Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego na tegorocznej aukcji Pride of Poland pojawiła się nietypowa oferta sprzedaży embrionu zamiast konia.
- Jakie argumenty za i przeciw stosowaniu embriotransferu przedstawiają czołowi eksperci oraz hodowcy w Polsce.
- W jaki sposób handel zarodkami może wpłynąć na przyszłość rasy, zagrażając jej różnorodności genetycznej.
- Jak najnowsze wydarzenia wpisują się w serię kontrowersji, które od lat towarzyszą aukcji w Janowie Podlaskim.
„Skorzystaj z niesamowitej okazji, aby zostać hodowcą źrebięcia po michałowskiej czempionce, klaczy Protekcja” – reklamują się na Facebooku organizatorzy aukcji koni arabskich Pride of Poland, która odbędzie się w najbliższy weekend w Janowie Podlaskim. Zachęcają w ten sposób do licytacji konia, który w katalogu opisany jest pod pozycją „0”. Choć słowo „koń” jest tu trochę na wyrost, bo Stadnina Koni w Michałowie wystawia na licytację embrion, którego rodzicami są utytułowani czempioni: Fajer i wspomniana Protekcja.
Jak tłumaczą organizatorzy, zarodek jest już zaimplementowany w macicy surogatki – mało znanej klaczy o imieniu Fortunatka, którą można potraktować jako bonus przy licytacji. Bo przejdzie na własność razem z tym, co nosi w drogach rodnych.
Sprzedaż zarodka podczas aukcji Pride of Poland to ewenement
Aukcja Pride of Poland, odbywająca się w sierpniu tuż po Narodowym Pokazie Koni Arabskich, jest jednym z najważniejszych wydarzeń w świecie tych zwierząt, których hodowla uchodzi za polską chlubę. Odbywa się co roku od 1970 r., choć obecną nazwę Pride of Poland nosi dopiero od 2001 r. Przez wiele lat jedną z najważniejszych uczestniczek aukcji była Shirley Watts, żona perkusisty The Rolling Stones Charliego Wattsa, a rekord wszech czasów padł w 2015 r., gdy za klacz janowskiej hodowli Pepitę zapłacono 1,4 mln euro.
Czytaj więcej
W wieku 82 lat zmarła Shirley Watts, która przez ponad pięć dekad związana była z legendarnym perkusistą The Rolling Stones, Charliem Wattsem. "Shi...
W tym roku współorganizatorami wydarzenia są Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa oraz stadniny w Janowie Podlaskim i Michałowie, a na aukcji zobaczymy 16 koni – osiem z Janowa Podlaskiego, siedem z Michałowa i jeden z Białki. Na kolejnej aukcji, Summer Sale, która odbędzie się w poniedziałek, wystawiono 25 koni. Czyli łącznie lista obejmuje 41 koni i wspomniany embrion.
I jest to rzecz, jak na standardy aukcji w Janowie Podlaskim, bardzo nietypowa. Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce w 2019 r., gdy pod młotek Pride of Poland trafił zarodek klaczy Emandoria, pokrytej belgijskim ogierem Sundown KA, sprzedany za 100 tys. euro. Jednak choć embriony niemal nie pojawiały się dotąd na aukcji Pride of Poland, wiceprezes stadniny w Michałowie Jerzy Białobok mówi „Rzeczpospolitej”, że oferta nie jest niczym zaskakującym.
– Nie jest to nic ani nietypowego, ani nadzwyczajnego. W czasie aukcji, które odbywają się po Pucharze Narodów, międzynarodowym pokazie koni arabskich czystej krwi w niemieckim Akwizgranie, oprócz klaczy zazwyczaj można też licytować zarodki – mówi „Rzeczpospolitej” Jerzy Białobok. – Rozród z wykorzystaniem zarodków jest bardzo częstą praktyką w przypadku klaczy sportowych półkrwi. Celem jest nieprzerywanie kariery sportowej matki – dodaje.
Stosowanie embriotransferu w celach handlowych okazało się – szczególnie w Polsce – błędne
Zdaniem Jerzego Białoboka pobieranie zarodków praktykuje się także w polskiej hodowli koni arabskich, co rzeczywiście potwierdzają statystyki. Maciej Grzechnik, były prezes w Michałowie, prezes Pure Polish Society i od wielu lat hodowca koni arabskich we własnej stadninie, opublikował artykuł w portalu PurePolishSociety.com, z którego wynika, że tylko w latach 2005–2015 od elity polskich klaczy uzyskano za granicą z tytułu dzierżaw dopuszczających embriotransfer co najmniej 96 źrebiąt. Jednak jednocześnie Grzechnik tę praktykę krytykuje. „Jakkolwiek inseminacja oraz embriotransfer są dozwolonymi przez WAHO (Światowa Organizacja Konia Arabskiego – red.) metodami hodowli w rasie arabskiej – nie znaczy to, że są to metody właściwe i dobre dla nie tyle rozwoju, co raczej przetrwania rasy” – pisze.
I wylicza wady tej procedury. „Stosowanie embriotransferu w celach handlowych okazało się – szczególnie w Polsce – błędne, ze względu na obniżenie zapotrzebowania na klacze przeciętne, których w hodowli jest zawsze nadmiar. Z tego powodu hodowca zawsze skupić się musi na ich sprzedaży, a nie tych najlepszych, które sprzedać jest zawsze łatwiej” – tłumaczy.
Czytaj więcej
Od czwartku, 7 sierpnia w Janowie Podlaskim trwały Dni Konia Arabskiego. Punktem kulminacyjnym wydarzenia były rozstrzygnięcie 47. Narodowego Pokaz...
