Naukowcy prowadzący badania w Ugandzie i Walii sprawdzili skuteczność balsamu z olejkiem z kocimiętki jako środka odstraszającego komary. Wyniki przedstawiono we wtorek podczas konferencji Society for Experimental Biology we Florencji.

Zwykła roślina kontra znany środek odstraszający komary. Wyniki badań zaskoczyły badaczy

Kocimiętka, czyli Nepeta cataria, jest powszechnie występującą rośliną z rodziny jasnotowatych, do której należy także mięta. Zawarty w niej związek chemiczny, nepetalakton, odpowiada za charakterystyczną reakcję kotów na tę roślinę. Już wcześniejsze obserwacje wykazały, że substancja ta ma również właściwości odstraszające owady, dotąd jednak nie została ona wykorzystana komercyjnie w takiej formie. 

Ukąszenia komarów w Polsce są niegroźne, jednak swędzenie bywa dolegliwe. Te owady mają swoje prefer

Ukąszenia komarów w Polsce są niegroźne, jednak swędzenie bywa dolegliwe. Te owady mają swoje preferencje wśród ludzi. Na odstraszenie tych owadów są sposoby bardziej i mniej skuteczne.

Foto: PAP

W nowym badaniu naukowcy postanowili sprawdzić, czy poszukujące krwi komary rzadziej lądują na osobach, które użyły balsamu z dodatkiem olejku z kocimiętki. Wyniki wskazały, że taki preparat może być skuteczną alternatywą dla tradycyjnych repelentów.

Czytaj więcej

Google hoduje armię komarów. Chce powstrzymać śmiertelne choroby

Dr Simon Scofield, naukowiec z Cardiff University, podkreślił, że balsam z kocimiętki osiągnął bardzo dobre wyniki w testach. – Odkryliśmy, że olejek z kocimiętki w stężeniu 6 proc. był tak samo skuteczny jak Deet, a olejek w stężeniu 2 proc. był tylko nieznacznie mniej skuteczny – mówi badacz, cytowany przez brytyjski dziennik „The Guardian”. Jak zaznaczył, Deet – popularny na świecie repelent – nierzadko jest poza zasięgiem finansowym wielu rolników utrzymujących się z upraw na obszarach wiejskich Ugandy. – Jest poza przedziałem cenowym większości wiejskich ugandyjskich rolników utrzymujących się z własnych upraw, więc kupowanie dostępnych komercyjnie środków odstraszających komary nie jest po prostu praktyczne – wyjaśnił. Dodał także, że celem jego zespołu było stworzenie środka, który będzie skuteczny, a jednocześnie możliwy do produkowania lokalnie. – Chcieliśmy stworzyć repelent, który jest bardzo skuteczny, ale pozwala też lokalnym mieszkańcom uczestniczyć w cyklu produkcji, tak aby kosztował minimalną ilość pieniędzy – powiedział Scofield.

Jak wyglądały testy balsamu z kocimiętki przeciwko komarom?

Pierwszym etapem były badania laboratoryjne, które potwierdziły, że olejek z kocimiętki może działać jako skuteczny środek odstraszający owady. Następnie naukowcy przeprowadzili testy terenowe we wschodniej Ugandzie.

Podczas badań sprawdzano, ile komarów lądowało na nogach ochotników w ciągu wieczoru. Część badanych używała preparatu z Deet, część balsamu z kocimiętką w stężeniu 2 proc., kolejna grupa balsamu o stężeniu 6 proc., a pozostali otrzymali kremy placebo.

Czytaj więcej

Zapach repelentów może zachęcać komary do gryzienia. Zaskakujące odkrycie badaczy

Do porównania wykorzystano balsam zawierający 15 proc. Deet. To najpowszechniej dostępny tego typu preparat w Ugandzie. Jednocześnie podróżnym z Wielkiej Brytanii udającym się do regionów, w których występuje malaria, zaleca się stosowanie silniejszych repelentów, zawierających co najmniej 50 proc. Deet.

Tani repelent może pomóc w walce z malarią. Choroba wciąż zabija setki tysięcy osób rocznie

Eksperci zaznaczają, że nowe narzędzia do ochrony przed komarami są wyjątkowo istotne w walce z malarią. Choroba przenoszona przez te owady zakaża bowiem około 282 mln osób rocznie. W 2024 r. zabiła 610 tys. osób, w większości małych dzieci w krajach afrykańskich.

Znaczenie alternatywnych metod ochrony rośnie także dlatego, że pojawiają się obawy dotyczące narastającej odporności na insektycydy oraz leki pierwszego wyboru stosowane w leczeniu malarii.

Czytaj więcej

Owady-krwiopijcy atakują ludzi i zwierzęta. Niektóre mogą nawet zabić krowę.

Balsam z kocimiętki ma jeszcze jedną ważną zaletę: może być produkowany na miejscu, przez lokalną społeczność. Do tej pory rozdawano go za darmo, ponieważ projekt był finansowany z grantów. Teraz naukowcy chcą zwiększyć produkcję i zacząć sprzedawać preparat po niskiej cenie. Dzięki temu osoby zaangażowane w jego wytwarzanie mogłyby mieć stałe źródło dochodu. – Gdy będziemy wiedzieć, że możemy sprzedawać i dystrybuować repelent po niskich kosztach, powinno to stworzyć samowystarczalny system, w którym pieniądze będą wracać do wszystkich osób na każdym etapie rozwoju – powiedział Scofield.

Malaria

Malaria

Foto: PAP

Co ciekawe, naukowiec przyznał, że w badaniu nie sprawdzano, czy osoby używające balsamu częściej przyciągały lokalne koty. – Nie przeprowadziliśmy żadnych eksperymentów, by sprawdzić, czy jest on atrakcyjny dla kotów, ale biorąc pod uwagę, że substancja czynna, nepetalakton, ma dobrze znane właściwości przyciągające koty, spodziewałbym się, że bardzo by im się spodobał – powiedział.

Co na to eksperci? Nowy środek ma jedno ograniczenie

Swai Kyeba – entomolog badawczy z Ifakara Health Institute w Tanzanii, który nie brał udziału w badaniu – ocenił, że tanie i lokalnie produkowane środki mogą zwiększyć dostępność ochrony przed komarami. – Nowe narzędzia kontroli wektorów są konieczne w walce z malarią, zwłaszcza te, które są tanie i produkowane lokalnie, aby pomóc poprawić dostępność – powiedział.

Czytaj więcej

Zwabiają komary w śmiertelną pułapkę. Naukowcy odkryli banalny sposób

Choć odkrycia naukowców dają nadzieję, ekspert zwrócił uwagę, że miejscowo stosowane repelenty mają też swoje ograniczenia. – Wyzwaniem w przypadku repelentów stosowanych na skórę jest niska zgodność z zaleceniami, ponieważ wymagają regularnej aplikacji. Dlatego pozostają one narzędziem uzupełniającym w walce z malarią – podkreślił. 

Kyeba zaapelował również o przeprowadzenie dalszych badań w ugandyjskich gospodarstwach domowych, które korzystają z obecnie dostępnych repelentów, zanim produkcja balsamu z kocimiętki zostanie zwiększona.