Z tego artykułu dowiesz się:

  • Z jakich powodów Europa jest szczególnie narażona na fale upałów.
  • Pod jakimi względami jest na nie nieprzygotowana.
  • Kto jest głównym światowym producentem klimatyzatorów.
  • Jaki wpływ na stabilność systemów energetycznych ma gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na chłodzenie.

Fale upałów są coraz bardziej dotkliwe. Już w czerwcu wiele krajów europejskich zmagało się z temperaturami przekraczającymi 40 stopni Celsjusza i „tropikalnymi nocami”, które nie przynosiły wytchnienia. Wiele z nich nie jest dostosowanych do tak wysokich temperatur, stare budynki i ograniczona popularność klimatyzacji nie pomagają przetrwać fal gorąca.

Takie sytuacje będą się powtarzać, zmiany klimatu dają o sobie wyraźnie znać. Jak informuje Międzynarodowa Agencja Energii, El Niño, zjawisko polegające na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie wysokiej temperatury na powierzchni wody w strefie równikowej Pacyfiku, może wywołać nową serię ekstremalnych zjawisk pogodowych w latach 2026 i 2027.

Czytaj więcej

Rzeki w Europie wysychają. Eksperci ostrzegają przed powtórką z 1976 roku

Dni wymagających korzystania z chłodzenia przybywa. W 2024 roku było ich o 25 proc. więcej niż w 2020 roku. IEA informuje, że od 2015 roku popyt na energię elektryczną do chłodzenia wzrósł o 50 proc., do ok. 2900 TWh. Do 2035 roku zapotrzebowanie w tym segmencie ma wzrosnąć o kolejne 1600 TWh, co jest mniej więcej równoważne całkowitemu rocznemu zapotrzebowaniu na energię elektryczną Japonii i Korei Południowej razem wziętych. Popyt na chłodzenie skoncentrowany jest w jednym czasie, co obciąża systemy energetyczne i może prowadzić do zakłóceń w dostawach prądu.

Gorący czas dla producentów

Europejczycy na początku lata ruszyli na zakupy klimatyzatorów. Mamy tu spore deficyty, na Starym Kontynencie klimatyzację posiada zaledwie 23 proc. gospodarstw domowych, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych jest to blisko 90 proc. Największy odsetek gospodarstw domowych dysponujących  klimatyzacją jest w Japonii (93 proc.). USA zajmują drugie miejsce, podium zamykają Chiny (79 proc.).

Jak podał Reuters, Samsung Electronics na kluczowych rynkach, w tym we Włoszech, Hiszpanii i Francji, wygenerował w pierwszym półroczu dwucyfrowy wzrost sprzedaży. Chińska Midea, według agencji, zanotowała wzrost sprzedaży przez niemieckie kanały e-commerce o blisko 40 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Japońska Mitsubishi Electric także obserwuje wzrost popytu na rynkach dotkniętych falą upałów – szczególnie we Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i w Niemczech. Rośnie popyt, zwiększają się przychody, w górę idą też kursy producentów, których akcje notowane są na giełdach.

Czytaj więcej

Ranking klimatyczny Yale University: Na czele Estonia, Polska blisko czołówki

Największą na świecie bazą produkcyjną klimatyzatorów pozostają Chiny. W tym kraju wytwarza się około 170 mln sztuk urządzeń rocznie, z czego na eksport trafia 60 mln sztuk. Pekin ma potencjał do zwiększenia produkcji do około 300 mln sztuk. Nic dziwnego, że azjatyccy producenci wykorzystują obecną sytuację do zwiększenia swojej sprzedaży. Europejczycy chętnie sięgają po chiński sprzęt, by przetrwać anomalie pogodowe, nie bacząc na trwającą dyskusję o potrzebie zmniejszenia deficytu UE w handlu z Chinami. Zainteresowani są tańszymi rozwiązaniami, a Chińczycy na tę potrzebę odpowiadają.

Potrzeba coraz więcej prądu

Fale ekstremalnych upałów stają się coraz częstsze i dłuższe, rośnie popularność klimatyzatorów, zwiększa się więc również zużycie prądu na potrzeby chłodzenia pomieszczeń. To kolejny element, który wpływa na wzrost zużycia energii elektrycznej, obok elektryfikacji kolejnych sektorów gospodarki, rozwoju energochłonnych technologii cyfrowych, w tym budowy centrów danych, postępującej reindustrializacji wielu regionów świata oraz skokowego zwiększenia zużycia energii w krajach rozwijających się.

Popyt na energię elektryczną był w 2025 roku rekordowy i rósł ponad dwukrotnie szybciej niż całkowite zapotrzebowanie na energię. Globalne zapotrzebowanie na energię elektryczną do chłodzenia wzrosło od 2015 roku o 50 proc., do 2900 TWh. To więcej niż całkowite zapotrzebowanie na energię elektryczną w całej Unii Europejskiej. Dalszy wzrost zużycia energii może być problemem zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych, jak ta związana z konfliktem na Bliskim Wschodzie.

Zablokowanie cieśniny Ormuz, którą transportowane są kluczowe surowce, w tym gaz i ropa, skłoniło część krajów, szczególnie azjatyckich, do wprowadzenia oszczędności energii. Jak podaje IEA, Bangladesz, Kambodża, Malezja, Filipiny, Singapur i Sri Lanka ustaliły minimalne temperatury klimatyzacji w biurach w przedziale 24-26 stopni Celsjusza, Jordania ograniczyła użycie klimatyzacji w urzędach publicznych, a rząd Seszeli nakazał urzędom publicznym włączanie klimatyzacji raz w tygodniu.

Czytaj więcej

ONZ alarmuje: AI pochłonie ogromne ilości wody i energii elektrycznej

Klimatyzatory różnią się pod względem wydajności. Te najlepsze mogą być nawet cztery razy bardziej wydajne od najsłabszych. Średnia wydajność urządzeń na świecie rośnie, głównie dzięki rosnącej konkurencyjności kosztowej modeli o wysokiej sprawności i surowszym regulacjom obowiązującym w ponad stu krajach. Dziś urządzenia są średnio o 20 proc. bardziej wydajne niż dekadę temu.

Klimatyzacja przestała być symbolem luksusu, a stała się kluczowym elementem adaptacji do nowej, gorącej rzeczywistości i walki o zdrowie mieszkańców Starego Kontynentu. Wyścig o to, jak schłodzić Europę bez jednoczesnego przegrzania jej systemów energetycznych, właśnie się rozpoczął. Dla azjatyckich gigantów technologicznych to złoty wiek sprzedaży – dla europejskiej gospodarki i infrastruktury – ostateczny test odporności na kryzys klimatyczny.