Reklama

Trump chce podstępem wygrać wybory

Donald Trump boi się konsekwencji przegranej Republikanów w tegorocznych wyborach do Kongresu i próbuje zmienić sposób, w jaki wybory się odbywają. Wiele z tych działań podważa normy demokratyczne.

Publikacja: 18.01.2026 16:26

Donald Trump

Donald Trump

Foto: PAP/EPA

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego Donald Trump chce zmienić sposób przeprowadzania wyborów?
  • Jakie obawy ma Trump w kontekście utraty przewagi Republikanów w Kongresie?
  • Jakie działania podejmuje Trump, aby wpłynąć na wyniki nadchodzących wyborów?
  • Jakie zmiany mogą dotknąć system wyborczy USA i jakie mogą być ich konsekwencje?
  • Co wzbudza obawy związane z legalnością głosowania korespondencyjnego według Trumpa?
  • W jaki sposób obecna administracja wpływa na polityczne decyzje dotyczące wyborów?

Pięć lat temu prezydent Donald Trump wywierał naciski na republikańskich urzędników, stanowych polityków oraz członków Kongresu, aby „znaleźli” dla niego głosy po przegranych wyborach. Teraz stara się zmienić to, jak przeprowadzane są wybory, zanim jeszcze zostaną oddane głosy.

Reklama
Reklama

Prezydent Donald Trump boi się, że jeżeli Demokraci uzyskają przewagę w Kongresie w zbliżających się wyborach połówkowych, wezmą go pod lupę, rozpoczną dochodzenia oraz postawią go w stan oskarżenia. – Musicie wygrać wybory połówkowe, bo jak nie, to znajdą powód, żeby mnie postawić w stan oskarżenia. Rozpoczną procedurę impeachmentu – powiedział prezydent podczas niedawnego spotkania z republikańskimi kongresmenami. Zasugerował nawet pomysł odwołania wyborów, ale stwierdził, że tego nie zrobi, bo „fake news (fałszywe media) okrzyknęłyby go dyktatorem”.

Czytaj więcej

Republikanie w USA szukają swojej przyszłości po Trumpie

Wybory do Kongresu. Czego obawia się Donald Trump?

Jako prezydent Donald Trump nie ma władzy nad tym, jak przeprowadzane są wybory. To, według Konstytucji, leży w gestii stanowych i lokalnych urzędników, którzy nadzorują głosowania. Trump jednak ignoruje te ograniczenia i sięga po wszelkie możliwe sposoby, aby wpłynąć na wyniki listopadowych wyborów.

Reklama
Reklama

– Próbuje robić rzeczy, do których być może nie ma uprawnień – a na pewno nigdy wcześniej ich nie próbowano stosować – powiedział cytowany w „Washington Post” Trey Grayson, były republikański sekretarz stanu w Kentucky.

Jednym ze sposobów, w jakie Trump chce wpłynąć na wyniki wyborów, są bezprecedensowe naciski na republikańskich ustawodawców, by przed Spisem Ludności, który przeprowadzany jest co dekadę, zmienili granice okręgów wyborczych tak, by dać przewagę kandydatom swojej partii. W ten sposób Republikanie już utworzyli dziewięć dystryktów na swoją korzyść w stanach od Ohio, przez Missouri i Karolinę Północną, po Teksas i rozważają podobne kroki na Florydzie. Republikanie obecnie mają niewielką przewagę pięciu mandatów w Izbie Reprezentantów i te kilka okręgów może mieć dla nich ogromne znaczenie w zbliżających się wyborach.

Czytaj więcej

Znowu szok w Minneapolis. Jak daleko mogą się posunąć służby imigracyjne Trumpa

Trump od lat zasiewa nieufność wobec głosowania korespondencyjnego, co już sprawiło, że jego zwolennicy podważają wyniki wyborów, mimo zapewnień ekspertów, że nie doszło do nieprawidłowości. Teraz próbuje zupełnie wyeliminować możliwość głosowania korespondencyjnego, jak również dąży do zmiany zasad rejestracji wyborców.

