Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego flota lodołamaczy, a nie złoża surowców, zapewnia Rosji dominację w Arktyce.
  • Jak agresja na Ukrainę zmusza Kreml do osłabienia kluczowych instalacji wojskowych w regionie.
  • Jakie działania podejmują USA i ich sojusznicy, aby nadrobić straty w wyścigu o Północ.
  • Jaką rolę w arktycznej rywalizacji zaczynają odgrywać Chiny i kogo wybrały na sojusznika.

Według analityków „Business Insider” (BI) Moskwa aktywnie modernizuje swoje arktyczne bazy lotnicze, porty morskie i obiekty eksportu skroplonego gazu ziemnego. Szczególne znaczenie ma Półwysep Jamalski, który stał się jednym z kluczowych węzłów eksportowych rosyjskiego LNG. W 2025 roku Północną Drogą Morską odbyło się ponad 100 rejsów.

Jednostki klasy lodowej przewiozły przez Ocean Lodowaty ponad 3 miliony ton ładunków – najwięcej w historii tego szlaku. Rosjanom sprzyja ocieplenie klimatu. Mniejsza i cieńsza pokrywa lodowa wydłuża sezon żeglugowy na szlaku wzdłuż północnych wybrzeży Rosji.

Rosyjskie lodołamacze królują w Arktyce

Arktyczna linia brzegowa Rosji rozciąga się na ponad 24 000 kilometrów, a region ten obfituje w pożądane przez człowieka kopaliny – Rosjanie eksploatują tam około trzydziestu złóż ropy naftowej i gazu. W ocenie BI to nie kopaliny są głównym atutem Rosji w wyścigu o Arktykę. Bogate złoża ma też północ Ameryki, Norwegii czy Danii (Grenlandia). Główna przewaga Rosji to flota lodołamaczy. Rosja ma ich 42, w tym 13 to jednostki o dużej mocy, zdolne do całorocznej działalności w Arktyce.

Czytaj więcej

Nowe sankcje na rosyjską zbrojeniówkę za masowe naloty na cywilny Kijów

Dla porównania Stany Zjednoczone dysponują tylko jednym ciężkim lodołamaczem, Polar Star, zbudowanym w latach 70. XX wieku. Rosja natomiast do 2018 roku oddała do użytku osiem nowych ciężkich lodołamaczy, z których cztery mają napęd jądrowy.

Mocarstwowe plany Kremla w stosunku do Arktyki zatrzymała wojna rozpętana przez Putina. Budowa nowego lodołamacza atomowego klasy Lider, kosztującego około 2,7 mld dolarów i jest poważnie opóźniona. Rosyjska stocznia Zwiezda nie radzi sobie z budową, sankcje odcięły Rosję od zachodnich komponentów i urządzeń, a bez nich Rosjanie nie wyposażą lodołamacza w potrzebne systemy nawigacji. Dlatego oficjalne oddanie do służby jest zapowiadane na 2030 rok. A i ta data nie jest pewna.

Rosyjskie bazy wojskowe w Arktyce są w rozbudowie

Tym, czego Kreml nie odpuszcza nawet w warunkach sankcji jest rozbudowa baz wojskowych wzdłuż wybrzeża Arktyki. Zbudowano m.in. nowe drogi kołowania i rozbudowano parkingi dla samolotów w bazie lotniczej Siewieromorsk-1. Zdjęcia satelitarne uchwyciły tam strategiczne samoloty do zwalczania okrętów podwodnych – Tu-142 i myśliwce Su.

Czytaj więcej

Fale upałów zmieniają Europę. Klimatyzatory sprzedają się jak nigdy

Pomimo prowadzonej agresji na Ukrainę, przebudowa bazy lotniczej Siewieromorsk-3 jest w toku, podobnie jak rozwój infrastruktury wojskowej na lotnisku Pietrozawodsk. Prace te są częścią kremlowskiego programu rozwoju sieci lotnisk arktycznych do 2030 roku. Zakłada on budowę dwóch nowych i modernizację siedmiu kolejnych lotnisk wojskowych, za pieniądze rosyjskich podatników. Inne kluczowe rosyjskie obiekty wojskowe w Arktyce to Nagurskoje, Rogaczewo, Siewiernyj Klewer oraz baza na Wyspie Wrangla.

USA straciły część terytorium

Analitycy BI oceniają, że w porównaniu ze wzmożoną aktywnością Rosji amerykańska obecność w Arktyce znacznie zmalała. Pomimo posiadania Alaski, Stany Zjednoczone nigdy nie miały stałej bazy wojskowej za kołem podbiegunowym. Z około 300 obiektów wojskowych zbudowanych na Alasce podczas II wojny światowej, do dziś zachowała się jedynie nieliczna infrastruktura, w tym stacja lotnicza Eareckson z radarem wczesnego ostrzegania i oddziałem Straży Przybrzeżnej.

Na Grenlandii [[(autonomiczne terytorium Danii),||(autonomiczne terytorium Danii)|_interpunkcja||Zbędny przecinek po wtrąceniu w nawiasie, który niepoprawnie oddziela okolicznik miejsca od reszty zdania.]] z około 20 amerykańskich baz wojskowych z czasów II wojny światowej, działa jedynie baza kosmiczna Pituffik, w której na stałe stacjonuje około 650 żołnierzy. Dla porównania, w czasie zimnej wojny liczba żołnierzy amerykańskiego wojska na Grenlandii sięgała 10 000.

Biały Dom zdaje sobie sprawę, że walkę o Daleką Północ przegrywa. Dla jej wyjątkowej przyrody jest to dobra wiadomość. Rosja już zniszczyła dużą część swoich arktycznych terenów i będzie je niszczyć, zatruwać i zanieczyszczać dalej. W wypadku Zachodu delikatny ekosystem Arktyki ma wielu obrońców, którym udało się powstrzymać wiele niszczących środowisko inwestycji w amerykańskiej czy norweskiej Arktyce.

Finowie budują lodołamacze, Chińczycy szkolą się w Rosji

Teraz, aby wzmocnić swoją pozycję, Stany Zjednoczone wraz z Kanadą i Finlandią, uruchomiły program rozbudowy budowy lodołamaczy. Pod te zamówienia firma Davie Defense inwestuje miliard dolarów w modernizację dwóch stoczni w Teksasie.

Jednocześnie walka o Arktykę nabiera coraz bardziej globalnego wymiaru. Chiny również aktywnie wkraczają do regionu i chcą się go uczyć od Rosji. Od 2018 r zwiększają inwestycje i prowadzą wspólne ćwiczenia wojskowe oraz patrole morskie z Rosją, szczególnie u wybrzeży Alaski.

Dla rosyjskiej Arktyki, jej zwierząt i flory wojna rozpętana przez Putina może okazać się szansą na odrodzenie. Jak donosi agencja UNIAN, Kreml szybko redukuje liczbę ośrodków obrony powietrznej w Arktyce. Kluczowe instalacje wojskowe na dalekiej północy pozostały bez ochrony, która próbuje chronić obiekty w innych częściach Rosji przed celnymi atakami ukraińskimi. Według Radia Liberty, zdjęcia satelitarne pokazują, że Kreml wycofał systemy S-300 i S-400 z kilku strategicznych instalacji w Arktyce.