Szpital Miejski w Miastku (województwo pomorskie) w latach 2024–2025 aż dziesięciokrotnie formalnie zawieszał funkcjonowanie oddziału chirurgii. Zgodnie z przepisami szpital nie ma prawa przyjmować nowych chorych ani przeprowadzać zaplanowanych operacji na tym oddziale. Mieszkańcy powiatu potrzebujący pilnej pomocy chirurgicznej byli odsyłani do ościennych placówek – ustaliła Wirtualna Polska.
Szpital w Miastku odsyłał pacjentów. Setki operacji na zawieszonym oddziale
Z informacji WP wynika jednak, że w czasie, gdy oddział oficjalnie nie działał, przeprowadzało na nim operacje grono neurochirurgów związanych z prywatną spółką Spine. Tylko w 2024 r. w okresach formalnego wyłączenia chirurgii wykonano tam co najmniej 458 zabiegów kręgosłupa.
Czytaj więcej
Na oddziale chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie zlikwidowano sale dla chorych, by utworzyć m.in. gabinet dla zastępcy ordynatora oraz salkę...
Spółka Spine wyspecjalizowała się w wykonywaniu krótkich zabiegów ukierunkowanych na łagodzenie bólów kręgosłupa. Pacjenci opuszczali placówkę wkrótce po przeprowadzeniu operacji. Mimo braku pobytu łóżkowego, procedury zgłaszano do Narodowego Funduszu Zdrowia pod kodem H55 i rozliczano jako kosztowne, pełnowymiarowe hospitalizacje.
Lekarze ze spółki otrzymywali aż 65 proc. wartości wyceny danego świadczenia. W efekcie stawki komercyjne chirurgów sięgały kilkudziesięciu tysięcy zł za godzinę pracy, a dzienny zarobek jednego specjalisty potrafił dobić do 300 tys. zł.
Powołali się na „siłę wyższą”. Brak nadzoru ze strony NFZ i wojewody
Na zabiegi trafiały głównie osoby z innych części Polski, rekrutowane bezpośrednio przez operujących lekarzy. W Miastku nie funkcjonowała nawet poradnia neurochirurgiczna kwalifikująca do zabiegów. Jak wynika z protokołu kontroli przeprowadzonej przez konsultanta wojewódzkiego dr. Wojciecha Wasilewskiego, do którego dotarła redakcja WP, większość pacjentów przyjmowano niemal od ręki – znaczna część trafiała na stół operacyjny w ciągu kilku dni od wystawienia skierowania przez samego operatora, podczas gdy na standardowe przyjęcie czekało się powyżej miesiąca.
Prawo dopuszcza czasowe zaprzestanie działalności oddziału za zgodą wojewody po wcześniejszej opinii NFZ. Dyrekcja w Miastku skorzystała jednak z wyjątku zawartego w art. 34 ust. 8 ustawy o działalności leczniczej, powołując się na „siłę wyższą”. Taka ścieżka pozwala zgłosić przerwę po fakcie, bez wymaganych opinii i uzgodnień.
Czytaj więcej
Ministerstwo Zdrowia domaga się pilnych wyjaśnień i kontroli w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie po doniesieniach o nieprawidłowościach w prose...
Wokół powodu zastosowania tego przepisu pojawiły się rozbieżności. – We wszystkich wcześniej wskazanych zawieszeniach była wskazywana siła wyższa – przekazał WP Krystian Kłos, rzecznik wojewody pomorskiego. Z kolei Anna Kowalewska z tego samego urzędu informowała dziennikarzy, że w pismach szpitala jako powód podawano „brak kadry lekarskiej”.
Lokalny oddział NFZ przez wiele miesięcy nie miał pojęcia o wyłączaniu oddziału z eksploatacji. Rzeczniczka pomorskiego NFZ Monika Kierat wyjaśniła na łamach WP, że Urząd Wojewódzki nie występował o opinię, a w rejestrze brakowało odpowiednich wpisów. Ponieważ świadczenia rozliczano w ramach ryczałtu sieci szpitali, wykrycie nieprawidłowości opóźniło się w czasie. Zwrócono uwagę na rażące rozbieżności: w poszczególne dni wykazywano czterokrotnie więcej hospitalizowanych pacjentów niż wynosiła liczba łóżek na oddziale.
13 mln zł kary i koniec kontraktu z NFZ. Szpitalowi w Miastku grozi likwidacja
Problem działalności spółki Spine dotknął również innych szpitali powiatowych. – Kontaktowaliśmy się z okolicznymi placówkami, żeby one wiedziały, że u nas nie ma chirurgii i że będą musiały przyjmować pacjentów potrzebujących pomocy. (...) Dopiero jak wszystko było dopięte, zgasiliśmy światło” – wskazał w wypowiedzi dla WP Sebastian Jankiewicz, dyrektor szpitala w Mogilnie, opisując prawidłową procedurę zawieszenia oddziału. Placówka w Mogilnie za umowę zawartą przez poprzednią dyrekcję otrzymała ponad 2,6 mln zł kary.
Była prezes szpitala w Miastku, Alicja Łyżwińska, wskazała w rozmowie z WP, że oddział od dawna zmagał się z problemami kadrowymi i pracował głównie w trybie dyżurowym, a pacjentów w razie potrzeby wywożono do okolicznych szpitali.
Czytaj więcej
Ordynator oddziału chorób wewnętrznych Akademickiego Centrum Zdrowia w Mikołowie, który publicznie mówił o problemach zadłużonej placówki, stracił...
Konsekwencje procederu okazały się opłakane. Kontrola NFZ doprowadziła do nałożenia na Szpital Miejski w Miastku kary w wysokości 13,2 mln zł. Z uwagi na fatalną sytuację finansową placówka 1 sierpnia zaprzestała prowadzenia działalności leczniczej i utraciła kontrakt z Funduszem. Szpitalowi grozi likwidacja, a pracownikom – zwolnienia grupowe. Sprawę badają obecnie prokuratura oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne.