Prezydencki minister przypomniał, że będzie to realizacja wcześniejszej zapowiedzi prezydenta. „Tym razem Senat nie zasłoni się „tezą” w pytaniu referendalnym. Oczekujemy, że dopuści do rzetelnej debaty i umożliwi Polakom wypowiedzenie się w tej fundamentalnej dla przyszłości polskiej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego sprawie” - napisał Szefernaker.

W piątek Komisja Europejska przedstawiła długo oczekiwaną reformę Europejskiego Systemu Handlu Emisjami CO2 (ETS). Część propozycji wychodzi naprzeciw postulatom Polski.  

Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska pozytywnie oceniła propozycję zmiany w dyrektywie ETS. Tempo redukcji emisji CO2 ma być spowolnione, rok końcowy zostanie przesunięty o 10 lat, z 2039 na 2049 rok.  Hennig-Kloska zapowiedziała jednak, że rząd zamierza walczyć o o dalsze spowolnienie ETS. 

Czytaj więcej

Bruksela łagodzi ETS. Uwzględnia polskie postulaty

Prezydent niezadowolony z ETS i jego rewizji

„Wczoraj Komisja Europejska przedstawiła długo zapowiadaną propozycję zmian w systemie ETS – najbardziej kosztownym elemencie unijnej polityki klimatycznej, który od ponad 20 lat obciąża europejską gospodarkę. Po wcześniejszych zapowiedziach przedstawicieli rządu zapewniających o wywalczeniu w Brukseli realnej reformy, można było oczekiwać przełomu. Niestety, opublikowany projekt pokazuje, że zamiast rzeczywistych zmian mamy do czynienia jedynie z pozornymi korektami” - czytamy we wpisie Pawła Szefernakera w serwisie X.

W marcu prezydent Karol Nawrocki przedstawił propozycje zmian w systemie ETS, które jego zdaniem mogłyby skutecznie chronić polski i europejski przemysł przed skutkami obecnych regulacji. Złożył wówczas wniosek o referendum, gdyż uznał, że o tak fundamentalnych kwestiach powinni zdecydować obywatele. Większość rządząca odrzuciła inicjatywę przekonując, że nie jest ona potrzebna, ponieważ rząd wynegocjuje w Brukseli rozwiązania odpowiadające polskim interesom.

Czytaj więcej

Zielony Ład? Nawrocki obiecuje referendum. „Sprawa egzystencjalna”

Szefernaker: To nie jest ulga. To jedynie odroczenie problemu 

Szef gabinetu prezydenta komentował unijne plany. „Komisja Europejska proponuje około 10 mld euro ulg wynikających ze zmienionych benchmarków dla całego unijnego przemysłu do 2030 roku. Dla porównania – tylko polskie przedsiębiorstwa otrzymywały dotychczas około 3 mld euro darmowych uprawnień rocznie. Do 2034 roku koszt wygaszenia tych uprawnień dla polskiej gospodarki szacowany jest na około 13 mld euro. To oznacza, że jeden kraj poniesie większe straty niż wartość ulg przewidzianych dla całej Unii Europejskiej” - czytamy na profilu Pawła Szefernakera.

Jego zdaniem podobnie wygląda sytuacja z Funduszem Modernizacyjnym: „Komisja przedstawia jego zwiększenie jako znaczące ustępstwo, jednak mowa o 280 mln uprawnień do podziału między 12 państw, podczas gdy same polskie przedsiębiorstwa umarzają około 150 mln uprawnień rocznie. To pokazuje skalę tej „pomocy”. Trudno uznać ją za realne wsparcie dla przemysłu. To nie jest reforma, lecz próba przykrycia wielomiliardowych kosztów symbolicznymi gestami.”

Szef gabinetu prezydenta podkreślił, że Europa traci dziś konkurencyjność z powodu kosztów obecnego modelu polityki klimatycznej i w związku z tym potrzebuje polityki przemysłowej, która ją odbuduje. Rewizja ETS, którą proponuje KE, jego zdaniem jedynie sprawia wrażenie zmiany, gdyż nie zmienia kierunku polityki klimatycznej, a jedynie spowalnia zwiększanie obciążeń dla przedsiębiorstw. „Gorset regulacyjny nie staje się luźniejszy, lecz będzie zaciskał się nieco wolniej. To nie jest ulga. To jedynie odroczenie problemu” - napisał prezydencki minister.