Dodaje, że „prawdziwym zagrożeniem dla rasy jest nieuchronna utrata różnorodności genetycznej” i dojść może też do patologii, polegającej na tym, że na jednym pokazie rywalizuje rodzeństwo urodzone w tym samym roku teoretycznie przez tę samą matkę. W praktyce – z wykorzystaniem surogatek.
Część specjalistów twierdzi, że sztuczne techniki rozrodu mają negatywny wpływ na dobrostan koni
Jak wynika z naszych rozmów, za rządów PiS znacząco ograniczono wypłukiwanie zarodków od polskich klaczy, choć nie zrezygnowano z tego zupełnie, o czym świadczy sprzedaż zarodka na aukcji Pride of Poland w 2019 r. A krytyka handlu embrionami wcale nie jest odosobniona wśród specjalistów. Po tym, gdy informacja o ofercie sprzedaży zarodka podczas Pride of Poland pojawiła się w mediach społecznościowych, głos zabrała w nich specjalistka od genetyki populacji z Uniwersytetu Gdańskiego, prof. Iwona Głażewska, autorka wielu publikacji na temat koni arabskich, która zarzuciła stadninie w Michałowie niewłaściwą pogoń za pieniędzmi.
Czytaj więcej
Rozmowa z Hanną Łysakowską, z Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie
– Embriotransfer to zabieg legalny i dopuszczalny w hodowli koni arabskich, prowadzony zgodnie z regulaminem Księgi Stadnej, więc trudno taki proceder w czambuł krytykować. Można jednak zastanowić się nad bezpieczeństwem oraz sensem tej procedury – mówi prof. Iwona Głażewska „Rzeczpospolitej”. – Po pierwsze, na ile jest to proces bezpieczny dla zdrowia i dobrostanu klaczy? Po drugie, technicznie rzecz jest wykonalna, ale czy w ogóle ma sens? Nikt nie zagwarantuje ani tego, że surogatka donosi ciążę, ani że urodzi żywego i zdrowego źrebaka, ani też, że z tego źrebaka wyrośnie kolejny medalista pokazów – dodaje.
Można technologią „załatwić” transfer zarodka, ale nie załatwi się transferu pożądanych genów do pokolenia potomnego, więc mamy do czynienia z genetyczną loterią
Jej zdaniem dochodzi tu do „genetycznej loterii”. – Jedni wystawiają na sprzedaż embriony, a drudzy uprawiają hazard, płacąc za niewiadomy wynik takiego kontraktu – krytykuje.
Metody rozrodu z użyciem zarodków krytykuje też Hanna Sztuka, wieloletni hodowca koni arabskich, sekretarz Pure Polish Society. Jej zdaniem mają one negatywny wpływ na zdrowie zwierząt. – Klaczom podaje się duże dawki hormonów, żeby wywołać tzw. superowulację, a następnie zapłodnić je metodą inseminacji. Jednocześnie przygotowuje się hormonalnie surogatkę, by jej macica była gotowa na przyjęcie zarodków – wyjaśnia. – W moim przekonaniu jest to głęboko nieetyczne. Ta metoda, jeśli już mogłaby być stosowana, to tylko w sytuacjach trudnych, gdy np. klacz nie jest zdolna urodzić w naturalny sposób. Jednak nie w celach czysto ekonomicznych. To barbarzyństwo – krytykuje Hanna Sztuka.
Podczas aukcji Pride of Poland wielokrotnie dochodziło do skandali
I to nie jest pierwszy raz, gdy wypłukiwanie embrionów od polskich klaczy czystej krwi budzi kontrowersje. W 2016 r., po wygranych wyborach przez PiS, „pobieranie przez zagranicznych kontrahentów większej liczby zarodków, niż dopuszczają to polskie regulacje”, było jednym z powodów głośnego odwołania specjalistów od koni arabskich, w tym prezesów stadnin w Janowie Podlaskim Marka Treli i w Michałowie Jerzego Białoboka.
Nie jest to też pierwszy raz, gdy kontrowersje budzi sama aukcja Pride of Poland. O skandalach jej dotyczących było głośno za rządów PiS. W 2016 r. gwiazdę aukcji, klacz Emirę, licytowano podwójnie. Cztery lata później Perfinkę za 1,25 mln euro wylicytowała księżniczka z Arabii Saudyjskiej, po czym zrezygnowała z zakupu, jednak udało się znaleźć innego nabywcę. Zaś w 2022 r. do aukcji dopuszczono Francuza, choć był znanym w środowisku mitomanem. Wylicytował konie za prawie milion euro, po czym nie zapłacił.
Czytaj więcej
Na konta państwowej stadniny wciąż nie wpłynęło 145 tys. euro za najdroższą klacz, wylicytowaną podczas słynnej aukcji – dowiedziała się „Rzeczposp...
Tamte błędy często tłumaczono karuzelą kadrową w stadninach, która miała miejsce za poprzednich rządów, jednak po wygranych w 2023 r. wyborach przez obecną koalicję doszło do kolejnego skandalu. W 2025 r. „Rzeczpospolita” ujawniła, że nabywca nie zgłosił się po odbiór Zigi Zany – najdroższej klaczy wylicytowanej podczas Pride of Poland w 2024 r. Jak pisaliśmy, wbrew regulaminowi aukcji licytujący był tylko pośrednikiem prawdziwego nabywcy, a po upływie terminu płatności stadnina nie zaczęła naliczać odsetek.
Czy w kontekście coraz większych kontrowersji wokół Pride of Poland wystawienie zarodka było błędem? Jerzy Białobok przekonuje, że nie. – Oferta sprzedaży embrionu jest, moim zdaniem, ciekawa – przekonuje. A krytykom tej konkretnej pozycji aukcyjnej zarzuca brak wiedzy na temat nowoczesnych metod hodowli koni.