Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie były zarzuty Donalda Trumpa dotyczące europejskich sojuszników w Afganistanie?
- Jak Marcin Przydacz zareagował na słowa Donalda Trumpa o polskich żołnierzach?
- Dlaczego krytyka postawy niektórych państw europejskich nie dotyczy polskiego wojska?
- Jakie były reakcje polskich polityków na komentarze Donalda Trumpa?
- Jakie wspomnienia z Afganistanu przywołują Donald Tusk i Radosław Sikorski?
Donald Trump w rozmowie z Fox Business powiedział, że nie przekonuje go argument o tym, że europejscy sojusznicy wsparli USA w czasie interwencji w Afganistanie. Do sprawy odniósł się teraz Marcin Przydacz. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej jest zdania, że wypowiedź ta nie dotyczyła polskich żołnierzy.
Czytaj więcej
Polska jest żelaznym i dobrym sojusznikiem dla wszystkich państw NATO - oświadczył na konferencji...
Marcin Przydacz: Trump mówił pięknie o duchu, odwadze i sprawności polskich żołnierzy
– Zrobili to. Trzymali się trochę z tyłu, z dala od frontu – stwierdził Donald Trump, mówiąc o europejskich sojusznikach, którzy wsparli USA w czasie interwencji w Afganistanie. Zgodnie z zasadą zbiorowej obrony NATO, zapisaną w artykule 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, atak na jedno państwo członkowskie jest uznawany za atak na cały Sojusz. Artykuł ten został uruchomiony tylko raz w historii NATO – po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r. w Stanach Zjednoczonych. W konsekwencji państwa sojusznicze wzięły udział w wieloletnich działaniach wojennych właśnie w Afganistanie.
Wcześniej – w czasie przemówienia wygłoszonego na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos – prezydent USA wyrażał wątpliwość, czy sojusznicy USA z NATO przyszliby Stanom Zjednoczonym na pomoc, choć – jak zapewniał – Stany Zjednoczone są lojalnym sojusznikiem. W czwartek, w serwisie Truth Social, Trump znów zakwestionował zaś solidarność sojuszników z NATO, pisząc: „może powinniśmy przetestować NATO: przywołać artykuł 5 i zmusić NATO, aby przybyło tu i chroniło naszą południową granicę przed dalszą inwazją nielegalnych imigrantów, uwalniając dużą liczbę patroli straży granicznej do realizacji innych zadań”.