Z tego artykułu dowiesz się:
- Na jakie cele Najwyższa Izba Kontroli przeznaczyła niemal 270 tys. zł w ramach zewnętrznych opinii prawnych.
- W jaki sposób prywatny pełnomocnik Mariana Banasia był jednocześnie beneficjentem umów zawieranych z Izbą.
- Które analizy prawne zlecono w odpowiedzi na osobiste i zawodowe problemy ówczesnego prezesa NIK.
- Jakie działania podjęło nowe kierownictwo Izby po ujawnieniu nieprawidłowości.
Marian Banaś był prezesem Najwyższej Izby Kontroli przez sześcioletnią kadencję w latach 2019–2025. Jego kontrowersyjne poczynania wielokrotnie opisywała „Rzeczpospolita”. Audyt zlecony przez nowego szefa NIK Mariusza Haładyja potwierdza, że dochodziło do nadużyć.
„W wyniku audytu stwierdzono nieprawidłowości głównie dotyczące zlecania opinii prawnych oraz zamówień w zakresie usług medialnych” – odpowiada „Rzeczpospolitej” Bartłomiej Pograniczny, rzecznik NIK. I wskazuje: „Stwierdzone nieprawidłowości dotyczyły: celowości i rzetelności zlecanych prac, zbyt krótkich terminów przygotowania ofert, ale też bardzo krótkiego okresu realizacji zamówienia”.
Czytaj więcej
Prokuratura prowadzi śledztwo przeciwko prezesowi NIK, obchodząc kwestię uchylenia mu immunitetu – wytyka w skardze na przeszukanie jego prawnik.
Kontrowersyjne decyzje prezesa Mariana Banasia w tle zlecanych analiz
NIK potwierdza, że wśród beneficjentów umów prawnych za które płaciła Izba, jest prof. Marek Chmaj, radca prawny, konstytucjonalista. Prof. Chmaj w tym samym czasie był prywatnym pełnomocnikiem Mariana Banasia, gdy prokuratura chciała uchylić mu immunitet i postawić zarzuty karne za podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Prawnik w imieniu prezesa Banasia walczył w Sejmie o to, by storpedować ten wniosek. Jak przyznał sam prof. Chmaj w rozmowie z RMF w 2022 r. równocześnie był on także doradcą prezesa NIK, jako organu konstytucyjnego. „To się nie kłóci” – zapewniał w wywiadzie.
Sporządziłem kilkanaście opinii prawnych dla NIK. Miałam je zlecane w określonych procedurach, podpisywałem umowę i na tej podstawie je przygotowywałem
W NIK w czasach Banasia zostali zatrudnieni inni prawnicy związani z kancelarią prof. Chmaja – Ewelina Słyk, radca prawna i Marcin Paprocki (partner w kancelarii Chmaja, do kwietnia 2024 r. doradca w NIK). Słyk została zatrudniona w grudniu 2021 r. bez konkursu na stanowisko p.o. dyrektora Departamentu Prawnego i Orzecznictwa Kontrolnego (objęła je 1 stycznia 2022 r.). Śledztwo w tej sprawie w maju 2024 r. zostało umorzone (dotyczyło kilkunastu tak powołanych osób z kierownictwa NIK) przez prokuraturę z powodu „braku znamion czynu zabronionego”.
Prof. Marek Chmaj przyznaje: – Sporządziłem kilkanaście opinii prawnych dla NIK. Miałem je zlecane w określonych procedurach, podpisywałem umowę i na tej podstawie je przygotowywałem. Jakie były procedury wewnętrzne przy tych zleceniach, nie wiem. Te opinie były za pieniądze NIK, to nie były duże kwoty. Opinie są zapewne dostępne, zresztą ich duża część była wysłana do organów władz publicznych.
tokoszt 23 opinii prawnych zamówionych i opłaconych przez NIK
Co wykazał audyt zlecony przez nowego szefa Izby? W ciągu dwóch lat – od sierpnia 2021 r. do sierpnia 2023 r. – „NIK zleciła podmiotom zewnętrznym (osobom prowadzącym działalność gospodarczą oraz kancelariom prawniczym, w tym między innymi kancelarii prof. Marka Chmaja – na podstawie 13 zawartych umów – sporządzenie 23 opinii prawnych za łączną kwotę 268 297 zł brutto). Opinie zostały wykonane i przekazane do Izby” – odpowiada nam rzecznik NIK.
