świata.
Historia sportu wielokrotnie pokazywała, że najważniejsze reformy rodziły się właśnie w okresach napięć instytucjonalnych. Być może podobnie będzie i tym razem. Niezależnie od tego, czy FIFA kiedykolwiek powróci do koncepcji pozyskania prywatnego kapitału dla swojej działalności komercyjnej, jedno wydaje się już dziś pewne. Spór o FIFA Forward Enterprise na trwałe zmienił sposób postrzegania relacji pomiędzy efektywnością biznesową a zasadami zarządzania światowym futbolem.
I być może właśnie to okaże się jego najważniejszym dziedzictwem. Po raz pierwszy od wielu lat światowa federacja została bowiem zmuszona do odpowiedzi nie tylko na pytanie, ile wart jest mundial, lecz przede wszystkim: kto, w jakim trybie i według jakich zasad powinien decydować o przyszłości najważniejszych rozgrywek piłkarskich na świecie.
Autor jest doktorem nauk prawnych, adwokatem specjalizującym się w prawie sportowym.