Hałas to powszechny problem, szczególnie dla terenów zamieszkałych. Kością niezgody coraz częściej staje się nawet tradycyjne bicie przykościelnych dzwonów. I okazuje się, że w takiej sytuacji skutecznie może interweniować inspekcja ochrony środowiska. A potwierdza to jeden z ostatnich wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).
Ochrona przed nadmiernym hałasem
Sprawa dotyczyła jednej z parafii rzymskokatolickich województwa opolskiego. Na jej terenie znajdowały się dwa dzwony. Mniejszy, ręczny, nieużywany oraz duży będący w stałym użytku, uruchamiany automatycznie i oddziałujący na tereny mieszkaniowe. Najbliższa zabudowa mieszkalna znajdowała się ok. 18 m od źródła hałasu. Spór zaczął się pod koniec września 2022 r., gdy z upoważnienia starosty dyrektor wydziału budownictwa i środowiska określił m.in. dopuszczalny poziom hałasu w środowisku w odniesieniu do terenów podlegających ochronie akustycznej. Konkretnie chodziło o zabudowę jednorodzinną. Urzędnicy nakazali też regularne monitorowanie pomiarów hałasu i ewidencjonowanie oraz przechowywanie ich przez 5 lat. Parafia miała też wyciszyć pracę dzwonu. Urzędnicy zasłonili się pismem wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska, który prawie rok wcześniej – nawiązując do korespondencji w sprawie uciążliwości w zakresie emisji hałasu, informował, że w związku ze zmianą art. 115a prawa ochrony środowiska pomiary hałasu wykonane przez głównego inspektora ochrony środowiska (Centralne Laboratorium Badawcze) nie mogą stanowić obecnie podstawy do wszczęcia postępowania w sprawie wydania decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu. I zlecił wykonanie pomiarów hałasu impulsowego w środowisku, pochodzącego od dzwonu kaplicy. Raport potwierdził, że w każdym z badanych punktów zostały przekroczone dopuszczalne poziomy hałasu w środowisku dla pory dnia.
Czytaj więcej
Wraca sprawa kościelnych dzwonów w słynnej parafii pw. Miłosierdzia Bożego i św. Siostry Faustyny Kowalskiej w Toruniu. Po skardze jednego z mieszk...
Machina urzędnicza ruszyła pełną parą. Były oględziny, pertraktacje i próby wyciszenia pracy dwóch dzwonów. Po miesiącach korowodów okazało się jednak, że nadal w dwóch z trzech badanych punktów zostały przekroczone – choć mniej – dopuszczalne poziomy hałasu w środowisku dla pory dnia. Jeden z zainteresowanych alarmował przy tym, że samo wydanie decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu nie rozwiąże problemu, bo bicie dzwonu o szóstej rano nie zostanie wstrzymane. Żądał jego wyłączenia o tej porze. Urzędnicy wyjaśnili jednak, że nie mają kompetencji do wymuszenia na parafii wyłączenia dzwonu o szóstej rano. I tak skończyło się na decyzji określającej dopuszczalny poziom hałasu dla pory dnia na 55 dB. Z tym rozstrzygnięciem nie zgodziła się strona kościelna. Najpierw odwołała się do samorządowego kolegium odwoławczego, a gdy to nic nie dało, sprawa trafiła na wokandę. W skardze parafia przekonywała, że w jej przypadku wydanie decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu było niedopuszczalne. Dzwony kościelne nie stanowią bowiem instalacji, a kościół nie jest zakładem w rozumieniu prawa ochrony środowiska. W konsekwencji emisja dźwięku pochodzącego z dzwonu kaplicy nie podlega przepisom tej ustawy. Skarżąca podkreślała, że dźwięk tradycyjnych dzwonów kościoła to element kultu religijnego towarzyszącego uroczystościom religijnym i jest powiązany z normalnym funkcjonowaniem miejsc kultu religijnego, jakim są kościoły w Polsce. Dlatego zastosowanie w tym przypadku ma wyjątek z art. 156 ust. 2 prawa ochrony środowiska. Parafia zarzucała ponadto naruszenie konkordatu i pogwałcenie konstytucji.
Normy natężenia dźwięku z przykościelnych dzwonnic
Najpierw racji nie przyznał jej Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Opolu. Przypomniał, że zgodnie z art. 115a ust. 1 prawa ochrony środowiska w przypadku stwierdzenia przez organ ochrony środowiska, na podstawie pomiarów własnych lub obowiązanego do ich prowadzenia, że poza zakładem, w wyniku jego działalności, są przekroczone dopuszczalne poziomy hałasu, wydaje decyzję o dopuszczalnym poziomie hałasu. Tymczasem WSA nie miał cienia wątpliwości, że dzwony kościelne – także „tradycyjne”, a nie tylko elektroniczne – stanowią instalację w rozumieniu spornych przepisów, a parafia zakład. Organ był więc uprawniony, a nawet zobligowany, do oceny, czy skarżąca parafia generuje hałas przekraczający dopuszczalne normy. Sąd zastrzegł przy tym, że sprawa nie dotyczyła zakazu używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających.
Czytaj więcej:
Organem właściwym do wydania decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu jest starosta po stwierdzeniu na podstawie pomiarów – nawet jednokrotnego – że...
Pro
Ostatecznie do podobnych wniosków doszedł NSA. Zgodził się, że w świetle orzecznictwa budynek kościoła bądź kaplicy może być uznany za zakład w rozumieniu prawa ochrony środowiska. Jego definicja jest dość ogólna i charakter budynku nie ma w tym przypadku znaczenia prawnego. Dzwony są zaś instalacją i emisja ich dźwięku podlega rygorom ochrony środowiska. NSA odniósł się również do art. 156 ust. 1 i 2 prawa ochrony środowiska, które wprowadzają zakaz używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających m.in. w miastach i terenach zabudowanych, oraz wyjątek od tej reguły. Sąd zauważył, że sam zakaz ma charakter powszechnie obowiązujący i nie wymaga wydania aktu administracyjnego. Jeśli zaś chodzi o wyjątek to dotyczy on m.in. okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym. W orzecznictwie jest zaś już przesądzone, że to pojęcie uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym należy tłumaczyć językowo, czyli chodzi na przykład o uroczystości Bożego Ciała, procesje z tym związane czy odpusty w danej parafii. Wydaje się, że tak należy rozumieć uroczystości związane z kultem religijnym. NSA nie miał wątpliwości, że sporna decyzja była prawidłowa. Skoro bowiem teren sąsiedni względem kaplicy wedle miejscowego planu jest przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową z dopuszczalną zagrodową, to dopuszczalne normy hałasu wynosiły 55 dB. Jeśli zostały one przekroczone, to uzasadnione było wydanie decyzji określającej te dopuszczalne poziomy hałasu. Sąd nie dopatrzył się też w sprawie naruszenia konkordatu czy konstytucji. Jak bowiem tłumaczył sędzia NSA Mirosław Wincenciak nie można stwierdzić, że decyzja określająca dopuszczalny poziom hałasu jest sprzeczna z postanowieniami konkordatu czy konstytucji w zakresie wolności sumienia i religii. Wyrok jest prawomocny.
Sygnatura akt: III OSK 2824/23