Kryzys ukraińsko–polski się nasila. Szybkiej poprawy nie będzie. A może nigdy. Żadne gesty nie wystarczą. Sprawa ma znaczenie fundamentalne – chodzi o to, jakim państwem chce być Ukraina – i to na dekady, zapewne do końca życia mojego i wielu czytelników też (życzę każdemu jak najdłuższego, w zdrowiu i szczęściu). Chodzi o wartości, o fundament ideologiczny, o bohaterów, o podejście do zbrodni.
Szef dyplomacji Radosław Sikorski słusznie podkreśla, że dyplomatyczne gaszenie pożarów wymaga ciszy. Tak naprawdę cisza przydałaby się nie tylko dyplomatom, ale na to nie ma co liczyć – emocje społeczne są zbyt duże i, niestety, niebezpieczne. Opozycja, nawet ta bardzo zasłużona dla ratowania ukraińskiej niepodległości, bierze udział w wyścigu o najbardziej antyukraińskie hasło.