Jakich zagadnień dotyczyły? Chodziło o najróżniejsze analizy. Na przykład dotyczące tego, czy kontrolerzy mogą wejść i kontrolować spółki z udziałem Skarbu Państwa i tworzone przez nie fundacje (był to głośny spór z Polską Fundacją Narodową, która nie chciała wydać NIK dokumentów do kontroli – przyp. aut.), oraz jaki – zgodnie z przepisami ustawy o NIK – może być zakres takiej kontroli.
Niektóre z pytań zlecanych w ramach opinii prawnych koncentrowały się wokół uprawnień ówczesnego prezesa Izby, wpływu ewentualnych zmian w ustawie o NIK ograniczających uprawnienia jego lub jego następców.
Część opinii prawnych jakie zlecał prezes NIK Marian Banaś budzi jednak wątpliwości – odnoszą się bowiem do jego kontrowersyjnych decyzji. Jak tę dotyczącą powołania w charakterze społecznego doradcy jego syna Jakuba Banasia („Rz” pisała, że jest to wbrew prawu), czy zatrudniania w Izbie na stanowiskach kierowniczych zaufanych osób, z pominięciem procedury konkursowej, według własnego „widzimisię”. Dodajmy, że w czasach Mariana Banasia było to masowe zjawisko, co również wielokrotnie ujawniała „Rzeczpospolita”. NIK opłacił więc ekspertyzę dotyczącą „zarządzania zespołem doradców społecznych NIK”, oraz ocenę prawną „w przedmiocie zasad obsadzania stanowisk w NIK”. Była mu potrzebna, bo jego zastępca doniósł na niego do prokuratury. Sprawę umorzono.
Prezes Banaś obawiał się o stanowisko, pytał, czy prezesa NIK można zawiesić
Jakie jeszcze opinie prawne zlecone zewnętrznym kancelariom prawnym podważyli audytorzy? Wśród 23 ekspertyz są m.in. analizy dotyczące spraw pracowniczych czy „kompetencji Marszałka Sejmu do wystąpienia do Prezesa NIK z wiążącym wnioskiem o złożenie wyjaśnień co do prac Najwyższej Izby Kontroli” (to efekt głośnego sporu prezesa Banasia z PiS). Ciekawie brzmi temat innego zlecenia – „oceny dopuszczalności nałożenia na Prezesa NIK środka zapobiegawczego określonego w art. 276 k.p.k. w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych”.
To ostatnie wiąże się z tym, że prezes Marian Banaś obawiał się, że prokuratura wystąpi z takim wnioskiem w efekcie jego kłopotów w prokuraturze, i tą drogą usunie go ze stanowiska.
– Banaś i jego ludzie w NIK bali się, że go zawieszą w czynnościach i władzę przejmie Tadeusz Dziuba, wiceprezes Izby i ich wszystkich wyrzuci. To była opinia wyprzedzająca ewentualny atak – mówi nam jeden z pracowników NIK. (Tadeusz Dziuba, to były poseł PiS, głośno mówił o nadużyciach, m.in. na komisji sejmowej, a Marian Banaś był z nim skonfliktowany).
NIK sfinansował także projekt zmian ustawy o NIK „w zakresie przyznawania kontrolerom uprawnień śledczych oraz uprawnień oskarżycielskich (zrównanych z prokuratorskimi) Prezesowi Izby”. Marian Banaś chciał przeforsować nowelizację ustawy o NIK, i mieć takie uprawnienia jak prokuratorzy. To mu się nie udało.
Szczególne wątpliwości budzi zamówienie ekspertyzy prawnej „na temat przysługiwania Prezesowi NIK prawa dostępu do akt postępowania (art. 18c ust. 5 ustawy o NIK)”.
To artykuł, który mówi o tym, że „wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie Prezesa Najwyższej Izby Kontroli do odpowiedzialności karnej składa się Marszałkowi Sejmu”, a ustęp 5 tego przepisu wskazuje, że „na żądanie organu właściwego do rozpatrzenia wniosku sąd albo odpowiedni organ, przed którym toczy się postępowanie wobec Prezesa Najwyższej Izby Kontroli, udostępnia akta postępowania”.
NIK zlecił badanie opinii publicznej dotyczącej wizerunku emocjonalnego i racjonalnego NIK jako instytucji publicznej
Wobec Mariana Banasia już kilka lat temu białostocka prokuratura skierowała wniosek o uchylenie mu immunitetu, zamierzając mu postawić zarzuty za podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Wygląda na to, że pytanie postawione w opinii miało wysondować, czy prokuratura zgodnie z prawem odmawiała mu dostępu do akt toczącego się śledztwa. Toczyło się bowiem ono „w sprawie” jego majątku.
Marian Banaś zlecał badania dotyczące tego, co ludzie myślą o prezesie NIK
Audyt podważył również szereg zleceń dotyczących usług medialnych: przygotowanie i przeprowadzenie szkoleń medialnych, prowadzenie profili społecznościowych, usługi monitoringu mediów, szkolenia z zakresu CMS oraz przygotowania koncepcji oraz wdrożenia działań medialnych. Dziwacznie brzmi zamówienie „badań opinii publicznej dotyczących wizerunku emocjonalnego i racjonalnego NIK jako instytucji publicznej”.
Czytaj więcej
Nowy dyrektor generalny i wniosek o odwołanie najwierniejszego „żołnierza” Mariana Banasia, wiceprezesa Michała Jędrzejczyka – to tylko początek po...
– Nieprawidłowości w tych zamówieniach dotyczyły ustalenia bardzo krótkiego czasu na przygotowanie i złożenie ofert, przez co część oferentów nie miała wystarczającego czasu na złożenie oferty, co utrudniało uzyskanie odpowiednio korzystnej cenowo propozycji – wskazuje Bartłomiej Pograniczny. Według informacji „Rz”, NIK zlecała za ogromne środki prowadzenie konta na FB.
Postępowania dyscyplinarne objęły dwóch kontrolerów mianowanych na stanowiskach kierowniczych
Dyscyplinarki dla urzędników NIK. Część z nich już nie pracuje w Izbie
W efekcie stwierdzonych nieprawidłowości obecny prezes NIK Mariusz Haładyj skierował dwa wnioski o wszczęcie postępowań dyscyplinarnych. Kogo dotyczą?
„Postępowania objęły dwóch kontrolerów mianowanych na stanowiskach kierowniczych, zlecających przeprowadzanie postępowań, co do których stwierdzono podejrzenie nierzetelnego odbioru przedmiotu zamówienia” – odpisuje nam rzecznik NIK.
Jak dodaje, w kilku przypadkach, ze względu na przedawnienie, nie było podstaw do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych, a w kilku innych – osoby zaangażowane w proces zamówień zakończyły pracę w Izbie. To m.in. Marcin Marjański, rzecznik Izby, który odszedł do pracy w PZU.
– Na tym etapie nie było podstaw do skierowania zawiadomień do prokuratury – mówi nam Bartłomiej Pograniczny.
W ramach audytu – jak wskazuje – sformułowano również „wnioski o charakterze systemowym dotyczące zlecania opinii prawnych oraz przestrzegania wewnętrznych procedur dotyczących zamówień, które zostały przyjęte do realizacji”.
Marian Banaś nie skomentował „Rzeczpospolitej” wyników audytu (wysłaliśmy prośbę na adres jego ruchu). Po tym, jak zakończył kadencję w NIK usłyszał prokuratorskie zarzuty podżegania do ujawnienia tajemnicy skarbowej. Śledztwo dotyczące majątku wciąż się toczy. Marian Banaś zapowiedział walkę o fotel prezydenta Krakowa.