Reklama

Młodzi ludowcy rządzą w instytucie podległym ministrowi z PSL

Czy członkostwo w Związku Młodzieży Wiejskiej jest przepustką do pracy w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi? Instytucja przekonuje nas, że liczą się kompetencje. Jednak, jak okazuje się, wyjątkowo często doceniono je u osób z kierownictwa ZMW – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Publikacja: 19.02.2026 04:30

Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi powstał za rządów PiS w 2019 r.

Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi powstał za rządów PiS w 2019 r.

Foto: PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka jest rola Związku Młodzieży Wiejskiej w zatrudnieniach w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi?
  • Jakie zmiany personalne zaszły w kierownictwie instytutu po zmianie rządów w Polsce?
  • Jakie kontrowersje dotyczące upolitycznienia instytutu były zgłaszane za rządów PiS oraz obecnej koalicji rządowej?
  • Czy obecne kadry w instytucie są oceniane wyłącznie na podstawie kompetencji?
  • W jaki sposób obecna koalicja rządowa podchodzi do kwestii instytutów rządowych i ich liczby?

„Nam, młodym, też się chce!” – tak w 2024 r. brzmiało hasło wyborcze ówczesnej wiceprzewodniczącej Związku Młodzieży Wiejskiej Niny Sapy, kandydującej do sejmiku województwa małopolskiego z list Trzeciej Drogi. Mandatu nie zdobyła, jednak nie zamknęło jej to drogi do awansów. We wrześniu ubiegłego roku została powołana na dyrektorkę Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi, podległego ministrowi rolnictwa Stefanowi Krajewskiemu z PSL.

I nie jest ona jedyną osobą ze środowiska ludowego, która robi w tym instytucie imponującą karierę.

Za czasów PiS zarzucano tej partii upolitycznienie Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi. Podobne zarzuty można jednak formułować też obecnie

Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi powstał za rządów PiS w 2019 r. na bazie Centralnej Biblioteki Rolniczej, posiadającej monumentalną siedzibę przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. I od początku budził kontrowersje. W tamtym czasie zarzucano PiS zbyt pochopne tworzenie najróżniejszych instytutów, agencji i funduszów, a także obsadzanie ich swoimi ludźmi.

Reklama
Reklama

Podobnie było z Narodowym Instytutem Kultury i Dziedzictwa Wsi. Szybko okazało się, że szefem częstochowskiej filii został syn ówczesnego wiceministra rolnictwa Szymona Giżyńskiego z PiS, zaś pierwszym finansowanym przez instytut projektem był cykl publikacji w lokalnej gazecie, którą kieruje jego matka.

Czytaj więcej

Desant ludowców w rządowym instytucie. Od dyrektora do sekretarki

Jednak – jak pisaliśmy przed rokiem w „Rzeczpospolitej” – zmiana ekipy rządowej w Polsce wcale nie spowodowała odpolitycznienia instytutu. Wręcz przeciwnie, w 2024 r. na pełniącą obowiązki dyrektora została powołana Elżbieta Osińska-Kassa, która z Centralną Biblioteką Rolniczą, a następnie z Instytutem Dziedzictwa i Kultury Wsi, związana jest od lat. Nie zmienia to jednak faktu, że prywatnie jest żoną Marka Kassy, który w 2001 r. został zwolniony ze stanowiska wicedyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej po serii artykułów „Gazety Wyborczej”, oskarżających go o promowanie Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Jak pisaliśmy w naszym artykule sprzed roku, na tym nie koniec nominacji ze środowiska ludowców. Kierownikiem Centralnej Biblioteki Rolniczej został Dariusz Suszyński, były kandydat z list Trzeciej Drogi, a wyjątkowo duży zaciąg poszedł ze Związku Młodzieży Wiejskiej.

Co najmniej trzy osoby z obecnego lub byłego kierownictwa ZMW trafiły na wysokie stanowiska w instytucie

ZMW jest organizacją o niemal 100-letniej historii. Do 2000 r. był nawet nieformalną młodzieżówką PSL, którą dziś teoretycznie już nie jest, bo funkcję tę pełni Forum Młodych Ludowców. Jednak ZMW wciąż jest mocno nieformalnie powiązany z PSL.

Przed rokiem wyliczaliśmy posady dla ZMW w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi. Pisaliśmy, że już wówczas Nina Sapa była wicedyrektorką instytutu, a inne osoby powiązane z ZMW dostały posady w biurze regionalnym w Częstochowie czy w dziale zarządzania projektami. Zaś rok od naszej poprzedniej publikacji przyniósł kolejne awanse osób ze środowiska ZMW.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Młodzi garną się do PSL, czyli działanie efektu Grzymowicza

Nina Sapa z wicedyrektorki stała się dyrektorką, a przeglądając listę członków kierownictwa poszczególnych działów NIKiDW można natknąć się też na nazwiska innych prominentnych działaczy ZMW. Przykłady? W ubiegłym roku zastępcą kierownika działu zarządzania projektami instytutu została Patrycja Zęgota, która na stronie Związku Młodzieży Wiejskiej przedstawiana jest jako członkini zarządu krajowego i prezeska mazowieckiego zarządu wojewódzkiego. Od kilku miesięcy zastępcą kierownika biur regionalnych jest z kolei Kamil Pawłowski, który – jak wynika ze strony internetowej ZMW – jest w tej organizacji członkiem zarządu krajowego.

I to nie koniec listy nominacji z szeroko rozumianego środowiska ludowców. We wrześniu ubiegłego roku minister rolnictwa powołał nie tylko Ninę Sapę na dyrektorkę instytutu, ale też Dariusza Boszkę na jej zastępcę. Ten ostatni, gdy w 2015 r. kandydował w wyborach przedterminowych na burmistrza Wyszogrodu, przedstawiał się jako „członek partii politycznej Polskie Stronnictwo Ludowe”. Zaś wspomniana wcześniej Elżbieta Osińska-Kassa nie jest już co prawda pełniącą obowiązki szefa instytucji, jednak piastuje funkcję zastępcy dyrektora.

Za czasów PiS nastąpiła inflacja nowych rządowych instytucji. Niewiele z nich zlikwidowano

Dlaczego osoby ze środowiska ludowego mają takie wzięcie w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi? Instytut przekonuje nas, że nie chodzi tu o konotacje polityczne, lecz o kompetencje. „Wszystkie decyzje kadrowe podejmowane w instytucie są zgodne z obowiązującymi przepisami prawa oraz wewnętrznymi procedurami, z uwzględnieniem kompetencji, doświadczenia zawodowego oraz dotychczasowego przebiegu pracy poszczególnych pracowników. Objęcie funkcji zastępcy kierownika przez panią Patrycję Zęgotę oraz pana Kamila Pawłowskiego wynikało z potrzeb organizacyjnych Instytutu” – informuje nas Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. „Pani Nina Sapa została powołana na stanowisko dyrektora NIKiDW na podstawie (...) ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej. Minister rolnictwa, po zasięgnięciu opinii ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz opinii związków zawodowych działających w tej instytucji kultury oraz stowarzyszeń zawodowych i twórczych właściwych ze względu na rodzaj działalności prowadzonej przez instytucję, podjął decyzję o powołaniu” – wyjaśnia instytut.

Wszystkie decyzje kadrowe podejmowane w instytucie są zgodne z obowiązującymi przepisami prawa oraz wewnętrznymi procedurami

Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi

Jednak nie tylko sprawy kadrowe w NIKiDW mogą budzić kontrowersje, lecz także generalne podejście obecnej koalicji do sprawy instytutów podległych rządowi. W 2023 r. pisaliśmy, że – jak wynikało z odpowiedzi na interpelację Izabeli Leszczyny, późniejszej minister zdrowia – od objęcia władzy PiS powołano aż 45 instytutów, agencji i funduszów.

Reklama
Reklama

– Nawet jeśli część z nich robi coś pożytecznego, można odnieść wrażenie, że większość powstała, by wspierać kolejne podmioty powołane w celu konsumowania publicznych pieniędzy – komentowała Leszczyna, dodając, że kontrola tego typu instytucji, jak również całych finansów publicznych, będzie jednym z podstawowych zadań po wyborach wygranych przez opozycję.

Tymczasem – jak wyliczał w styczniu TVN24 – z 15 powstałych za rządów PiS instytutów zlikwidowano tylko pięć. Za to powstał jeden nowy – Instytut Witosa, który niedawno kupił sobie siedzibę. Podobnie jak Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi podlega Ministerstwu Rolnictwa, a więc w praktyce PSL.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Polityka
Prawie 40 proc. Polaków wierzy w rozłam w PiS. Czy Mateusz Morawiecki odejdzie?
Polityka
Konwencja programowa PiS w Stalowej Woli otwarta przemówieniem Mariusza Błaszczaka. Michał Dworczyk wykluczony
Polityka
Czego się spodziewać po Radzie Przyszłości Donalda Tuska? „Rzeczpospolita” zapytała ekspertów
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama