Tak zwane niedojazdy, czyli przypadki, w których pacjent nie pojawia się na wyznaczonym turnusie, są coraz poważniejszym problemem dla sanatoriów i NFZ – donosi „Fakt”. Zarezerwowane miejsce pozostaje niewykorzystane, choć na leczenie uzdrowiskowe oczekują inni pacjenci. Obecnie nie istnieją skuteczne mechanizmy, które pozwalałyby dyscyplinować osoby rezygnujące z pobytu bez wcześniejszego powiadomienia.

Czytaj więcej

Zbliża się zaćmienie Słońca. W Polsce będzie niemal całkowite

Pacjenci mają określone preferencje co do wyjazdów

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w ciągu trzech lat straty uzdrowisk związane z niedojazdami przekroczyły 158 mln zł. Resort wskazuje, że przyczyny rezygnacji bardzo często nie mają żadnego związku z pogorszeniem stanu zdrowia czy wystąpieniem nieprzewidzianych zdarzeń losowych. Okazuje się, że chodzi o konkretne preferencje dotyczące lokalizacji i terminu turnusu. Wielu pacjentów chciałoby wyjechać do uzdrowiska nad morzem, najlepiej w okresie wakacyjnym, a nie jesienią lub zimą.

Inni rezygnują z powodu trudności z dojazdem, braku bezpośrednich połączeń, konieczności poniesienia kosztów związanych z podróżą i dopłatami do pobytu, obowiązków zawodowych lub konieczności opieki nad bliskimi. Część osób ma już zaplanowany prywatny wyjazd albo zależy im na wyjeździe razem z małżonkiem. Według resortu zdarza się, że pacjenci domagają się zmiany sanatorium lub daty pobytu z przyczyn niezwiązanych ze stanem zdrowia.

Czytaj więcej

Zmiany w BLIK od 1 września. System będzie blokować część przelewów

Ministerstwo chce wprowadzić kary dla osób, które nie stawią się na turnusie

Aby ograniczyć liczbę „niedojazdów” resort chce wprowadzić mechanizmy dyscyplinujące pacjentów. Jak informuje „Fakt”, prace nad takimi rozwiązaniami są prowadzone w Sejmie już od kilku miesięcy.

Jedną z analizowanych propozycji jest obowiązek podawania w skierowaniu numeru telefonu i adresu e-mail. Kuracjusze mogliby również zaznaczać gotowość do szybkiego wyjazdu, gdyby w sanatorium nagle zwolniło się miejsce. W planach jest również wprowadzenie powiadomień – uzdrowisko miałoby przypominać pacjentom o pobycie na 30 dni przed rozpoczęciem turnusu, a pacjent musiałby potwierdzić przyjazd najpóźniej 21 dni przed wyjazdem.

Najdalej idąca propozycja zakłada co najmniej 12 miesięcy karencji dla pacjenta, który nie przyjedzie i wcześniej nie poinformuje o tym NFZ. Oznacza to, że takie osoby nie mogłyby przez rok ponownie wyjechać do sanatorium. Póki co nie wiadomo, kiedy zaproponowane zmiany miałyby wejść w życie.