Prezydent też nie kryje swojej niechęci wobec maszyn do głosowania. Od lat twierdził, że można poprzez nie manipulować wynikami. – To kompletna katastrofa – napisał w mediach społecznościowych w sierpniu, obiecując, że dołoży starań, by je zupełnie wyeliminować. Problem polega na tym, że maszyny te pozwalają na szybkie przeliczenie oddanych głosów. Gdyby zostały wycofane, setki tysięcy ludzi musiałoby zostać zatrudnionych do analizowania kart do głosowania, a na wyniki trzeba by czekać tygodniami.

Jego administracja ograniczyła już rolę krajowej agencji ds. cyberbezpieczeństwa w ochronie wyborów; obsadziła Departament Sprawiedliwości, Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego i FBI od góry do dołu urzędnikami, którzy kwestionowali legalność wyborów w 2020 r. i nie stronią od ścigania politycznych przeciwników.

Reklama
Reklama

Przykładem jest m.in. dyrektor FBI Kash Patel oraz prokurator generalna, którzy wykorzystują swoje stanowiska, by mścić się na oponentach Trumpa. Administracja Trumpa podważyła lokalne przepisy wyborcze, które nie podobają się prezydentowi oraz wezwała do przeprowadzenia nowego spisu ludności wcześniej, niż przewiduje to Konstytucja, który wykluczyłby osoby niebędące obywatelami. Taki manewr zmniejszy populację w wielu okręgach i wpłynie na granice okręgów wyborczych. Szczególnie zaszkodzi to stanom demokratycznym – ale też Florydzie, gdzie mieszka wielu imigrantów, którzy stracą część swojej reprezentacji w Kongresie. Krucjata Trumpa przeciwko Spisowi Ludności ma swoje początki w jego porażce wyborczej w 2020 r. Trump bezzasadnie twierdzi, że głosy oddane przez nieudokumentowanych wyborców, którzy nie mają prawa głosować, przyczyniły się do zwycięstwa Joe Bidena.

Wykładowca ze Stanford Law School: Zapowiada się chaos

W oświadczeniu rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson stwierdziła, że administracja skupia się na tym, aby upewnić się, że głosy oddają tylko uprawnieni do tego obywatele i skrytykowała stany zarządzane przez Demokratów za sposób prowadzenia rejestrów wyborców. – Jedyną motywacją prezydenta Trumpa jest działanie na rzecz dobra amerykańskiego narodu i zapewnienie, że każdy z ich głosów się liczy – powiedziała Jackson.

Departament Sprawiedliwości zażądał dokładnych danych wyborców od ponad 40 stanów, a część stanów już się z tego wywiązała. Eksperci ostrzegają, że nieścisłości w danych mogą sprawić, że uprawnieni wyborcy nie będą dopuszczeni do głosowania, a rząd federalny wykorzysta te nieścisłości do podważenia wyników wyborów.

Czytaj więcej

Rok 2025 i Donald Trump: poparcie spada, a ceny nie

Donald Trump zaczął też zasiewać wątpliwości co do ich ważności na wszelki wypadek, gdyby Republikanie przegrali. Natomiast rosnąca obecność funkcjonariuszy ICE i innych formacji mundurowych w stanach zarządzanych przez Demokratów może sprawić, że wyborcy będą bali się iść do punktów wyborczych oraz podburzyć wyborców sympatyzujących z Trumpem.

Reklama
Reklama

– Zapowiada się chaos w sposobie, w jaki przeprowadzane będą te wybory. Pojawia się swego rodzaju lawina potencjalnych zmian, które są proponowane, a dzieje się to w czasie, gdy ludzie stracili zaufanie do infrastruktury wyborczej – powiedział w wywiadzie dla „Washington Post” Nathaniel Persily, wykładowca ze Stanford Law School, specjalista w dziedzinie demokracji i prawa wyborczego.

Polityka
Brytyjski dziennikarz: odkupmy Stany Zjednoczone
Polityka
Trump rządzi od roku. Ameryka nie stała się wielka
Polityka
„Nie damy się szantażować”. Przywódcy z Europy odpowiadają Trumpowi na groźby ceł. W tle Grenlandia
Polityka
Unia Europejska podpisała umowę z państwami Mercosur
Polityka
Donald Trump ogłasza nowe cła na sojuszników USA z Europy. Poszło o Grenlandię
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama