Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka jest rola Związku Młodzieży Wiejskiej w zatrudnieniach w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi?
- Jakie zmiany personalne zaszły w kierownictwie instytutu po zmianie rządów w Polsce?
- Jakie kontrowersje dotyczące upolitycznienia instytutu były zgłaszane za rządów PiS oraz obecnej koalicji rządowej?
- Czy obecne kadry w instytucie są oceniane wyłącznie na podstawie kompetencji?
- W jaki sposób obecna koalicja rządowa podchodzi do kwestii instytutów rządowych i ich liczby?
„Nam, młodym, też się chce!” – tak w 2024 r. brzmiało hasło wyborcze ówczesnej wiceprzewodniczącej Związku Młodzieży Wiejskiej Niny Sapy, kandydującej do sejmiku województwa małopolskiego z list Trzeciej Drogi. Mandatu nie zdobyła, jednak nie zamknęło jej to drogi do awansów. We wrześniu ubiegłego roku została powołana na dyrektorkę Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi, podległego ministrowi rolnictwa Stefanowi Krajewskiemu z PSL.
I nie jest ona jedyną osobą ze środowiska ludowego, która robi w tym instytucie imponującą karierę.
Za czasów PiS zarzucano tej partii upolitycznienie Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi. Podobne zarzuty można jednak formułować też obecnie
Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi powstał za rządów PiS w 2019 r. na bazie Centralnej Biblioteki Rolniczej, posiadającej monumentalną siedzibę przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. I od początku budził kontrowersje. W tamtym czasie zarzucano PiS zbyt pochopne tworzenie najróżniejszych instytutów, agencji i funduszów, a także obsadzanie ich swoimi ludźmi.